Twórcy kontrowersyjnej strzelanki mieli nie zapłacić dodatkowo za najbardziej prestiżową formę reklamy na The Game Awards. Gracze snują teorie
The Game Awards 2025 już dawno za nami, ale niektórym nadal ciężko podnieść się z szoku po ostatniej zapowiedzi – i to bynajmniej nie jest to szok wynikający z powrotu kultowej marki czy studia. Prestiżową pozycję ostatniego ogłoszenia wieczoru – zwykle zarezerwowaną dla naprawdę ekscytujących niespodzianek – zajęło bowiem Highguard. Ten darmowy hero shooter to najnowsze dziecko twórców Titanfalla i Apex Legends, i choć wygląda w miarę zjadliwie, daleko mu do czegoś godnego zakończenia gali (czego gracze nie wahali się oczywiście wytykać).
Złośliwi zastanawiali się do niedawna, ile twórcy Highguard zapłacili za reklamę, którą zrobili sobie więcej szkody niż pożytku. Z trudem bowiem przyjdzie wam znalezienie w internecie wypowiedzi przychylnych tej strzelance, a gracze rozczarowani brakiem Half-Life’a 3 czy The Elder Scrolls 6 plują wręcz jadem w jej kierunku. Według dziennikarza Paula Tassiego jednak Geoff Keighley nie pokusił się na fortunę, jaką developerzy zaoferowali mu za tak prestiżową pozycję reklamową, bo miał pokazać grę właśnie na końcu… za darmo.
Część internautów rozumie słowa Tassiego („Highguard nie zapłaciło za miejsce finałowe”) tak, że twórcy w ogóle nie zapłacili za pokazanie swojej gry podczas gali. Oczywiście można się spierać, jakie jest ich prawdziwe znaczenie, bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że chodzi o dopłacenie za miejsce na końcu. Innymi słowy – ze wszystkich, którzy wykosztowali się na reklamę, Keighley wybrał sobie grę, którą chciał pokazać w finale bez dodatkowej opłaty.
Niektórych to zaskakuje, inni zaś twierdzą, że nie ma w tym nic zaskakującego. Ciekawsze wydaje się pytanie: dlaczego prowadzący The Game Awards zdecydował się akurat na Highguard? Niektórzy na ten temat snują naprawdę ekstrawaganckie teorie, takie jak wycofanie się w ostatniej chwili jakiegoś bardziej prestiżowego tytułu. Nie wiemy na pewno, co stało za taką decyzją, ale bardzo możliwe, że były to osobiste znajomości z twórcami oraz (a może lub?) szczera sympatia do gry, przy której Keighley podobno dobrze się bawił – a przynajmniej tak twierdził podczas show.
Niezależnie od tego, co stało za doborem gry do ostatniego ogłoszenia, było ono z pewnością niedźwiedzią przysługą dla studia Wildlight Entertainment. Atmosfera wokół gry jest jednoznacznie negatywna, a szczere zainteresowanie premierą – mikroskopijne. Sam Paul Tassi napisał dla Forbesa artykuł, w którym omawia stan gry na wówczas 20 dni przed wejściem na rynek. Faktem jest, że media społecznościowe Highguarda od czasu nieszczęsnej dlań gali milczą, a liczba obserwujących na X-ie czy subskrybentów na YouTubie budzi raczej litość niż przekonanie, że produkcja odniesie sukces. Nawet strona gry na Steamie, w którą producenci czy wydawcy często wkładają mnóstwo wysiłku, jest goła i właściwie rodzi więcej pytań niż odpowiedzi.
Jeśli nie skreśliliście Highguarda za miejsce, które zajął na gali TGA, zagracie w niego za darmo już 26 stycznia 2026 roku.

