Uniwersum Metro 2033: Dziedzictwo przodków – Dziś premiera powieści. [UPDATE: Wyniki konkursu!]
Na tych niegdyś niemieckich ziemiach ocaleli nieliczni. Ich trudnej egzystencji w zniszczonym świecie zagraża dodatkowo bliskość Bałtyku – w jego głębinach skorodowały zatopione niegdyś arsenały broni chemicznej i biologicznej, uwalniając śmiercionośne wyziewy. Ale od morza nadciągnie też inne niebezpieczeństwo… Przybysze, w imię dziedzictwa przodków, gotowi są nieść śmierć i zniszczenie.
Witajcie w mrocznych, skrywających tajemnice III Rzeszy podziemiach Kaliningradu! Zapraszamy do lektury i odsłuchania fragmentów w interpretacji Krzysztofa Gosztyły.
[UPDATE]
Zwycięzcy konkursu zostali wytypowani! Oto oni:
Wiadomości na forum zostały wysłane – sprawdźcie skrzynki. Gratulujemy!
[/UPDATE]
Jeżeli chcecie wygrać jeden z pięciu egzemplarzy…
Opiszcie w komentarzu do tego newsa, co byście zrobili, gdyby na horyzoncie pojawił się grzyb atomowy i mielibyście ostatnie 30 minut. Wiemy, nieprzyjemnie się o tym myśli z rana (ba, w ogóle się o tym przyjemnie nie myśli), ale uniwersum Metro przyjazne nie jest, dlatego też postarajmy się podejść do tego z humorem — wiadomo, że każdy żegnałby się z rodziną i szukał schronu… ale dlatego postarajcie się pójść w absurd. Co można zrobić w te pół godziny? Zagrać ostatnią partyjkę w LoL-a?
Na wasze odpowiedzi w komentarzach czekamy do piątku, do 08:00 rano!
Fragment 1:
Fragment 2:
Fragment 3:

zrobiłbym sobie z nim zdjęcie i wysłał na facebooka lub twittera 🙂
30min to mimo wszystko nie dużo czasu. Zdążyłbym jednak pójść do swojego nauczyciela od EDB ( który zresztą mieszka parę mieszkań obok ) i podziękował za to, że nie nauczył mnie jeszcze co zrobić w takich sytuacjach 🙂 .
Wziąłbym fotel na dach bloku, nalał sobie coś dobrego do szklanki i oglądał jak kończą się czasy „sweet foci”, „piwnych zakładów”, „nastolatków robiących z siebie kretynów w internecie.
Przez ostatnie 30 minut przeczytałbym ostatni numer cd-action. Później ze słuchawkami ,w których leci Eminem ,usiadłbym na wzniesieniu i zacząłbym rozmyślać nad sensem istnienia ludzkości .Nad tym z czego jestem bardzo zadowolony i tym ,czego żałuję. Nad tym co osiągnąłem w życiu ,a co osiągnąć chciałem. W ostatnich minutach życia rzuciłbym jeszcze kilka obelg do naszego kochanego rządu i na koniec krzyknąłbym: „Zobacz ,nasz wspaniały premierze , do czegoś doprowadził nasz świat!!!”.
Dzis jest premiera ? Hymm wczoraj widzielem ja w empiku
Wlazłbym na dach biedronki, walnąłbym sobie „sweetfocie z grzybem”, pograłbym sobie na Nuketown w Black Opsie i postrzelałbym sobie z kolegami w airsoft na tle apokaliptycznego pejzażu 😉
strzeliłbym sobie z nim fotkę jak razem się upalamy trawką i następnie wrzucił ją na fejsa lub twiittera z podpisem: „I w ten oto sposób ocaliłem świat”.
strzeliłbym sobie z nim fotkę jak razem upalamy się trawką i wrzucił ją na fejsa lub twittera z podpisem: „I w ten oto sposób ocaliłem świat”
Pewnie bym się obudził
zaczal bym dzwonic do kolegow ktorzy grali w moich czasach w fallouta i sie organizowac bo po holokascie kazdy by byl chcial byc w naszej bandzie i lupic reszte ;d
W 30 minut to zjadłbym cały ten grzyb 😀
Zdjąłbym ciuchy i pobiegł w jego stronę śmiejąc się opętańczo: „Jaki wielki prawdziwek! Jest mój, pierwszy go zobaczyłem!”
krzyczałbym Trybson
Biegł bym do Ciebie, żeby Cię mocno przytulić i pocałować, i być z Tobą gdy nie będzie już nikogo…
Myślał bym co mam zrobić.
Ja to bym zjadł batona.
Wydoiłbym ze skittlesów żyrafę jedzącą tęczę, a potem zjadłbym kilka śmiejąc się w głos i potrząsając okazałymi dredami
Przez pierwsze 15 minut grałbym w Fallouta. Trzeba się przygotować psychicznie do rzeczywistości, jaka będzie mnie otaczać za pół godziny. Potem wziąłbym moją kolekcję kapsli z dzieciństwa (to chyba oczywiste, że to one będą walutą). Następnie przygotowałbym podstawową broń każdego cudem ocalałego – przykleiłbym nóż do chleba do jakiegoś krzywego badyla. Na koniec namaziałbym na drzwiach od piwnicy liczbę 13, zrzuciłbym do środka górę żarcia, a potem zszedłbym na dół i czekał, atakując dzidą powietrze.
słuchając Sabatonu ruszył bym na grzyba z bagnetem w ręce i spróbował go z ciąć a potem ugotował bym z niego zupe
Po wrzuceniu moich 9 punktów w dokładnie 512 znakach postanowiłem śladem chyba mistrzu102 wrzucić na pastebina ich rozwinięcie, bo dostałem nagłego ataku weny:|http:pastebin.com/A0F9mUEr
możliwość numer dwa krzyknął bym „no i poco żarliście tyle kapuchy” i cieszył bym się że to koniec kariery bibera
Nie mam się o co martwić. Zakładam swój kombinezon z ołowiu, dawno już przygotowany na taką ewentualność, wsiadam do kolejki wykopanej własnymi rękoma do Moskwy (ci co czytali, wiedzą o co chodzi). Tam spotykam się z moimi towarzyszami, wypijamy kilka flaszek wódki dla oczyszczenia organizmu a potem idziemy zabijać mutanty krzycząc „Za matkę Rosję!”. Walczyć nie ma o co bo i tak już przegraliśmy. Jak to było w oryginalniej książce czy grze: „Guess what. We lost. They are Homo Novus” 🙂
Moze byloby to zbyt absurdalne, ale wiecie co bym wtedy zrobił?|Widzac ogromny grzyb na horyzoncie, nie daloby sie inaczej odczuc nadchodzacej kleski,|lecz w tym calym balaganie, moj pospiech nie mialby najmniejszego sensu. W panice i krzyku,|wzialbym jakies stare ogrodowe krzeslo, zdjecie ukochanej i zimne piwo z lodowki, i z usmiechem na twarzy, smialbym sie wspominajac mlodosc, przypominajac moje pierwsze razy i z odetchnieniem powtarzając „No dalej, pokaż co mnie jeszcze po tym czeka”
Odstawiłbym LSD.
w takiej sytuacji przynajmniej każdy znałby odpowiedź na pytanie kiedy kończy się moda na sukces
schował bym sie i starał jakoś przetrwać te pierwsze najgorsze chwile. a zreszta kto by celowal w takie zadupie 😀
W te 30 minut :zabił bym najbardziej denerwujących polityków potem złupił bym wszystkie gameshopy z okolicy ,zabunkrował bym je gdzieś a potem ostanie 20 minut podziwiał bym grzyba z dachu pałacu kultury pijąc zimne piwko oraz czyszcząc swój pistolet leżąc na leżaku przy niesamowitej symfonii Geigera. Co jakiś czas zerkał bym na swój arsenał, kombinezony ABC oraz pancerze, radowała by mnie myśl że za pode mną mam najlepszy sprzęt komputerowy i zapas gier na kilkanaście lat a za schronieniem mam fallout-4
Poszedłbym do księgarni i zaopatrzyłbym się we wszystkie części Metra i Uniewersum Metra, następnie schowałbym się w jakieś piwnicy głęboko pod powierzchnią i czytał tyle części ile bym zdążył przed nadejściem nieuniknionego.
Wyprałbym sobie skarpetki, i zjadł ostrego Vifona.
Co bym zrobił? Nic specjalnego – mało to ja grzybów atomowych widziałem? Fallout, Call of Duty 4 itp. Jeden wte czy wewte…
wszedłbym gdzieś wysoko żeby był dobry widok 🙂
Z racji z tego że mieszkam na śląsku to pierwsze co bym zrobił to zabrał swoją rodzinę i próbował dostać się do kopalni ( chyba jedyne miejsce gdzie można byłoby przetrwać uderzenie takiej skali) a jakby to sie nie udało to spróbował bym uciec autem jak najdalej od jakiekolwiek miasta i próbował przeżyć 🙂
hmm… pojechałbym czym prędzej do Urzędu Stanu Cywilnego i zmieniłbym imię na Strielok, następnie kupiłbym pistolet na wodę i parę kanistrów benzyny (jako paliwo), starłbym rdzę ze starych gwoździ i zmieszałbym je z paskami folii aluminiowej (termit). Kupiłbym parę konserw, dietetycznej kiełbasy i wódki Kozak. Potem przywiązałbym balony napełnione helem do mojego wygodnego leżaka i poczekałbym, aż fala uderzeniowa przejdzie pode mną. Potem urządziłbym śmigus-dyngus zmutowanym ludziom i zwierzętom…
Co bym zrobil ? Przedewszystkim zastosowalbym slynny gest pipboya(kciuk w gore), ktory mowi o skali, nastepnie, jesli widzialem wybuch to coz… mam zle wiesci, ale prawdopodobnie stracilem wzrok, w gre juz nie zagram, telewizora nie obejrze.. coz tu robic? moze bym posluchal muzyki?… no chyba ze fale juz zepsuly moj odtwarzacz… wiec schowalbym sie do mojego schronu..chwila, chwila, nie mam schronu… 30minut pewno juz minelo, wiec od tego momentu, nie musze robic nic!
Nic bym nie zrobił, ponieważ nic nie miałoby sensu. Pożegnałbym się tylko z rodziną i cześć…
Z wyrzutni ukrytej na moim podwórku wystrzeliłbym mój pocisk atomowy zbudowany z spinaczy biurowych i garnków. Kierował bym go w stronę wybuchu i na zasadzie zwalczaj ogień ogniem zwalczyłbym tamten wybuch i tak bym ocalił świat.
… większe grupki mutantów załatwiając termitem. Potem zapewne rozwinęłaby się fabuła, spotkałbym ludzi odpowiedzialnych za ten bałagan i żądny zemsty dotarłbym do osób, które wcisnęły ten nieszczęsny, czerwony przycisk. Oczywiście po drodze napotkałbym wiele zadań pobocznych, wiele mutantów, które załatwiałbym z uśmiechem na ustach, rzucając co chwila jakiś suchy tekst Duke’a w stylu „Nobody kills our chicks… and lives!” i takie tam. Wreszcie bym odpoczął po tym wszystkim w jakimś bunkrze z basenem. END
Zjadłbym kanapkę, głupio tak na głodnego umierać.
Napisałbym wszystkim koleżankom, że je kocham, by sprawdzić u której miałem szanse 😀
Gdybym miał 30 minut, usmażył bym jajecznicę i ją zjadł, a gdyby zostało mi jeszcze sporo czasu poszedłbym pooglądać promocję w Biedronce- Codziennie niskie ceny! ( po drodze puściłbym głośnego bąka w autobusie i patrzał na reakcję innych, a w sklepie podszedł bym do kasierki z pistoletem na wode i prosiłbym o zwrócenie wszystkich grosików)…
Pojechał do starej szkoły i odbyłbym szczerą rozmowę z nauczycielami 😀
Zwaliłbym se konia na dachu, a następnie zrobił zbroje z form do ciasta i taśmy izolacyjnej no i tradycyjnie hełm z garnka bo co bardziej chroni Przed promieniowaniem niż garnek.
Spojrzałbym ostatni raz w niebo i pomyślałbym na głos „Heh, świat się kończy a Smuggler jeszcze się nie ujawnił, no cóż umrę niespełniony.”
Zrobiłbym sweet focie na tle grzyba atomowego, i wysłałbym ją mms’em szefowej z dopiskiem: Zwalniam się. Na twoim miejscu ruszyłbym tłustą (!) i biegłbym się wyspowiadać – do zobaczenia na sądzie ostatecznym 😀
Wpierdoliłbym tego grzyba żeby przeżyć. LIFE HACK BITCH ! 😀
Założyłbym sprzęcik od airsoftu i szybko zgarnął kolegów, żeby sobie postrzelać w klimacie apokalipsy 😀
Zrobił bym sobie zdjęcie na tle grzyba z szerokim uśmiechem z podniesionym kciukiem i wysłał na Facebooka.
„gdyby na horyzoncie pojawił się grzyb atomowy i mielibyście ostatnie 30 minut”Skoro bomba wybuchła daleko na horyzoncie i mam 30 min, to pobiegł bym do najbliższego markety załadował środki 1 potrzeby do torby (czajnik i zupki vifona, xD ), narzędzia ( największy nóż jaki będź i baterie, posłużą mi do projektu elektro, kto wie co może się zdążyć. A potem logicznym wyjściem byłoby pobiegnięcie do bunkrów III rzeszy, jeżeli w okolicy nie ma takich bunkrów to pozostaje przeczekanie atomowej zagłady w kartonie
Po pierwsze przeczytałbym nowy tom o Wędrowyczu. Trzeba poznać takie przydatne umiejętności jak: robienie gulaszu z psów (może być ciężko o pożywienie), pędzenie bimbru (do odkażania ran oczywiście, a coście myśleli) i walka z „mutasami”. Ustawiłbym samowyzwalacz, toż powinienem mieć co umieścić na fladze państwa, które utworzę. Następnie położyłbym się na podłodze i obłożył numerami CD Action. Jak powszechnie wiadomo, wszystko do czego przyłożył rękę Smuggler jest niezniszczalne i chroni lepiej niż Egida.