Okazuje się, że ChatGPT… pije dużo wody
Amerykańscy naukowcy zajęli się kwestią infrastruktury serwerowej technologii ChatGPT i jej chłodzenia. Z ich pracy wynika, że pogawędka z botem przekłada się na zmarnowanie całkiem znacznej już ilości wody.
Naukowcy z University of Colorado Riverside i University of Texas Arlington opublikowali szacunki zużycia wody przez AI w swoim artykule. Wygląda na to, że zarówno trening, jak i późniejsze utrzymanie sztucznej inteligencji – szczególnie już przy gwałtownym wzroście zainteresowania tą technologią – w połączeniu z dotychczas działającą infrastrukturą sieciową mogą w przyszłości przełożyć się nawet na problemy z dostępem do wody pitnej.
Butelka w piach
Według szacunków autorów wytrenowanie bota ChatGPT 3 pochłonęło 700 tys. litrów wody. To z grubsza ilość, którą należy wlać do systemu chłodzącego reaktora jądrowego TVA lub 1/5 pojemności basenu olimpijskiego o długości 50 metrów i głębokości 2,5 metra. Z kolei jedna składająca się z 25-50 pytań rozmowa z botem to utrata około 0,5 litra wody – rozmawiając więc o pierdołach z ChatGPT, na dobrą sprawę wylewamy małą butelkę w piach.
Co ważne, autorzy pracy skupili się nie na cieczy przepływającej przez układy chłodzące, a na tej, która ulega odparowaniu do atmosfery – stąd też mowa o utracie wody, gdyż takowej nie można poddać recyklingowi. Istotnym jest również fakt, że centra danych na potrzeby chłodzenia serwerów pobierają czystą, słodką wodę – aby uniknąć korozji lub rozwoju bakterii, które mogą pochodzić z wody morskiej. Słodka woda jest również niezbędna do kontrolowania wilgotności w pomieszczeniach.
Oczywiście to problem, który dotyczy nie tylko serwerów ze sztuczną inteligencją, ale całej infrastruktury sieciowej. Dla przykładu w 2019 roku trzy serwerownie Google’a zużyły w ciągu roku 8,7 mld litrów wody – a obecnie firma ma takich placówek 14.
Fot. Pexels
Czytaj dalej
Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.