Valve z kolejnym pozwem o lootboksy. Firmę oskarża się m.in. o szerzenie hazardu wśród dzieci
Niecałe dwa tygodnie temu doszły do nas wieści o tym, że Valve pozwane zostało przez prokuraturę Nowego Jorku za szerzenie hazardu. Chodzi rzecz jasna o lootboksy obecne choćby w Counter-Strike’u, które – w opinii tamtejszej prokuratorki generalnej Letitii James – noszą znamiona hazardu i szkodzą zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Jak się okazuje, firma będzie musiała się tłumaczyć nie tylko przed nowojorskim sądem, lecz także tym mieszczącym się w Seattle.

Wczoraj do waszyngtońskiego sądu wpłynął pozew zbiorowy przeciwko Valve treściowo zbliżony do tego, co przedstawiała James. Hagnes Berman, firma reprezentująca oskarżycieli, wskazuje głównie na Counter-Strike’a i Dotę 2, na których twórcy zarabiają grube miliony poprzez świadomie zaimplementowane mechanizmy hazardowe związane z lootboksami. Wskazywane są podobieństwa do klasycznych maszyn, również na poziomie wyglądu, zwracano także uwagę na stworzony wokół tego cały system, włącznie z odsprzedażą skórek, na której właściciel Steama również zarabia.
Valve zaprojektowało każdy aspekt tego systemu – losową dystrybucję, wielopoziomową strukturę rzadkości, animacje w stylu automatów do gier, a także zintegrowaną platformę handlową – aby zmaksymalizować liczbę otwieranych skrzynek z łupami i przychody, jakie firma czerpie z ich sprzedaży.
Hagnes Berman twierdzi, że łamie to waszyngtońskie prawo, które definiuje hazard jako „stawianie lub ryzykowanie czegoś wartościowego w związku z wynikiem konkursu losowego lub przyszłego zdarzenia warunkowego, na które dana osoba nie ma wpływu ani kontroli”. Zarzuca się przy tym Valve łamanie praw konsumentów (np. nieujawniając szans na wylosowanie danego przedmiotu), a także brak licencji na działalność hazardową. Ponadto zdaniem oskarżycieli lootboksy wzmacniają negatywne skutki związane z hazardem, zwłaszcza wśród młodzieży i dzieci w ich późniejszych życiach.
Dlatego też oskarżyciele domagają się, by Valve zaprzestało wspomnianych praktyk, a także żądają zwrotu środków, które firma pozyskała poprzez nielegalne działania i wypłacenia odszkodowania powodom i innym zdefiniowanym w pozwie poszkodowanym. Co istotne, do sądu wniesiono dopiero oskarżenie i w najbliższym czasie okaże się czy dojdzie do rozprawy, czy zostanie ono odrzucone jeszcze wcześniej. Ponadto na ten moment właściciel Steama nie odniósł się do całej sprawy, również formalnie, wysyłając do wspomnianego sądu odpowiedź na pozew. Zupełnie inną kwestią byłaby natomiast długość takiej rozprawy, a także jej ewentualne efekty.

Kontrowersje wokół lootboksów i związanego z nimi hazardu wybuchły niemal dekadę temu, co doprowadziło ostatecznie do ich delegalizacji m.in. w Holandii, Belgii czy Hiszpanii. Temat jednak wraca od czasu do czasu, gdy kolejne kraje zastanawiają się, co zrobić z tym tematem – parę miesięcy temu do polskiego sejmu wpłynął projekt ustawy regulujący tego typu działalność, a w Brazylii pół roku temu uchwalono prawo zakazujące rzeczonych skrzynek dla osób niepełnoletnich (viaEurogamer).

Od dawna mnie śmieszy, że w takim GTA Online nie możemy korzystać w Polsce z wirtualnego kasyna, bo jakaś ustawa antyhazardowa, a na Steamie i w CSie interes z gamblingiem się kręci na całego i nikt nic z tym nie robi