Pogrążony w chaosie Ubisoft chwyta się sztucznej inteligencji. Gigant planuje inwestować w AI jeszcze więcej
Wieści o trzęsieniu ziemi, jakie miało wczoraj miejsce w Ubisofcie, rozniosły się po świecie w błyskawicznym tempie. Dla przypomnienia: francuska firma anulowała prace nad 6 tytułami, w tym remakiem Prince of Persia: Sands of Time, a także opóźniła premierę 7 innych gier. Podejrzewa się, że wśród tych drugich znajduje się oficjalnie niezapowiedziany, ale praktycznie potwierdzony remake Assassin’s Creed: Black Flag. To wszystko część restrukturyzacji, która wywraca Ubisoft do góry nogami. Jak firma poradzi sobie z czymś takim? Oczywiście przy pomocy sztucznej inteligencji.
W segmencie strony Ubisoftu przeznaczonym dla inwestorów ukazał się dokument, który dokładniej omawia rewelacje, o jakich mogliście już słyszeć. Gigant zapewnia w nim, że idzie w stronę stania się firmą „graczocentryczną” (cokolwiek to oznacza) i omawia dokładniej, jak chce to osiągnąć.
Nowy model operacji umocni egzekucję strategii Grupy, która skupia się na przygodach w otwartym świecie i grach-usługach. Wesprą ją także odpowiednie inwestycje, głębsza specjalizacja i innowacyjna technologia, w tym zwiększone inwestowanie w generatywną sztuczną inteligencję.
Obietnice Ubisoftu o inwestowaniu w AI jeszcze więcej można by potraktować z przymrużeniem oka, jako próbę uspokojenia wściekłych zapewne inwestorów, gdyby nie wcześniejsze deklaracje firmy na ten temat. Pół biedy, gdyby była to czysta gołosłowność, ale raptem w listopadzie ubiegłego roku wybrani gracze testowali Teammates, najbardziej zuchwały flirt ze sztuczną inteligencją tej francuskiej korporacji od czasu projektu Neo NPC.
Niezależnie od tego, czy patrzymy na restrukturyzację Ubisoftu prowadzącą ku lepszemu, czy de facto na jego śmierć, jedno jest pewne – gracze są wściekli. Mając na uwadze i tak nie najlepszą już reputację firmy, nie wróży to zainteresowaniu jej przyszłymi produkcjami nic dobrego.


No to teraz to podpadli graczom na całego. Zwłaszcza tym, którzy w ich gry nie grają (o kupowaniu nie mówiąc). Ale przynajmniej ci wszyscy ludolodzy i inne youtuzera mają materiału na filmy na kilka kolejnych lat.
RIP
„Gracze są wściekli” 🙂