Twórca oryginalnego Painkillera skomentował najnowszą odsłonę. „Nowy Painkiller oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z oryginałem”

Twórca oryginalnego Painkillera skomentował najnowszą odsłonę. „Nowy Painkiller oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z oryginałem”
Avatar photo
Sam Goldman
Gorzkie słowa, ale bardzo prawdziwe.

Nowy Painkiller już wyszedł i chwilę po wystawieniu głowy z Czyśćca zaczął gwałtownie zanikać. Pierwsze opinie o grze nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do tego, czy warto po nią sięgnąć – gracze przyjęli powrót serii bardzo chłodno. Eugeniusz Siekiera w swojej recenzji Painkillera znalazł w tytule kilka zalet, ale poprzeczka była ustawiona znacznie wyżej.

W czasie, kiedy piszę tego newsa, SteamDB pokazuje bardzo smutny obraz produkcji katowickiego Anshar Studios. Najwięcej graczy zebrało się 2 miesiące temu przy okazji premiery i mowa zaledwie o 871 zainteresowanych nowym Painkillerem. Od tamtej pory rekordowa była końcówka listopada, gdzie na krótką chwilę w Czyśćcu pojawiło się 71 osób. Nowa inkarnacja serii kontynuuje zatem to, co wydarzyło się z nią już wiele lat temu – ponownie rozmienia na drobne kiedyś silną i rozpoznawalną markę.

Główny projektant oryginału, Adrian Chmielarz, obecnie pracuje w założonym przez siebie The Astronauts, które dało nam świetne The Vanishing of Ethan Carter i rozwijane w ramach wczesnego dostępu Witchfire. Chmielarz nie ma już nic wspólnego z Painkillerem, ale przez pryzmat dawnego sukcesu serii, może być jedną z najważniejszych osób komentujących sytuację Painkillera. Zapytany o opinię przez Lauren Bergin, developer podobno poprosił o kolejne pytanie i wybuchł śmiechem. Jakby to nie było wystarczająco wymowne, to dodał jeszcze kilka słów:

Znam Anshar Studios. To świetni ludzie i bardzo się starali. Wykonują wiele zleceń w formie outsourcingu i od czasu do czasu próbują zrobić coś swojego. Niestety nowy Painkiller oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z oryginałem. Gdyby nie tytuł, nikt by nawet nie pomyślał, że to ta sama seria (…). Właściwie jeśli nazwaliby to inaczej, to mieliby szansę na większą sprzedaż i mniejszą krytykę.

Adrian Chmielarz, twórca Painkillera

Gdyby to była produkcja zorientowana na fabułę i z bardzo pieczołowicie skonstruowanym światem, po wielu latach nieobecności cykl musiałby przejść jakieś zmiany, by mieć szansę zaistnienia wśród tych graczy, którzy go nie znają lub nie pamiętają. Tu mamy jednak dość prostą (niczym, hue, hue, drewniany kołek) strzelankę, idealnie wpasowującą się w modę na nieprzekombinowane shootery. Po co robić z tego kooperacyjnego klona tytułów żyjących średnio kilka miesięcy? Developer też nie do końca to rozumie:

To zupełnie inna gra. Nie rozumiem, po co przejmować prawa do własności intelektualnej, a potem przekształcać je w coś innego. Jaki to ma sens? Przejmujesz je, bo sądzisz, że mają jakąś wartość, po czym robisz grę pozbawioną oryginalnego DNA. To bardzo dziwne.

Adrian Chmielarz, twórca Painkillera

Nie dość, że dziwne, to jeszcze nieopłacalne. Nostalgia za starymi, dobrymi czasami już w wielu przypadkach pokazała, że da się w pewnym sensie wrócić do tego, co było i to sprzedać – nie tylko w formie nowych gier, ale także odświeżonych wersji staroci. Wystarczy spojrzeć na Silent Hilla 2, który nie był idealny, jednak doprowadził do ożywienia od dawna martwej serii i przyciągnął przed ekrany imponującą liczbę graczy bez uciekania się do drastycznych zmian pierwotnej formuły.

Czy dla nowego Painkillera jest jeszcze jakaś szansa? Czas pokaże, ale na tę chwilę nic na to nie wskazuje.

8 odpowiedzi do “Twórca oryginalnego Painkillera skomentował najnowszą odsłonę. „Nowy Painkiller oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z oryginałem””

  1. Ale to jest faktycznie ciekawe, dlaczego kupili markę Painkillera. To trochę tak, jakby na pewnym etapie prac zobaczyli, że robią szajs i na gwałt szukali czegokolwiek aby poprawić beznadziejną sytuację.

    A poza tym, dlaczego nikt nie zrobił booomer shootera z „P”? Kilka lat temu była na to ogromna moda i do dzisiaj takie gry wychodzą. Zrobić coś w stylu „Duska”, horror arena-strzelankę z fajnymi lokacjami, potworami i giwerami i wsio. Kurna, zrobić remake/reboot jedynki i tyle.

    Jasne, „Painkiller” nigdy nie był ogromną marką, ale widać że do dzisiaj rezonuje tu i ów. Dosłownie zrobić raz jeszcze jedynkę i elo.

  2. Painkiller to gówniana gra była zawsze, pamiętam tą broń co mieliła te mobki w stylu piekło katolickiego gówna, jakieś diabły, strachy ch wie co. Fabuły brak nie wiem czym się tak podniecali

    • 😀 Koleś ma problem o brak fabuły w grze, która bazuje głównie na gaimpleya, a szczątkowa fabuła jest jedynie tłem.

      • Patrząc na to, jak napisał swoją wypowiedź, to mam wątpliwości, czy sam siebie by zrozumiał xD

    • Kubuś Ruchatek 18 grudnia 2025 o 18:15

      Fabuła w grach nie jest potrzebna. Gry i filmy obejdą się bez fabuły. Od fabuły są książki.

      • Pewnie, że fabuła nie jest potrzebna w grach… Jeśli grasz wyłącznie w Tetrisa.😂

  3. Ciekawe co było praprzyczyną. Anshar games mające zupełnie poprawny, ale do bólu generyczny doomo-podobny shooter, który ubrali w ledwie pasujące szaty Painkillera po wybłaganiu licencji od Koch Media via Saber/3D Realms?
    Czy może w drugą stronę: samo Koch albo Saber chciało coś zrobić z marką i akurat trafiło, że Anshar stworzył poprawny i do bólu generyczny, doomo-podobny shooter, ktory to wydawca koniecznie chciał ubrać w owe Painkillera szaty?

  4. Mi tam nawet stary painkiller nie leżał. No, ale wielu osobom się podobał to trochę lipa że twórcy powiedzmy „nowej odsłony” ogołocili go z tego co bylo tak naprawdę painkillerem. Prawdopodobnie nie zagram tak se gadam bo mnie boli jak producenci itd. przejmują markę no i robią szit. Trochę mi się nasuwa co bethesda zrobiła z Falloutem Interplayu…. No ale nie do końca bo te „nowe” odsłony w sumie nie są takie złe ;D.

Skomentuj