Tennis World Tour: Cynicznie wydano niedokończoną grę
Ciekawostka: Alain Flac, szef Bigben Interactive, wyjawił w rozmowie z „Le Monde”, że na kilka tygodni przed premierą (na PS4 i XBO) Tennis World Tour było gotowe w raptem 20%. Ukazało się jednak zgodnie z planem, 22 maja, co (z pewnością przypadkiem) zbiegło się ze startem paryskich mistrzostw French Open.
Efektem są nieszczególnie wysokie oceny. Wersja na PS4 doczłapała na Metacriticu do wstydliwej średniej 48%, a jeszcze gorzej oceniają produkt sami gracze (2,8/10).
Studio zdawało sobie podobno sprawę ze stanu gry, ale nie chciało zaprzepaścić okazji podpięcia się pod głośną imprezę, a w dodatku ponoć nie chciało zmarnować materiałów prasowych przygotowanych specjalnie na okoliczność debiutu… I z czysto biznesowej perspektywy chyba dobrze zrobiło. Gra została dostarczona do sklepów w nakładzie 500 tys. kopii, a umowy zakładają, że część sprzedawców nie ma prawa zwrócić pudełek.
Studio buńczucznie zapowiada jednak, że „to się wyklepie” szeregiem łatek. W przyszłym roku ukaże się zresztą poprawiona edycja. Co jednak ciekawe, jeszcze w tym miesiącu powinny ukazać się wersje na PC i Switcha…

Wydawca wykazał się sporą bezczelnością… ale n
Ech, a myślałem że będzie jakaś konkurencja dla Top Spin 4 i Virtua Tennis 4. Pograłbym w sumie w jakiś nowy tytuł w tej tematyce, ale dzięki temu niusowi daruję sobie rozczarowania tą produkcją. No nic, trzeba wracać do wcześniej wymienionych serii.
Gra na płycie to skończony produkt. Dzisiejszy twórcy juz chyba o tym zapominają. Za to, że pobierzesz tą łatkę też płacisz.
xD
@Goku07 Odkąd ludzie zaczęli masowo nabywać produkty w przeróżnych „early-access” to się nastawienie twórców zmieniło. Teraz mało która gra jest skończona na premierę, potrafią być pełne bugów (takich, których znalezienie nie wymaga wcale dużo zachodu), mają tragiczną optymalizację, a potem powoli naprawia się to łatkami. Najlepiej chyba wyjdzie się całkiem unikając nowości, a po prostu gdzieś po roku kupić jakieś GOTY, bo wtedy już w miarę działa toto.
I mam na myśli gry „ogólnie”, a nie ten konkretny przypadek.