Pierwsze szczegóły o Project Helix. Nowy Xbox znów chce być potężny sprzętowo, ale chyba ponownie zapomina o tym, co najważniejsze
Zaledwie kilka dni temu Microsoft zaprezentował po raz pierwszy następcę Xboksów Series X|S, nazwanego roboczo Project Helix. Już wcześniej można było natrafić na spekulacje dotyczące nowego Xboksa, ale pierwsza prezentacja była jednocześnie zapowiedzią ujawnienia konkretów na tegorocznym GDC, na co zresztą sama zwróciła uwagę nowa szefowa gamingowej dywizji Microsoftu.
Słowo stało się ciałem i na targach „ujawniono” specyfikację urządzenia. Cudzysłów, ponieważ nie dostaliśmy absolutnie żadnych konkretów sprzętowych, a tylko kilka wskazówek pozwalających wyrobić sobie pierwsze wyobrażenie na temat Projectu Helix. Najważniejsza informacja jest taka, że sprzęt jest tworzony z myślą o kolejnej generacji DirectX oraz zapewnieniu obsługi śledzenia promieni. Pomoże w tym układ od AMD, mający zapewnić wzrost wydajności oraz możliwość uruchomienia path tracingu w wybranych tytułach. Żeby urządzenie nie dostało czkawki, na pokładzie znajdzie się nowa generacja FSR i wsparcie dla Neural Texture Compression, a także ulepszony DirectStorage. Niestety nie dostaliśmy jednej z najistotniejszych z punktu widzenia graczy informacji i nie wiemy, czy nowy Xbox dalej będzie posiadał napęd na płyty.
Potwierdzono także ponad wszelką wątpliwość to, że sprzęt będzie uruchamiał gry z pecetów. Jak określił to Jason Ronald, odpowiedzialny za rozwój platformy, pozwoli to na „spójne doświadczanie Xboksa niezależnie od tego, gdzie zdecydujemy się grać”. To oznacza, że Projet Helix będzie zapisywał progres w grze między platformami, ale byłbym ostrożny z ogłaszaniem integracji ze Steamem. Bardziej chodzi tutaj o doposażenie Windowsa 11 o funkcje związane z graniem i przerzucanie użytkowników pomiędzy nim a nowym Xboksem. Pozostaje tylko pytanie: po co?
Wyniki sprzedażowe w obecnej generacji konsol mówią jasno, że Xboksy Series X|S, pomimo sprzętowej dominacji, nie były w stanie zawojować rynku. Na korektę kursu jest już za późno i zmiany nadejdą dopiero w kolejnej iteracji sprzętów, która już teraz jasno pokazuje, że Microsoft chyba nie do końca jest w stanie wyciągać odpowiednie wnioski z porażki – Project Helix ma być drogim sprzętem. W połączeniu z odpalaniem gier z pecetów i zwrotem w kierunku technologii opartych o AI dostaniemy coś, co nie tyle będzie nową konsolą, a droższym Steam Machine. W dodatku większość wypowiedzi Ronalda zawiera mniej lub bardziej bezpośrednie odniesienia do wykorzystania sztucznej inteligencji, co częściowo już pokrywa się z prognozami twórcy pierwszego Xboksa.
Dotarliśmy do końca możliwości tradycyjnych technik renderowania i jeśli chcemy nadal to doskonalić, musimy wynaleźć zupełnie nową technologię.
Jason Ronald, wiceprezes ds. Xboksa

Project Helix spędzi jeszcze sporo czasu w produkcji. Pierwsze devkity nowego Xboksa, które także pokazano na GDC, mają trafić do developerów dopiero w 2027 roku, zatem możliwe, że sprzęt nie ukaże się przed 2028, chociaż prawdopodobnie będzie gotowy wcześniej.
Gry na Project Helix? Kiedyś pewnie tak
Chociaż w GDC zasadniczo nie chodzi o gry wideo, to przy okazji pierwszych konkretów dotyczących konsoli kolejnej generacji mogliśmy się spodziewać chociaż pierwszych deklaracji. Niestety, Microsoft nie zdradził, jakimi grami zamierza wesprzeć start swojej nowej konsoli. Za to dostaliśmy obietnicę, że z okazji 25-lecia Xboksa nieokreślona liczba starszych produkcji doczeka się ponownego wydania:
Jako jeden z największych wydawców w branży czujemy wielką odpowiedzialność za zachowywanie gier z przeszłości. Niektóre z naszych najbardziej kultowych marek powrócą w tym roku.
Jason Ronald, wiceprezes ds. Xboksa
Microsoft zamierza użyć „najnowszej technologii”, by współcześni gracze mogli cieszyć się nimi w nowy sposób. Ktoś złośliwy mógłby teraz użyć nielubianego przez giganta z Redmond określenia „Microslop” w odniesieniu do tych technologii, ale ja tego nie zrobię.
W tej chwili nowe urządzenie Microsoftu wygląda jak ryzykowny eksperyment, który może znaleźć swoje miejsce na rynku, jednak może się to odbyć sporym kosztem. Choć Valve nie ma na razie szczęścia do Steam Machine, to w świetle dzisiejszych wieści o Project Helix nie zdziwię się, jeśli to faktycznie firma Gabe’a Newella stanie się największym konkurentem Microsoftu.

„4k @30fps” po raz kolejny, jak zwykle, albo 60fps dzięki fake frames. Kto się jeszcze nabiera na ten marketingowy bełkot?