Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć”
W artykule opublikowanym na łamach serwisu internetowego magazynu Edge Chmielarz uważa, że obecny model biznesowy, w ramach którego wydawane są pudełkowe gry kosztujące 60 dolarów, musi umrzeć. Powodem są oczywiście problemy z rynkiem „używek” – twórca Bulletstorma podziela tutaj opinię Cliffa Bleszinskiego – w którego ramach sklepy pokroju GameStopu, sprzedające używane kopie, zgarniają cały dochód i nawet jego ułamek nie trafia do kieszeni wydawców oraz developerów. Tak właśnie narodziły się DLC i mikrotransakcje – po to, by zachęcić graczy, aby ci nie pozbywali się swoich produkcji. Chmielarz zaznacza przy tym, że twórcy nie są zadowoleni ze stosowania tego typu psychologicznych sztuczek, ale nie mają wyjścia.
Dlatego projektant uważa, że obecny model powinien „umrzeć”. Jak pisze:
Jeśli przejmujesz się grami, musisz chcieć, by ten model umarł. Problem polega na tym, że nikt nie zna odpowiedniego rozwiązania i tego, jak powstrzymać sprzedaż używanych gier. Często powtarzana mantra „róbcie lepsze gry” jest mitem, chyba że naprawdę wierzymy, iż hity z lat 2010-2013 są najlepszymi wydanymi w tym okresie produkcjami. Według mnie model oparty na cenie w wysokości 60 dolarów musi umrzeć. Prawda jest taka, że nikt nie gada bzdur o „prawie pierwszego nabywcy” czy „dzielenia się z przyjaciółmi”, jeśli cena jest niska. Dopóki film nie jest zły, nikt nie narzeka na fakt, że zapłacił 10 dolców, by go zobaczyć i że mogą go obejrzeć tylko raz. Ale nawet jeśli dokonać poświęcenia modelu bazującego na cenie 60 dolarów to… co potem? Epizodyczne gry? Krótsze produkcje? Tytuły freemium? Rozdzielenie trybów dla pojedynczego gracza i multiplayera? Duże gry przetrwają opierając się większej sprzedaży dzięki niższej cenie? Kto wie?
Jak dodaje:
To, co wiemy na pewno, to fakt, że tego typu eksperymenty mogą mieć jedynie miejsce w dystrybucji cyfrowej. Nie zostaną przeprowadzone w GameStopie. GameStop – nigdy nie było firmy o tak trafnej nazwie – przejmuje się tylko dużymi, drogimi grami i sprzedażą kopii używanych. Ale ustaliliśmy już, że żadna z tych rzeczy nie spowoduje powstania lepszych produkcji. Niektórzy mogą teraz powiedzieć: ale co powstrzymuje kogoś przed eksperymentowaniem z różnymi formami cyfrowymi już teraz? Odpowiedź jest prosta: tak długo, jak sprzedaż pudełkowa jest żywa, żaden duży wydawca nie może jej zignorować. Tak długo, jak chcesz dotknąć i powąchać pudełko, wierzyć, że musisz móc zagrać w daną produkcje za dwadzieścia lat (tyle tylko, że nie będziesz mógł – ze względu na DRM-y, każdy tworzy hybrydy kampanii dla pojedynczego gracza i multi, a żadne serwery nie będą działały za dwadzieścia lat), GameStop wciąż będzie się liczył. A jeśli GameStop się będzie liczył… cóż, wiecie już.
Według Chmielarza, Microsoft miał dobry pomysł – wraz z Xboksem One firma chciała wepchnąć branżę w objęcia cyfrowej dystrybucji. Kłopot w tym, że gigant z Redmond źle przedstawił swoją wizję. Jak pisze:
Jak dobrze wiemy, Microsoft zachowywał się jak słoń w składzie porcelany. Nigdy nie był w stanie wyjaśnić, po co dokładnie jest obowiązek logowania się na serwery raz na dobę. Nie wyjaśnił, jak działać będzie sprzedaż gier używanych. Nigdy nie przedstawił tego jasno i brutalnie szczerze. Za tym wszystkim schowana była naprawdę świetna wizja, ale wszystko, co ludzie zapamiętają, to machanie rękami lub krzyczenie, które zmieniłoby kanał w telewizorze. Każdy jest tego winny. Microsoft i jego komunikacja (i szczerze mówiąc kilka zagadkowych funkcji Xboksa One, które były nie do obrony). Gracze i ich opór przed zmianą statusu quo (nie mogą przyznać, że pudełka są skazane na śmierć). Dziennikarze i ich nieumiejętność stanięcia przeciwko masom (było wiele chwytliwych nagłówków zwiększających klikalność i liczbę użytkowników oraz wiele analiz nie patrzących w przyszłość). Developerzy i ich milczenie (było kilka wyjątków, ale niewiele). Zdecydowaliśmy, że lepiej patrzeć na bolesne umieranie zwierzęcia, jego powolną agonię, niż go zastrzelić. Zwierzę wciąż umrze, nie ma co do tego wątpliwości. Obecny ekosystem jest zepsuty do szpiku kości i nie do utrzymania na dłuższą metę. DLC, mikrotransakcje i sztuczne wypełniacze rozgrywki nie będą działać wiecznie. Będzie to po prostu droga trudniejsza niż mogła być. Tak długo, jak nie ma miejsca, na którym można byłoby się skoncentrować i eksperymentować, cyfrowa rewolucja zamieni się w cyfrową ewolucję. Marnujemy czas i nikt na tym nic nie wygrał.
Co sądzicie?

Cliff Bleszinski nie jest jedyną osobą broniącą pomysłów Microsoftu, który w Xboksie One miał zamiar wprowadzić rozwiązania służące do walki z rynkiem używanych gier. Podobną opinię, co były projektant Epic Games ma… Adrian Chmielarz, twórca Painkillera i Bulletstorma. Przyznaje jednak, że gigant z Redmond próbował wprowadzić swoje mechanizmy jak „słoń w składzie porcelany”.
Zdrada narodowa,wcześniej go lubiłem|a teraz już nie
Dwóch kolegów się zgadało (z MS) i mamy wynik.
Dlaczego to system w którym gracze mają większa swobodę ma umrzeć…od nas wy twórcy macie kasę na chleb, to my decydujemy portfelami jak będzie. Dla mnie to coraz bardziej przypomina sytuację w której to firma i jej produkt uważają się za ważniejsze od odbiorcy i lepiej wiedzą co jest dla niego lepsze…Tyle lat wszystko działało i było dobrze, teraz za to że jest źle winicie system, nie samych siebie za: nieudolność, płytkie gry, masę DLC, gnioty na licencjach itd.
No i straciłem szacunek do Chmielarza. Głupi tok myślenia, że jeśli nie będę mógł kupić używki/pożyczyć od kolegi, to kupię nowy egzemplarz. NIE! W ogóle nie zagram!
Już wcześniej mówiłem, że go nie lubię. Nie wiem czemu ludzie się tak nim podniecają.
Tak swoją drogą to Chmielarz zapomniał najważniejszą zasadę: Nasz klient, nasz pan!
Zashi- i co zmieni to w sytuacji wydawcy? Nic (i tak nie dostanie kasy i tak nie dostanie kasy). A na pewno znajdą się tacy, co kupią. Dzięki temu firma zmaksymalizuje zyski/ zminimalizuje straty.
barney2231: Tyle lat wszystko działało. Przyszedł czas, gdy żadna gra AAA się nie sprzedała i wydawcy szukają innego sposobu. Dziwne, że chcą zarobić, nie?
I…. Reputacja poszła… Miło było poznać panie Chmielarz! S***storm is coming…
Oczywiście że poprzedni model mu pasuje, bo daje więcej zysków twórcom, ale gracze na tym cierpią… Nienawidzę twórców którzy nie umieją spojrzeć na świat oczami gracza, tylko producenta dla którego 1 piracka gra to koniec świata…
Jeśli ceny byłyby na poziomie 10 euro, nie 40 to proszę bardzo, używki wtedy zdechną same.
Ściana bzdur i tak naprawdę nie wiem o co chodzi temu kolesiowi. Każdy kto sądzi, że DLC stworzono po to żebyśmy zatrzymywali nasze gry dał się zwyczajnie omamić. Spójrzcie na BF4. DLC zapowiedziane PRZED premierą ma was zachęcić do zatrzymania gry? DLC tworzono zawsze dla jednego celu – maksymalizacji zysku. Dlaczego żaden z tych kolesi nie ma jaj by to przyznać, tylko próbują nam wciskać kity o „potrzebie zmiany rynku, jeśli dalej zależy nam na grach”. Tzn. co? Gry zdrożeją to DLC znikną? Pfff, ha-ha-ha.
DLC i mikrotransakcje to według niego sposób na to, aby zatrzymać nas dłużej przy grze? A nie jest to czasem sposób na wyłudzenie kolejnych pieniędzy?
ShadowNinja- czym więcej czasu spędzisz przy grze X wydawcy x tym mniejsza szansa, że skusisz się na grę Y wydawcy y…
Może nie marudzi tak jak CliffyB, ale pomyślmy… Bastion, gra za 15 dolców sprzedała się w 2 milionach egzemplarzy. Słownie: DWÓCH MILIONACH. Dear Esther, którą na potrzeby porównania sprowadzę szybko do symulatora spaceru – 700,000! Przy czym bundle były mniejszością tej wartości. Tu się zgodzę z Chmielarzem: Model 60$ jest to kitu. Ale blokowanie używek to tylko łatanie rany papierem toaletowym. Wydawanie milionów na marketing i oczekiwanie że 5h gra się sprzeda za tyle kasy jest niedorzecznością!
Najwyżej skończy się tak, że po prostu będzie produkowanych mniej wysokobudżetowych gier.
gutol12: A próbowałeś spojrzeć na świat oczami twórcy? Wolałbyś, by gra się zwróciła czy nie?
A wystarczyłoby gdyby wydawcy sami dawali opcje odsprzedaży swojej gry z lepszy zyskiem dla sprzedającego niż w takim gamestopie, aż się dziwie że nikt jeszcze na to nie wpadł
Panie Adrianku, nie każdy żyje w obsranych Stanach. Tutaj nie ma tak łatwo, by kupić grę za prawie 300 złotych i trzymać ją nawet jeśli jest najgorszym syfem na świecie. Pozdrawiam.
Panaceum na to jest tylko jedno, Wiecej Pudełkowych Kolekcjonerek tylko te zostawić (i sprawic by gracze chcieli je kupić 😉 po drugie Gry Digital tylko i duzo tańsze max 29.95$ za tytuł AAA a nie 60$ lol + Jak dotychczas Pełne Dopracowane Produkcje pokroju Skyrim i BorderLands 1 i 2 gdzie każde DLC jest przemyślane i warte Uwagi !!! Tylko w ten sposób, poniewż jest wiele krajów w których sa inne zarobki np. Rosja, Grecja, Chiny i inne Poł. Amerykańskie gdzie cena za AAA 50 czy 60$ jest za duża u nas cena
Wydawcy teraz robią po prostu kiepskie gry! Schematy powielane, nieistotne moduły multiplayer dodawane, gra na jedno podejście, a cena olbrzymia! Trzeba się cofnąć do tworzenia nisz! Ile ludzie od Euro Truck Simulatora zarabiają, bo trafili w niszę! SEGA na przykład też stara się przekonać pecetowców do Sonica poprzez niższą cenę i coś tam wychodzi. Introversion software mówi, że wydawcy autentyczny cytat „banda c**p” (sic!) i model alpha funding się dla nich sprawdz|a…
@piramids|Jak gra jest dobra to się zwróci, piraci nie ściągają słabych gier i niemożna odsprzedać gry której się niema ( bo jest zła i jej nie kupiłeś).
Nie miałbym nic przeciwko braku używek(bo i tak zazwyczaj kupuje gry nowe) jakby ceny gier drastycznie spadły, jeśli by były takie same to nie ma mowy żebym się zgodził na system bez używek. Słabsze gry(od -8 w dół według mojej własnej oceny) zazwyczaj odsprzedaje lub po prostu je pożyczam komuś.
Oferując specificznemu odbiorcy, specyficzny tani produkt jest idealnym pomysłem. Chciałbym widzieć więcej Prison Architectów, Bastionów, FTLów i innych gier tworzonych dla konkretnego odbiorcy bez kompromisów.
W nowym Modelu Biznesowym (lol) nie powinna przekraczać 59.50 zł za Pełnoprawną Grę AAA ! a DLC przemyslane i warte kupienia nie więcej niż 9.90zł -> Taka moja wizja żeby był Wilk (producent) Syty i Owca (gracz) cała. Pozdrawiam ! A moim zdaniem najwiekszą porażką Ostatnich lat było Might & Magic: Heroes 6 -> zostałem przy WoG i H5, załuję 48zł wydanych na ten bubel lol
gutol12: Gears of war nowe- same dobre recenzje- straty. God of war nowe- same dobre recenzje- straty. Ostatnio 90% dobrze ocenianych gier AAA przynosi straty. A przydałoby się je jakoś zminimalizować, nie?
DLC ma nas zatrzymać przy grze? Kto to wymyślił? Czy pierwszy DLC do Obliviona, który sprzedał ten pomysł dalej czyli zbroja dla konia miała zatrzymać graczy przy tak rozbudowanym tytule? Kupujesz grę za 150 złotych i dostaje 5 godzin kampanii singlowej (Medal of Honor się kłania) i masz zatrzymać tą grę? Lepiej jest odsprzedać żeby się zwróciła chociaż część wydanych pieniędzy na marne 5 godzin rozrywki jeśli nie jest się fanem multi. Dobranoc Chmielarzu. Śnij dalej o pieniądzach
Dziwne, że tych poronionych pomysłów bronią głównie ludzie którzy mogą zarobić na zmianie „systemu” hmmg. Stul pysk panie i rób lepsze gry… a tak, nie chce się.
@piramids|To są gry na X’a, a ja mam PCta więc niezbyt mogę coś o GoW powiedzieć, ale z tego co wiem to na konsolach jest mało piratów, a jak chodzi o odsprzedawanie to chyba ludzie nie kupili 1 gry i przekazywali jej sobie, może ludzie olali te gry bo wg ich były słabe, lecz ja nie wiem bo nie grałem.
Powiem tak, Ja odsprzedaję grę tylko wtedy, kiedy wychodzi na to, że posiadam 3 kopie HoMM IV, po co mi dwie pozostałe? Gry są dla mnie rozrywką, jak i kolekcją, a kto odsprzedaje swoje kolekcje? Specjalna Edycja King’s Bounty (akcja z CD-A, gdzie jeszcze dodawali Fallouta 3), Guild Wars 2 (pierwsza gra za która zapłaciłem ponad 120 zł), Morrowind który kupiony „przypadkowo” w gratisie w 2008 który stał się moją ulubioną grą ever? Zauważmy też, że do tych gier na pewno wrócę, są nietypowe, niepowtarzalne…
@gutol12 Gears of War 1 było na PC 😛 A myślicie czemu na PC jest tylu piratów? Bo przez steamy, originy itd. nie ma prawie wcale możliwości handlu używkami. A Chmielarz to chyba zapomniał w jakim kraju się urodził. Sprzedawczyk.
Piwo (z mała zawartością chmielu, bo od tego głupoty się gada) dla kolegi Dzikusa. To prawda, że musi dojść do zmian w branży, ale nie po stronie graczy. „Twórcy” ciągle dają odgrzewane motywy i wtórną rozgrywkę (ile już zombie-apokalips było w ostatnich latach?) z dodatkiem coraz lepszej oprawy wizualnej. No ok, ładna grafika to fajna rzecz, ale gry opierają się przede wszystkim na grywalności. Ja osobiście mam średnią radochę po raz kolejny robiąc to samo, w ten sam sposób.
Nie kupuje gry na rok, dwa. Dlaczego ludzie z tej branży porównują tak chętnie gry do kina? Film obejrzany w kinie mogę kupić na dvd i obejrzeć za 20 lat, więc przykład raczej nietrafiony. Chyba, że ustalimy, że premiera cyfrowa ma miejsce w wrześniu i przechodzę grę raz, a potem ewentualnie kupuje ze wszystkim grę w pudełku. Pomysł chory, ale zapewne panom „twórcom”, głodem przymierającym mocno by przypadł do gustu. Oczywiście z pominięciem cenowej różnicy biletu do kina i filmu na dvd/bluray
Zależy mi na przyszłości branży, jak najbardziej. I zaczynam sądzić, że najlepszym rozwiązaniem będzie upadek dużych studiów. Krach na rynku gier video, w 1983 roku sprawił, że dawne produkcje o niskiej jakości i wysokiej cenie zostały zastąpione grami ciekawymi, innowacyjnymi i przede wszystkim GRYWALNYMI. Być może kolejne „oczyszczenie” wyszłoby branży na dobre. Przynajmniej wypłukałoby podobne mądrości, którymi panowie twórcy ostatnio zalewają internet.
… a co mi po Battlefieldzie 3 (którego nie kupiłem, i nie kupię) skoro jestem świadomy tego, że za rok wyjdzie kolejna część a ja zdążę jeszcze dodatkowe 200 zł wydać na grę, bo zdążą wyjść różne mapki które coś dodadzą coś poprawią itp. A ja chcę kupić grę, oczekiwać na Expansion set (dzisiaj DLC 😀 ) który zapewni mi długie godziny grania ( Tribunal i Bloodmon na pewno nie są na raptem dodatkowe 8h gry). Chciałbym jeszcze tyle powiedzieć i porównać a jednak mało miejsca w komentarzach jest… 🙂
@Paladyn_Rage. Ależ owszem, czyszczenie branży się zaczęło. Jeżeli dasz mi 60$ i będę miał do wyboru kolejne Call of Duty, albo 3 Indyki (hohoho, dobre indyki skoro aż za 20$ 😀 ) (nie wiem, wezmę pierwsze co mi do głowy przychodzi: Super Meat Boy, Bastion, Asetto Corsa) jak myślisz, jaki będzie wybór? Ostatnie gry wielkich wydawnictw jakie kupiłem to Guild Wars 2, Wiedźmin 1 (dobre x lat temu) i bodajże Humble Bundle THQ, w tym czasie przeważnie kupuję reedycje albo indyki, bo mi się bardziej opłaca 🙂
NBlastMax kłamie. Dear Esther dołączono do Humble Bundle 8. Zestaw ten sprzedano w prawie 450 000 egzemplarzach. Twórcy Dear Esther rzeczywiscie chwalili się 700 000. W Bundlach zeszła grubo ponad połowa sprzedanych programów, nie mniejszość.
Kolejny twórca który pieprzy jak potłuczony. Niech się zajmie robieniem gier a nie opowiadaniem głupot.
JanJakub @ To się pomyliłem. Stosunek jest odwrotny do tego co podałem. Co nie zmienia faktu, ze pozostałem 250,000-300,000 kopii to BARDZO dużo jak na teg typu grę, nieprawdaż?
Jak to szło? Jak koń pada podczas biegu, to trzeba go zmienić. Bleszinski, Chmielarz i cała reszta próbują nas przekonać, że koń ma się dobrze, tylko my tego nie rozumiemy. Panowie, jak się robi 6-godzinną grę za miliony dolarów, a drugie tyle pakuje się w reklamę, to dziwicie się, że lądują potem na półce z używanymi grami w Empiku? W każdej innej dziedzinie biznesu doszliby do wniosku, że koszta produkcji są za wysokie i trzeba je obniżyć. Niestety, tutaj to nie działa. Wszystko jest winą graczy, którzy
już go miałem wziąć w obronę ale przypomniało mi się, że jak był młody to kopiował kasety z grami na C64 i tak się kasiory na rozkręcenie interesu dorobił (tak sami jak właściciele CDP). Chciałem się postwawić na jego miejscu ale jakoś mi teraz ten fakt spokoju nie daje, że teraz dla niego GameStop jest be a dawniej piracenie (mimo braku paragrafów w naszym kraju) było cacy. Ciekawe czy twórcom gier coś od tego odpalał skoro taki przejęty rolą
nie chcą, by traktowano ich jak kretynów, którzy i tak wszystko kupią. Ręce opadają.
Kolejne lanie wody, jak to twórcy gier są biedni, robią DLC bo ja tego chce, wydają gry cyfrowe bo ja tego chcę i ogólnie wiedzą lepiej ode mnie, co mi się podoba. DLC = nie, cyfrowe wydania = nie. Kilka dni temu kupiłam sobie na PC Trials Evolution Gold, m.in. dlatego, że cena 59.90 jest jakimś górnym limitem tego, ile mogę wydać na grę, ale co najważniejsze, pudełko. Nie byle jakie, bo metalowy box i cała reszta. Nie tak jak obecne liche wydania, najgorsze pudełko, płytka i kartka z linkiem do instrukcji.
Miało być tak pięknie, a sprzedaje się mniej, licząc sobie za to coraz więcej. Zdecydowanie, nigdy nie poprę tego czegoś. Wczoraj sobie kupiłam 2 używki, kto mi zabroni? Będzie więcej, nie mam zamiaru przepłacać.
Konsole są be, bo używki, pecety są be, bo piractwo. To niech sobie twórcy postawią salon gier wideo, wtedy cała kasa pójdzie im bezpośrednio do kieszeni! 😀
„Często powtarzana mantra „róbcie lepsze gry” jest mitem”|Pieprzysz pan drobne kawałki, mam wiele dowodów na to, ze jak gra super to nie potrzebuje żadnego zabezpieczenia bo i tak mało kto ja sprzeda (nie mówię tu o piraceniu podkreślam), sam mam swojego starusienkiego Sacrafice, Psi Opsa i wiele innych ukochanych gier których bym w życiu się nie pozbył. Sam uważam, że Ci co kupują „używki” powinni rzecz jasna dostać trochę mniej niż ci co kupili nówki ale bez przesady, grę powinno móc się odsprzedać.
Chcę zaznaczyć, że jestem akurat jedną z tych osób która używek praktycznie w ogóle nie kupuje (chyba, że gra jest już naprawdę stara i nie można trafić na nówkę to wtedy inna sprawa).
myślę, że nawet jakby wprowadzili te swoje systemy antyużywkowe to gry kosztowałyby tyle samo i dlc by tak samo wychodziły, taka już będzie chciwość twórców, zarobić jak najwięcej, to naturalne..
„Często powtarzana mantra „róbcie lepsze gry” jest mitem”: The Elder Scrolls Skyrim, Deus Ex Human Revolution, Max Payne 3, masa indyków… dużo by wymieniać, no ale tak lepiej zrobić tani crap w stylu EA i Activision i liczyć na przychód. Nie tędy droga, nawet Battleshity i CoDy już się ludziom nudzą. Niech zrobi coś dobrego to ZArobi, zamiast obalać mity sam je tworzy.