„Powrót do Silent Hill” ma dłuższą wersję. Reżyser liczy na jej premierę w przyszłości

„Powrót do Silent Hill” ma dłuższą wersję. Reżyser liczy na jej premierę w przyszłości
Jesteście gotowi na jeszcze więcej?

Niektórzy twórcy filmowi nie potrafią pogodzić się z porażką, nawet jeżeli fani danego dzieła wytykają im konkretne błędy. „Powrót do Silent Hill” miał być adaptacją, na jaką zasługują gracze, a z opinii wynika, że okazał się jeszcze gorszą produkcją niż ta z 2006 roku, za którą również odpowiadał Christophe Gans. Miejmy nadzieję, że w jego przypadku powiedzenie „do trzech razy sztuka” się nie sprawdzi…

Okazuje się, że to, co od tygodnia możemy oglądać na wielkim ekranie, jest niepełną wizją reżysera. Według relacji fana, który brał udział w sesji Q&A z Gansem, istnieje rozszerzona wersja „Powrotu do Silent Hill”. Twórca opisał ją jako „dłuższą i dającą opowieści więcej przestrzeni do oddechu”. Zawiera ona między innymi scenę śmierci ważnej postaci z gry, która w filmie pojawiła się jedynie przez moment:

Gans przyznał, że miał trudności ze znalezieniem dla niej odpowiedniego miejsca w montażu. Nie jest jasne, czy scena ta pojawi się w wersji reżyserskiej, choć twórca wyraził nadzieję, że widzowie kiedyś ją zobaczą. 

Ponadto filmowiec miał zdradzić uczestnikom spotkania, że producenci kazali mu skrócić film do niespełna dwóch godzin. Na ten moment nie wiadomo, czy wersja reżyserska „Powrotu do Silent Hill” zostanie kiedykolwiek wydana.

CD-Action Switch magazyn banner

Co jeszcze ujawnił twórca podczas sesji Q&A:

  • Stephen Lang został początkowo obsadzony w roli ojca Mary, ale jego wynagrodzenie (1 milion dolarów) uznano za zbyt wysokie;
  • Piramidogłowy pierwotnie miał mieć w hełmie mechanizmy miażdżące, ale pomysł okazał się jednak zbyt skomplikowany w realizacji i ostatecznie został porzucony;
  • Gans wyjaśnił, że Piramidogłowy ciągnący nóż przypominał mu Chrystusa dźwigającego krzyż. Z tego powodu kostium tej postaci został zainspirowany ikonografią religijną – potwór nosi sandały i szatę, a nie fartuch rzeźnika, jak miało to miejsce w pierwszym filmie;
  • Każdy potwór, z wyjątkiem Piramidogłowego, został sportretowany przez tancerki i akrobatki. Poza karaluchami nie było żadnych potworów generowanych komputerowo. Gans uznał, że takie podejście jest bardziej realistyczne i wygodniejsze dla aktorów;
  • Dla Gansa miłość między Mary i Jamesem to najważniejszy element tej historii, zarówno w grze, jak i w filmie. Zdecydował się oprzeć fabułę produkcji właśnie na tej relacji, mimo że gra eksploruje znacznie więcej wątków. To skupienie się na ich uczuciu jest również powodem, dla którego reżyser postanowił rozbudować historię Mary;
  • Gans wyraził dumę ze swojej pracy i zauważył, że krytyka w internecie bywa bezlitosna. Reżyser wierzy, że to czas ostatecznie zadecyduje o wartości filmu. Przyznał również, że jako fan serii odczuwał znaczną presję, by zadowolić społeczność graczy;
  • Twórca uważa, że ​​Silent Hill 2 jest wariacją na temat mitu o Orfeuszu;
  • Pierwszy film Silent Hill przechodzi odnowę w rozdzielczości 4K.

Zapewne jesteście ciekawi, jak „Powrót do Silent Hill” radzi sobie na największych portalach recenzenckich? Cóż… nie radzi. Na Rotten Tomatoes film wystartował z oceną 6%, która nieznacznie podniosła się do 19%. Widzowie byli nieco bardziej przychylni, wystawiając mu 29%. To wciąż jednak sprawia, że przysługuje mu status „zgniłego pomidora”. Natomiast na Metacriticu nota wynosi 34/100 od krytyków oraz 4,5/10 od użytkowników.

Co zawiodło? Słabe efekty komputerowe, zmiany w fabule i symbolice oraz kiepska gra aktorska – to najczęściej wymieniane grzechy tej produkcji. Warto w tym momencie dodać, że budżet filmu wyniósł około 20 milionów dolarów. A wy, widzieliście już „Powrót do Silent Hill”? Jeżeli nie, to polecamy zapoznać się najpierw z naszą recenzją przygotowaną przez dzielnego Huwera, który poszedł na ten seans, żebyście wy nie musieli.

Jedna odpowiedź do “„Powrót do Silent Hill” ma dłuższą wersję. Reżyser liczy na jej premierę w przyszłości”

  1. Gość robi teraz filmy które śmiało mogłyby konkurować z najgorszymi dziełami Uwe Boll’a.
    Jego zachowanie również przypomina działania niemiaszka.

Skomentuj