13
około 22 godziny temuLektura na 3 minuty
Wideo

Nie Rockstar, lecz Nintendo podwyższy ceny jako pierwsze. Mimo to w niektórych pudełkach z grami na Switcha 2 znajdziemy „puste kartridże”

Wczorajszą prezentację Nintendo Switcha 2 oglądały miliony osób na całym świecie. Tymczasem Wielkie N nie byłoby sobą, gdyby nie wprowadziło trochę niepotrzebnego zamętu.


Cezary „CZARY_MARY" Marczewski

Wczorajszy Nintendo Direct wyjaśnił kilka kluczowych kwestii o Switchu 2. Konsola zadebiutuje 5 czerwca w cenie niecałych 450 dolarów. Zobaczyliśmy nie tylko nowe odsłony Mario Karta, Donkey Konga czy Kirby’ego, ale także zatrzęsienie produkcji zewnętrznych producentów, takich jak m.in. Cyberpunk 2077, Final Fantasy VII Remake, Borderlands 4 czy Elden Ring. FromSoftware pracuje także nad The Duskbloods, czyli tytułem ekskluzywnym na NS2, którego pierwszy zwiastun budzi oczywiste skojarzenia z Bloodbornem.

Jednak Wielkie N nie byłoby sobą, gdyby nie wprowadziło trochę niepotrzebnego zamętu. W trakcie wczorajszej prezentacji usłyszeliśmy o kolejnym oznaczeniu na pudełkach z produkcjami przeznaczonymi na Nintendo Switcha 2. Game-Key Card, bo o nim mowa, to nowy sposób wydawania gier, który współistnieć będzie ze zwykłymi kartridżami i edycjami zawierającymi wyłącznie klucz aktywacyjny. W pudełku oznaczonym jako Game-Key Card znajdziemy co prawda kartridż, ale będzie on zupełnie pusty. Karta pełni tutaj rolę czegoś w rodzaju fizycznego klucza upoważniającego do pobrania gry.

Wszystko fajnie, ale postarajmy się odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie: po co? Główną zaletą edycji cyfrowych jest przecież brak konieczności każdorazowego wyjmowania i wkładania kartridża, gdy tylko zachce nam się zagrać w coś innego. Tymczasem posiadając Game-Key Card, gramy niby w wydanie cyfrowe, ale musimy wcześniej umieścić nośnik (bez) danych w konsoli. Nintendo najwyraźniej nie chce rezygnować z wydań fizycznych, jednocześnie ograniczając koszta związane z umieszczaniem kartridży o większej pojemności w pudełkach i wypełnianiem ich zawartością. Dzięki temu Wielkie N wyda gry (zajmujące dużo miejsca) taniej niż w przypadku, gdyby w pudełku znajdowała się droga, ale i tak zbyt mała karta, która ostatecznie i tak skazywałaby nas na pobieranie z internetu.

Co wcale nie znaczy, że Nintendo troszczy się o nasze portfele. Co to, to nie. Wiele z plotek dotyczących Grand Theft Auto 6 oscylowało wokół tego, ile za nie zapłacimy. Oczekiwania wobec hitu Rockstara są tak ogromne, że wielu analityków twierdzi, iż wydawca GTA może zdecydować się na kwotę nawet 100 dolarów za sztukę. Okazuje się jednak, że to nie Rockstar zdecydował się na wyższe ceny gier jako pierwszy, a właśnie Nintendo. Japończycy zaprosili graczy do składania pierwszych zamówień przedpremierowych na Mario Kart World. Za wersję cyfrową życząc sobie 79,99 euro, a za fizyczną – aż 89,99 euro! Wszystkich, którym właśnie zjeżyły się włosy na głowie, uspokajam, że nie wszystkie gry będą tyle kosztować – pudełkowe Donkey Kong Bananza i The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom – Nintendo Switch 2 Edition zostały wycenione na 79,99 euro. Niestety marne to niestety pocieszenie, bo najprawdopodobniej już tylko kwestią czasu jest, gdy inni wydawcy także zdecydują się na podwyżki cen.

Nintendo, dziękujemy!   


Czytaj dalej

Redaktor
Cezary „CZARY_MARY" Marczewski

Posiadam Game & Watcha wydanego z okazji 35-lecia serii The Legend of Zelda. Bardzo dobrze pokazuje godzinę. Polecam.

Profil
Wpisów881

Obserwujących2

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze