Team Meat nie przejmuje się piractwem
Jeżeli ktoś zarabia na swojej grze codziennie tyle, co Notch, to raczej nie ma nic dziwnego w tym, że nie przejmuje się piractwem. Okazuje się jednak, że nawet twórcy Super Meat Boy'a mają podobne zdanie do niego: im więcej spiraconych kopii gry, tym więcej osób, które w nią grają.
W podcaście Dark Zero twórcy Super Meat Boy’a wypowiedzieli się na temat wyników sprzedaży swojej gry i po raz kolejny dowiedli, że Steam nie ma sobie równych (na D2D sprzedali żartobliwe „12 egzemplarzy”). Powiedzieli jednak też, że:
Nasza gra została bardzo spiracona, ale mamy to w dupie. Jeżeli istnieje gdzieś 200,000 kopii SMB, które przerzucane są z dysku na dysk za darmo, to znaczy, że istnieje też 200,000 osób, które w to grają. Jeżeli podoba im się nasza gra, prawdopodobnym jest, że zobaczą ją – albo ich posty na blogach na jej temat – ich kumple. Niefajnie jest mówić: „O, bardzo mi się podoba ta gra, którą ukradłem”, więc nie będą tak gadać… A to ostatecznie, w końcu, doprowadzi do sprzedaży.
Brawo za odwagę.

Jeżeli ktoś zarabia na swojej grze codziennie tyle, co Notch, to raczej nie ma nic dziwnego w tym, że nie przejmuje się piractwem. Okazuje się jednak, że nawet twórcy Super Meat Boy’a mają podobne zdanie do niego.
+1 za szczerość.
Popieram takie działania! 😀 Co by nie mówić, jest w tym pewna prawda. W końcu przed kupnem warto się upewnić, że gra nas zainteresuje 😀
Szczera prawda . Nie ubolewa nad tym co nie uniknione , popieram.
Jeżeli chodzi o twórców gier indie to w ich przypadku piractwo może faktycznie być swego rodzaju formą reklamy. O grach indie nie słyszy się tyle co o tytułach AAA, więc każdy rodzaj „rozgłosu” jest dobry. Często też gry indie tworzone są niewielkim kosztem, a przynoszą ogromne dochody, w związku z czym twórcy tych gier mogą sobie pozwolić na bagatelizowanie piractwa. W przypadku gier AAA natomiast, niesprzedanie odpowiedniej ilości egzemplarzy to często być, albo nie być dla danego studia deweloperskiego.
Bardzo sensowne i realistyczne podejście do sprawy. Nie bawią się w głupie wojenki z piractwem w stylu „A ja jezdem kul, bo nie piracem!”, których to wojenek i tak nie wygrają. Zamiast tego przekuwają swoją (możliwą, warto zaznaczyć) stratę, w zysk. Żeby tak reszta branży skończyła z tą śmieszną krucjatą antypiracką, to byłoby świetnie (nie żebym sam piracił, ale te iście paladyńskie teksty wywoływały u mnie zawsze uśmiech politowania).
Szczera wypowiedź, w pełni słuszna.
Ja też nigdy nie wierzyłem w domniemaną szkodliwość piractwa… Ale powiedzmy sobie szczerze – jak gra Team Meat rozejdzie się w 50 000 egzemplarzy to mogą wyjeżdżać na Hawaje, z kolei gra takiego EA czy Capcomu musi się sprzedać w co najmiej 5 000 000 kopii że w ogóle móc wyjść na plus… Kolejna zaleta twórczości niezależniej przeciwko skomercjalizowanym niewolnikom wydawców…
@Mircyn|Moim zdaniem w przypadku gier AAA piractwo również nie wyrządza większych szkód, gdyż gry te kosztują zwykle tyle, że ci którzy je ściągają i tak w ogromnej większości nie mogliby sobie pozwolić na ich zakup.|@Tenebrael – zgadzam się z Tobą 100%.
@Adgez – skomercjalizowani niewolnicy wydawcow dostaja miesieczna pensje, wiec piractwo, jakie dotknelo dana gre po premierze, moze najwyzej bolec ich dusze, a nie kieszenie.:P
Szczerze? Ja kupuje gry, które na prawdę są świetne i które na to zasługują. Gry typu Half Life, Wiedźmin, Fallouty. Tak dobrych gier nigdy bym nie spiracił.
Ciekawa wypowiedź. Tyle że boli ich to mniej, bo grę można mieć legalnie i to za darmo. Szkoda, że więcej osób nie ma takiego podejścia.
@Berlin:|Przecież oni zarobili prawie tyle co Notch…
marcin78, racja, kiedy dużo osób w moim otoczeniu podniecało się Wiedźminem ( i 1-ką i 2-ką), ja spokojnie czekałem aż mnie będzie stać, i dopiero niedawno, 0,5 roku temu kupiłem sobie pierwszą część Wiedźmina nie piracąc wcześniej i jest to satysfakcjonujące. I w zasadzie to co mówi Meat Team jest prawdą. Patrząc także na CD-A. Nie patrzymy czy recenzują „pirackie” gry (oczywiście recenzowanie takich gier w piśmie jest niemożliwe), ale jak piszą dobrze to przekonuje nas to do kupna, ot co.
Ta gra ma pokazać ludziom różnicę między starymi i nowymi grami, a więc piracenie jest lepsze od nieznajomości tytułu.
😀 Spirać grę a potem kup orginał proste i jakie sumienne
Im internet będzie szybszy tym więcej piratów komu by się chciało uploadować z prędkością 20kb/s?|Grę np. 8 GB 😀 Pirat Crysis nie jest taki sam jak oryginalny Crysis z pudełkiem 😀 |Grając w niego wpatrujesz się w pudełko i podniecasz grą za ciężkie pieniądze .:D
No cóż. Mądre słowa.
I to jest jedyne prawidłowe podejście, a nie tworzenie coraz to bardziej idiotycznych drm-ów, które szkodzą bardziej nabywcą niż piratom. Szkoda, że tylko twórcy gier Indi rozumieją, że z piratami nie da się wygrać i zamiast wydawać pieniądze na drm-y, wydają je na developing gry.