Szef Epica znowu atakuje Steama. Tym razem cieszy się z problemów Valve w sądzie

Szef Epica znowu atakuje Steama. Tym razem cieszy się z problemów Valve w sądzie
Drzazga w oku bliźniego kłuje, oj, kłuje.

Szef Epic Games, Tim Sweeney, wyraził zdecydowane poparcie dla świeżo zatwierdzonego pozwu zbiorowego przeciwko Valve, właścicielowi Steama. W serii tweetów z 30 stycznia Sweeney nie przebiera w słowach, oskarżając Steam o utrzymywanie antykonkurencyjnych praktyk, takich jak wymuszanie korzystania z własnych systemów płatności oraz pobieranie 30-procentowej prowizji.

Jego komentarze pojawiły się w odpowiedzi na decyzję brytyjskiego sądu, który 26 stycznia dał zielone światło (w sprawie wartej 656 milionów funtów) pozwowi zbiorowemu przeciwko Valve. Sprawa ta została zainicjowana w czerwcu 2024 przez aktywistkę Vicki Shotbolt, twierdzącej ustami swoich prawników, że platforma Gabe’a Newella nadużywa swojej pozycji, pobierając „nieuczciwe i nadmierne” prowizje, nawet do 30% od sprzedaży.

Sweeney nie pozostawia wątpliwości co do swojego poparcia. W wątku na Twitterze (X) z 30 stycznia, napisał, że regulacje Steam wyraźnie zabraniają grom kierowania graczy do konkurencyjnych metod płatności, co zmusza wszystkich do odpalenia Valve dodatkowych procentów od kupna. Dodał, że Google i Apple robiły to samo, dopóki sąd ich nie zmusił. Jestem przekonana, że gdyby Epic miał monopol, nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Przenigdy, słowo honoru.

Szef Epica porównał praktyki Steam do „salonu samochodowego żądającego 30% od zakupów paliwa”. Rzeczywiście wiemy, że w przeszłości bardzo się pieklił z tego powodu: Steam i Epic rywalizują ze sobą, a w 2024 ujawniono e-maile, w których nazywał dyrektorów Valve’a dupkami (na co jeden z nich odpowiedział mu „u mad, bro?”). Jeden z komentujących zauważył też, że stacje benzynowe nie zapewniają w cenie paliwa serwisu auta, a Steam (przez analogię) robi to z grami i graczami. W przeszłości Sweeney krytykował również fakt, że platforma Valve nakazuje oznaczać gry AI. Rzeczywiście, nie lubią się.

CD-Action Switch magazyn banner

Odzew na Twitterze również nie był taki, na jaki Sweeney mógł liczyć. Zamiast poparcia, dostał solidną dawkę krytyki, notki społecznościowe (które kazał zignorować w jednym z tweetów), a gracze przejechali się po nim jak po burej przedstawicielce psiego gatunku. Na każdy komentarz dostawał setki odpowiedzi i pozostaje mieć nadzieję, że da mu to do myślenia.

18 odpowiedzi do “Szef Epica znowu atakuje Steama. Tym razem cieszy się z problemów Valve w sądzie”

  1. Tim Źdźbło w oku bliźnieg widzi, a belki w swoim nie dostrzega

  2. MagicMuppetMan 31 stycznia 2026 o 18:13

    Ćśśśś… Nie wolno źle mówić o świętej krowie… Bo wyznawcom Valve będzie przykro.

    • Oj nie będzie nie będzie bo Epic święty sam nie jest. Słyszałeś o ich płatnych ekskluzywach?? Nie? A kupiłeś kiedyś grę na Epicu czy zawsze bierzesz darmówy??

      • A z czym masz problem że ktoś sobie grę za darmo pobrał? Czujesz się lepszy bo przełaciłeś? Za drożyznę na polskim rynku dystrybucji cyfrowej jest odpowiedzialny przed wszystkim Valve. Poczytaj o co chodzi w tym procesie to się przekonasz. W sumie to jednak niezłe osiągnięcie wprowadzać monopol w taki sposób żeby banda naiwniaków jeszcze całowała ich po dupie. Brawo Gabe!

      • Ja może kupiłem z dwie gry. Resztę mam za darmo. Dla mnie super. W odpowiedzi z kolei do Karakana odnośnie do drożyzny, nie wiem, nie zauważyłem. Kupuję gry w kluczykowniach za jakieś grosze.

      • Ja kupiłem z jakieś 5. Dzięki temu zaoszczędziłem jakieś 300zł porównując ze steam.
        Pomoc techniczna też działa szybciej i sprawniej. Po utracie dostępu do konta z powodu kradzieży na epicu odzyskałem je w dwa dni, na steam trwało to prawie 3 miesiące.

  3. Czyli nic się nie zmienia, nadal nie kupuję niczego na Epicu.

  4. Ale o co znowu zadyma? Google i Apple kontrolują platformy sprzętowe na których mają swój ogródek instalowania aplikacji. Jeśli nie pozwalają na alternatywne metody sprzedaży to ich ogródek musi być bardziej wolnościowy i pozwalać na jakieś alternatywy, inaczej zarabiają monopolem.
    Steam takiej pozycji nie ma. Jest platformą, jedną z wielu i nie blokuje żadnej innej. Chcesz – korzystasz. Nie chcesz – fora ze dwora, instalujesz epica.

  5. Tymczasem ja kupujący kotora 2 na GOGu: 😎

  6. Żeby pograć w Alan Wake 2 muszę mieć konto na Epic Games i kupić grę w ich sklepie. Czy aby to nie praktyka monopolistyczna?

  7. Karakan 2.0 napisał(a):

    A z czym masz problem że ktoś sobie grę za darmo pobrał? Czujesz się lepszy bo przełaciłeś? Za drożyznę na polskim rynku dystrybucji cyfrowej jest odpowiedzialny przed wszystkim Valve. Poczytaj o co chodzi w tym procesie to się przekonasz. W sumie to jednak niezłe osiągnięcie wprowadzać monopol w taki sposób żeby banda naiwniaków jeszcze całowała ich po dupie. Brawo Gabe!

    Ależ ja nie mam żadnego problemu. Epic Games „Store” nie jest sklepem w którym ktoś kupuje gry. Jest to platforma na którą wchodzisz żeby pobrać sobie darmówkę. Steam natomiast jest sklepem który utrzymuje się ze sprzedaży gier za pieniądze. Tak długo jak gry kosztują pieniądze, Steam będzie utrzymywał działalność.
    Działalność Epicowego „sklepu” opiera się całkowicie na pieniądzach zarabianych w Fortnicie, i w momencie kiedy Fortnite przestanie zarabiać pieniądze, Epic Games „Store” wyparuje. Pamiętaj że nie masz tych wszystkich darmowych gier na własność. Epic po prostu wycofa ci licencję i adios muchachos.

    • Na steamie też nie masz gier na własność :p

      • Zawsze znajdzie się ktoś kto nie umie czytać. Znacznie łatwiej będzie zabić Epic Game Store poprzez zabicie Fortnite, bo sklep sam z siebie nie przynosi żadnych zysków. Trochę jak CD Projekt pozbył się GOGu bo GOG okazał się nierentowny. Zamiast zarabiać pieniądze żeby CDPR miało na robienie gier, pieniądze zarobione na grze idą na utrzymanie sklepu.

        Steam utrzymuje się ze sprzedaży wszystkich gier produkowanych przez tzw „third-party”. Żeby zniszczyć Steam, musiałbyś zmusić każdego jednego dewelopera żeby przestał wydawać gry na Steam. Powodzenia.

  8. Tak. Ze wspomnianym w artykule sklepem jest również o tyle interesująco, że pośród trzech słów w jego nazwie w pełni zgadza się jedno (środkowe) – pozostałe dwa to albo sarkazm (pierwsze), albo nie do końca właściwe nazewnictwo funkcji jaką pełni (trzecie), czyt: brak rentowności.

  9. cyniczny napisał(a):

    Trochę jak CD Projekt pozbył się GOGu bo GOG okazał się nierentowny. Zamiast zarabiać pieniądze żeby CDPR miało na robienie gier, pieniądze zarobione na grze idą na utrzymanie sklepu.

    Jeszcze wtrącę, że o ile GOG jest nierentowny, to nie przynosi też jakichś gigantycznych strat – w raportach finansowych Cedepu można wyczytać, że zazwyczaj wychodzi na zero, może z minimalnym zyskiem. Epic z kolei wydaje mi się być studnią bez dna, którą można zasypywać hajsem z Fortnajta i nigdy nie będzie dość – wszak darmowa gierka co tydzień nie wskoczy sama, nawet jeśli to indyk od małego studia. Czy istnieją jakieś raporty z działalności Epicowego sklepu żeby porównać sobie cyferki?

  10. Warto jeszcze dodać, że Tim zarzuca Valve stosowanie rzekomo nieuczciwych zapisów w umowie, a konkretnie zabrania sprzedawania gier gdzie indziej w niższych cenach, niż na Steamie. Czyli nie zabrania sprzedaży gdzie indziej, po prostu zabezpiecza się przed nadużywaniem usług platformy. Bo nic nie stoi na przeszkodzie, aby deweloper wygenerował sobie konkretną ilość kluczy (w granicach rozsądku) i sprzedawał je gdzie indziej, czym nie płaciłby prowizji Valve. Niektórzy przeginali z tym i dostawali bana. Ale wracając do meritum – Valve zabrania sprzedaży gier gdzie indziej jedynie po niższych cenach, niż na Steamie. A ten błazen w swoim niedorobionym sklepie wykupuje gry na wyłączność na rok albo więcej czasu i nie widzi w tym nic antykonkurencujnego. Ba, przecież Epic długo stosował szantaż typu „jeśli chcecie sprzedawać grę u nas, to musicie ją sprzedawać tylko u nas przez określony czas, albo zabronimy wam sprzedaży na naszej platformie”. I to w mniemaniu tego pośmiewiska branży już nie jest działanie antykonsumenckie i antykonkurencyjne.

  11. Niby taką mniejszą prowizję ma, a gry jakoś na Epicu nie są tańsze. Ja wiem, że Steam ma niby swoje PMFN… ale ono konkretnie dotyczy gier aktywowanych na Steam, dotykając w zasadzie 3rd party retailerów (kompletnie omijając pewną część zwaną „kluczykowniami”) i działając w dwie strony (gra nie może też być droższa).
    W teorii nijak nie powinno to dotykać gier na EGS, ale jakimś cudem rzadko są tańsze niż parę zł (a powinny być tak z 15%).

Skomentuj