Star Wars: Jaki los czeka Expanded Universe? Disney wyjaśnia
Główną cechą produkcji wchodzących w skład Expanded Universe był fakt, że były one zgodne z kanonem ustanowionym przez filmy, które były punktem odniesienia. Wraz z premierą siódmego epizodu Star Wars, którego akcja osadzona zostanie po wydarzeniach z Powrotu Jedi, ustanowiony zostanie nowy kanon. W związku z tym Disney zdecydował się zrestartować „rozszerzone uniwersum”, a przynajmniej tę jego część, która fabularnie umiejscowiona była po szóstym odcinku Gwiezdnych Wojen.
Koncern zdaje sobie jednak sprawę, że utworzone dotychczas EU jest przebogate, w związku z czym nie porzuci go. Składające się na nie książki, animacje, komiksy i gry nadal będą wydawane, ale ukazywać się będą pod szyldem Legends – w ten sposób firma zdecydowała się odróżnić „stare” Expandend Universe od nowego.
Przedstawiciele Disneya zapewniają przy tym, że twórcy nowych produktów w „rozszerzonym uniwersum” nadal będą mogli czerpać z dotychczasowych dzieł. Przykładem jest mający zadebiutować w tym roku serial animowany Star Wars Rebels, który będzie pierwszym elementem nowego EU. Przedstawione w nim zostaną m.in inkwizytorzy i imperialna agencja bezpieczeństwa wewnętrznego – jednostki te po raz pierwszy pojawiły się w pierwszej edycji papierowego RPG-a z lat 80. XX wieku.
Oprócz wspomnianej kreskówki, wkrótce ukażą się też nakładem amerykańskiego wydawnictwa Del Rey Books powieści osadzone w nowym Expanded Universe. Pierwsza książka zostanie napisana przez Jacksona Millera i przedstawi historię, która miała miejsce przed wydarzeniami ze Star Wars Rebels.
I jeszcze jedno – utworzona została grupa, która ma koordynować pod względem fabularnym prace nad wszystkimi pozycjami z EU. Na jej czele stanęła Kathleen Kennedy, obecna prezes Lucasfilm.
Zadowala to was?

@Jedrusza A przypadkiem Lucas już sam nie zrobił z GW bajki dla napalonych nastolatków, wypluwając tzw. „Nową Trylogię”?
@SetH – stara trylogia była dobra tylko w E7. Reszta to też bajka dla napalonych nastolatków. Z nowej trylogii wybija się E3 – co do pozostałych to się zgodzę. Także Lucas trzyma formę – dwa chłamy na jeden świetny film. @Hagan – przy tym szlak trafi Thrawna i kilka innych przebłysków geniuszu w EU. Sorry, ale ja nie mam nic do Yuuzhan Vong jeśli to oznacza zatrzymanie najlepszych historii jakie kiedykolwiek powstały w uniwersum SW.
*E5, oczywiście. Sorry za literówkę.
Pamiętam jako kilkuletni dzieciak, pod koniec lat 70-tych poszedłem z mamą i bratem na jakiś tajemniczy film o fajnym tytule „Gwiezdne Wojny”. I już na samym początku olbrzymi masyw statku kosmicznego, przesuwający się majestatycznie w głąb ekranu. Zaraz potem pustynna planeta, gadające roboty, zakapturzone stworki z płonącymi oczkami, niesamowite pojazdy, bronie, technologie… I wszystko podane w sposób tak naturalny, przekonujący, jakby chodziło o jakiś naprawdę istniejący, inny świat…
„Dawno dawno temu, w odległej galaktyce…”. Dzisiaj jesteśmy zblazowani, bo dzięki komputerom wszystko już w kinie widzieliśmy, ale WTEDY, na tle innych filmów, także S-F i w ogóle na tle otaczającej rzeczywistości, to było jak natychmiastowa teleportacja w inną, niesamowitą rzeczywistość. Nie dziwi ogólnoświatowa mania i kult jakie wówczas powstały. Cokolwiek teraz nakręcą, tego już się nie da powtórzyć… nie ta epoka, nie te realia. Sentyment pozostanie na zawsze… cokolwiek nakręcą, na pewno obejrzę.
@ZiomekGit: przecież te filmy (stara trylogia) dalej wyglądają dobrze. Jak zobaczyłem w kinie Mroczne Widmo to nie powiem, scena wyścigu robiła wtedy wrażenie. Jednak oglądając Nową Nadzieję nawet teraz (a tym bardziej po raz pierwszy w drugiej połowie lat 90) nie czuję jakiegoś strasznego archaizmu. W moim odczuciu wiele nowszych filmów z efektami komputerowymi zestarzało się szybciej niż te makiety, latające statki na żyłkach, czy karzeł przebrany za robota. Dalej dobrze się to ogląda.
@HarryCallahan|Druga połowa lat 90 to jak dobrze pamiętam wersja w której Han strzela drugi i masa innych zmienionych pierdół, dodanych efektów i poprawy obrazu (część wyszła na plus część była bardzo złam, jak bardzo słabe animacje CGI).|Polecam „star wars despecialized edition” wydanie HD z usuniętymi zmianami wprowadzonymi przez lata. Ale to akurat rzecz dla maniaków oryginału których bolą małe rzeczy.
@SkywalkerPL|Kolego, ja jakims maniakiem SW nie jestem, ale cieszę się z restartu EU. Przecież nikt nie napisał, że wszystkie historie ze starego EU trafią do kosza. Historia Thrawna, Revana, albo Dartha Bane’a. W sumie moąe to być okazja do uporządkowania EU – lepsze historie mogą zostać, gorsze wylądować w smietniku.
@Syskol: wiem o tym, widziałem obie. Inna sprawa, że o Star Wars dowiedziałem się za pośrednictwem tazo z chipsów, które wydane były chyba właśnie przy okazji „odświeżania” starej trylogii. ja nawet nie pamiętam czy w wersji którą oglądałem jakoś w tym okresie (vhs, w kinie byłem dopiero na Mrocznym Widmie) pierwszy strzelał Han Solo czy Greedo. Chociaż nie będąc jakimś wielkim maniakiem serii po latach zdecydowanie wolę wersję w której to Han Solo strzela pierwszy. Czyni go to ciekawszą postacią.
Ja tam, wole opowieści ze starej republiki, gdzie autorzy mogli się wykazać i nie zwracać jakiejś większej uwagi na to co działo się tysiące lat później, a nie branie pod uwagę tego co zostało napisane w książkach po Powrocie Jedi jest głupie, niech najlepiej zapomną o Luku i Anakinie i stworzą całe uniwersum od nowa, nie po to kupowałem książki zeby teraz uznać to co jest w nich za mniej ważne
Trylogia Thrawna byłaby naturalnym następnym krokiem ( i jakże 'w dechę’!!! Uwielbialem te ksiazki! 😀 ) po Powrocie Jedi…ale aktorzy juz za starzy i musieli pojechać mocno dalej… ale nawet potem jest pare naprawde dobrych ksiazek z Dzieciakami Hana i Lei i nowa akademia Jedi Luka. Szkoda.
Tyle w teorii. Bo w praktyce to będzie tak że ci co tworzyli EU to nadal będą je tworzyć w oparciu o to co już stworzyli. Czyli nie będą wyrzucać do kosza wszystkiego tylko będą kontynuować to co już jest. Bo jakoś wątpię w to że ci co tworzyli EU mieliby teraz kasować swoje historie które tworzyli przez tyle lat. Poza tym Kyle Katarn, Jaden Korr i Thrawn nie znikną bo oni pojawili się w grach, a gry ze SW zostały przejęte przez Disney a oni nie wyrzucili 'jeszcze’ do kosza tych gier.
Mam w domu 42 książki z uniwersum SW i o ile te z czasów Starej Republiki i niektóre część do epizodu 3 są przyjemne do czytania pod względem fabuły, to te traktujące o inwazji Yuuzhan Vong są tragiczne. Zobaczymy co z tego wyjdzie, oby tylko nie coś pokroju animowanych Wojen Klonów.