Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć”

Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć”
Cliff Bleszinski nie jest jedyną osobą broniącą pomysłów Microsoftu, który w Xboksie One miał zamiar wprowadzić rozwiązania służące do walki z rynkiem używanych gier. Podobną opinię, co były projektant Epic Games ma… Adrian Chmielarz, twórca Painkillera i Bulletstorma. Przyznaje jednak, że gigant z Redmond próbował wprowadzić swoje mechanizmy jak „słoń w składzie porcelany”.

W artykule opublikowanym na łamach serwisu internetowego magazynu Edge Chmielarz uważa, że obecny model biznesowy, w ramach którego wydawane są pudełkowe gry kosztujące 60 dolarów, musi umrzeć. Powodem są oczywiście problemy z rynkiem „używek” – twórca Bulletstorma podziela tutaj opinię Cliffa Bleszinskiego – w którego ramach sklepy pokroju GameStopu, sprzedające używane kopie, zgarniają cały dochód i nawet jego ułamek nie trafia do kieszeni wydawców oraz developerów. Tak właśnie narodziły się DLC i mikrotransakcje – po to, by zachęcić graczy, aby ci nie pozbywali się swoich produkcji. Chmielarz zaznacza przy tym, że twórcy nie są zadowoleni ze stosowania tego typu psychologicznych sztuczek, ale nie mają wyjścia.

Dlatego projektant uważa, że obecny model powinien „umrzeć”. Jak pisze:

Jeśli przejmujesz się grami, musisz chcieć, by ten model umarł. Problem polega na tym, że nikt nie zna odpowiedniego rozwiązania i tego, jak powstrzymać sprzedaż używanych gier. Często powtarzana mantra „róbcie lepsze gry” jest mitem, chyba że naprawdę wierzymy, iż hity z lat 2010-2013 są najlepszymi wydanymi w tym okresie produkcjami. Według mnie model oparty na cenie w wysokości 60 dolarów musi umrzeć. Prawda jest taka, że nikt nie gada bzdur o „prawie pierwszego nabywcy” czy „dzielenia się z przyjaciółmi”, jeśli cena jest niska. Dopóki film nie jest zły, nikt nie narzeka na fakt, że zapłacił 10 dolców, by go zobaczyć i że mogą go obejrzeć tylko raz. Ale nawet jeśli dokonać poświęcenia modelu bazującego na cenie 60 dolarów to… co potem? Epizodyczne gry? Krótsze produkcje? Tytuły freemium? Rozdzielenie trybów dla pojedynczego gracza i multiplayera? Duże gry przetrwają opierając się większej sprzedaży dzięki niższej cenie? Kto wie?

Jak dodaje:

To, co wiemy na pewno, to fakt, że tego typu eksperymenty mogą mieć jedynie miejsce w dystrybucji cyfrowej. Nie zostaną przeprowadzone w GameStopie. GameStop – nigdy nie było firmy o tak trafnej nazwie – przejmuje się tylko dużymi, drogimi grami i sprzedażą kopii używanych. Ale ustaliliśmy już, że żadna z tych rzeczy nie spowoduje powstania lepszych produkcji. Niektórzy mogą teraz powiedzieć: ale co powstrzymuje kogoś przed eksperymentowaniem z różnymi formami cyfrowymi już teraz? Odpowiedź jest prosta: tak długo, jak sprzedaż pudełkowa jest żywa, żaden duży wydawca nie może jej zignorować. Tak długo, jak chcesz dotknąć i powąchać pudełko, wierzyć, że musisz móc zagrać w daną produkcje za dwadzieścia lat (tyle tylko, że nie będziesz mógł – ze względu na DRM-y, każdy tworzy hybrydy kampanii dla pojedynczego gracza i multi, a żadne serwery nie będą działały za dwadzieścia lat), GameStop wciąż będzie się liczył. A jeśli GameStop się będzie liczył… cóż, wiecie już.

Według Chmielarza, Microsoft miał dobry pomysł – wraz z Xboksem One firma chciała wepchnąć branżę w objęcia cyfrowej dystrybucji. Kłopot w tym, że gigant z Redmond źle przedstawił swoją wizję. Jak pisze:

Jak dobrze wiemy, Microsoft zachowywał się jak słoń w składzie porcelany. Nigdy nie był w stanie wyjaśnić, po co dokładnie jest obowiązek logowania się na serwery raz na dobę. Nie wyjaśnił, jak działać będzie sprzedaż gier używanych. Nigdy nie przedstawił tego jasno i brutalnie szczerze. Za tym wszystkim schowana była naprawdę świetna wizja, ale wszystko, co ludzie zapamiętają, to machanie rękami lub krzyczenie, które zmieniłoby kanał w telewizorze. Każdy jest tego winny. Microsoft i jego komunikacja (i szczerze mówiąc kilka zagadkowych funkcji Xboksa One, które były nie do obrony). Gracze i ich opór przed zmianą statusu quo (nie mogą przyznać, że pudełka są skazane na śmierć). Dziennikarze i ich nieumiejętność stanięcia przeciwko masom (było wiele chwytliwych nagłówków zwiększających klikalność i liczbę użytkowników oraz wiele analiz nie patrzących w przyszłość). Developerzy i ich milczenie (było kilka wyjątków, ale niewiele). Zdecydowaliśmy, że lepiej patrzeć na bolesne umieranie zwierzęcia, jego powolną agonię, niż go zastrzelić. Zwierzę wciąż umrze, nie ma co do tego wątpliwości. Obecny ekosystem jest zepsuty do szpiku kości i nie do utrzymania na dłuższą metę. DLC, mikrotransakcje i sztuczne wypełniacze rozgrywki nie będą działać wiecznie. Będzie to po prostu droga trudniejsza niż mogła być. Tak długo, jak nie ma miejsca, na którym można byłoby się skoncentrować i eksperymentować, cyfrowa rewolucja zamieni się w cyfrową ewolucję. Marnujemy czas i nikt na tym nic nie wygrał.

Co sądzicie?

187 odpowiedzi do “Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć””

  1. powtórzę to jeszcze raz, ja, jako gracz PC-towy kupujący tylko na steam nie wiem co to „gra używana” i jestem z tego bardzo zadowolony bo gdyby nie obecny model biznesowy tej platformy nie miałbym 75-90% zniżek na gry

  2. ponurybrodacz 24 czerwca 2013 o 17:56

    Na swoim amatorskim blogu http:gramsajt.pl/ odniosłem się do wypowiedzi Pana Chmielarze oraz Cliffa „epic fail” Brzezińskiego. Panowie [beeep]ą jak dla mnie farmazony. Jestem graczem i nie dam się robić w kakao. PC ma się dobrze, ale że konsole to też spory kawałek tortu to niestety jego zdobycie nie jest już takie łatwe…

  3. To ludzie tacy jak Chmielarz i Bleszczynski musza odejsc – ich czas juz minal. Niepotrafia oni dostrzec, ze konczy sie czas wysokobudzetowych produkcji o przecietnej jakosci, jakich byli/sa tworcami. Obecnie maly zespol Indy potrafi zrobic lepsze i tansze gry, niz stojace w miejscu firmy takie jak Epic. Wiele wspanialych projektow przechodzi przez Kickstartera i potrzebuje 100 razy mniej pieniedzy, niz duzy developerzy wydaja na marketing i reklamy pojedynczej produkcji (doslownie).

  4. Ale bzdety i farmazony gada Chmielarz… o matko 0_0

  5. @bohater8 – Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem.|@bart-2pl – Dokładnie to. Steam jest jedną z najlepszych rzeczy, która przydarzyła się PCtowcom. Jestem za wprowadzeniem podobnego modelu na konsolach. Oczywiście pod warunkiem, do którego przyzwyczaił nas steam – niezłych promocji. Bo po co kupić używkę kiedy za kilka dolarów można mieć grę zupełnie na własność?

  6. slocik |Ja nikogo nie zamierzam obrazac ja tylko wyrazilem swoja opinie i nie trzeba za to odrazu ludzi linczowac wole Chmielarz od Cliffa. Moze sie zle wyrazilem nie podoba mi sie jak cliff odnosi sie do calej tej sprawy 🙂 i tyle a informacji o moim niskim lub wysokim stanie inteligencji nie posiadasz wiec prosze sie od mej inteligencji „oddalic”. Dziekuje

  7. To ludzie tacy jak Chmielarz i Bleszczynski musza odejsc – ich czas juz minal. Niepotrafia oni dostrzec, ze konczy sie czas wysokobudzetowych produkcji o przecietnej jakosci, jakich byli/sa tworcami. Obecnie maly zespol Indy potrafi zrobic lepsze i tansze gry, niz stojace w miejscu firmy takie jak Epic. Wiele wspanialych projektow przechodzi przez Kickstartera i potrzebuje 100 razy mniej pieniedzy, niz duzy developerzy wydaja na marketing i reklamy pojedynczej produkcji (doslownie).|PS. [beeep] Hmielarza

  8. ale wiecie to nie do końca tak… gdyby nie rynek gier używanych gry mogły by być(podkreślam mogły by być) tańsze bo nie trzeba było by płacić za te używane…. ja nie mam w zwyczaju kupować gier używanych ani ich sprzedawać, cieszyłbym się gdyby ceny spadły… ale nie spadną po trzeba zrobić tak żeby nachlapał się wydawca a developerom się zwróciło… z tego powodu gry są droższe a gracze wolą kupować używane…martwy krąg… niesądzicie?

  9. @Krax wiesz, że może (tak tylko przypuszczam) gdyby nie komputery, to byłoby mniejsze zużycie energii w naszym kraju i nie trzeba byłoby w przyszłości stawiać elektrowni atomowej? Bądź patriotą i wywal kompa przez okno, miliardy złotych przeznaczy się wtedy na premie dla posłów! Znaczy, ten, no… By żyło się lepiej, o!

  10. Mały dochód z gier? Koniec wydań pudełkowych? Gdzie ten chłop żyje? Posłem aby nie jest?

  11. @Idanraell Stary, odnośnie tego posła…nie zdziwiłbym się. Ja nie mam zamiaru pobierać żadnego badziewia cyfrowo bo najzwyczajniej nie mam na to czasu, a moje łącze ssie. Czyli jak będę chciał kupić chleb to zamiast pójść do sklepu po gotowy to będę czekał na tyłach piekarni aż mi się zdownload….upiecze. W takim wypadku ja nie dostaję pełnego produktu, więc moja zapłata za niego też będzie niepełna.

  12. Ja się nie znam na tyle na marketingu, tym bardziej na tym jak wygląda sprawa finansowa developerów i twórców gier. Tak samo jak większość osób pisząca w komentarzach swoje „hejty”. Ja sam nie odsprzedaje gier, bo lubię je posiadać. Ale rozumiem, że inni odsprzedając „mogą” psuć rynek. Jest tak jak z samochodami, firmy nie zarabiają na sprzedaży aut, a na eksploatacji i serwisie tychże, a także produkcji części zamiennych. Podobny system w takim wypadku musiałby być bardziej rozwinięty w grach…

  13. CD: Już jest podobny system, ale nie działa zbyt dobrze (DLC online passy). Rynku nie da się zmienić i trzeba do niego dostosować. Steam sobie poradził i ludzie dalej kupują gry na nim. Tak więc zamiast patrzeć na innych i mieć nadzieję, że oni zastosują „coś” co poprawi rynek, powinni sami przysiąść i wymyślić system, który zwiększy dochody twórców.

  14. Jak kolega Donovan ja również nie odsprzedaję. Mam zacięcie kolekcjonerskie i uwielbiam mieć swoje gry na półce. do niektórych lubię wrócić po latach. Stąd nie chciałbym, żeby pudełka zniknęły absolutnie. Gra bez odpowiednika w formie czegoś do fizycznego kolekcjonowania nie daje mi tyle radości jakoś. Może to dziwne, ale tak jest i tyle.

  15. Jak dla mnie problemem są proporcje. Przyjmijmy że każdy zarabia 2000. Złotych, Euro, Funtów… U nas konsola 2tysie u reszty 500. U nas gry 300 zł u reszt trzymając się Chmielarza 60. Łatwo policzyć My za nową grę oddajemy 1/7 wypłaty reszta 1/33 ZA GRĘ. Nie przeszkadzało by mi gdybym mieszkając i zarabiając w Polsce za nową grę pudełkową AAA płacił 60 czy 80 ziko. Tyle daje się za używki tak czy siak. Cliff i Chmielarz mają trochę racji. Pomyślcie. Kupujecie grę za te nawet 100 zł

  16. I macie ją dla siebie PLUS jakaś określona możliwość odsprzedania, a określonych warunkach. Byłoby do przełknięcia. Póki co byłem i jestem przeciwnikiem Xone bo nie było konkretów. Wolałem i wolę Sony. Ale wystarczyłoby dać coś w stylu że można sprzedać PO ROKU od premiery. Albo do wyznaczonych posrednikó i to by się przyjęło. Mnie bardziej boli stosunek NASZE 300 za grę do ICH 60… A dobrze wiemy że u nas zarabiać 2k to sporo za granicą raczej standardowo jesli nie więcej

  17. Jak komentatorzy niżej i ja nie odsprzedaję gier. Ot nie mam serca pozbyć się takiego ślicznego pudełeczka najnowszego Bioshicka czy Fallouta 3. Do podobnych gier zawsze kiedyś wracam i nie zniósł bym gdyby pewnego dnia chcąc sobie w nie zagrać ujrzał bym jedynie pustkę na półce 😉

  18. Gram na PC, nowe gry kupuję za 5-20 złotych i jakoś nikt nie marudzi na rynek gier używanych. Da się? A swojej kolekcji gier nigdy bym nie odsprzedał. 🙂

  19. zgadzam się w 100% ma chłop rację.

  20. @Pierog321|A ja swojego Fallouta 3 bym sprzedał, a potem kupiłw wersji GOTY bo nie mam 🙁 |Ale jak i cała reszta kolekcja moja mająca lat już 13 licząca około 200 gier jest dla mnie bezcenna , zarówno ze względów sentymentalnych jak i historycznych, ahh ile t osię czasu zmarnowało na symulatorach i zręcznościówkach xdAle co do rynku wtórnego jestem jak najbardziej za, gra którą kupiłeś to twoja własność i możesz z nią robić co chcesz. To tak jakby był zakaz sprzedaży używanych samochodów, co w tedy z nimi

  21. na złom?

  22. Szczerze mówiąc w swojej 15-sto letniej 'karierze’ z grami nigdy żadnej nie odsprzedałem. Lubię poszerzać moją kolekcję i chwalić się potem nią przed znajomymi. Niemniej po tych 'kilku’ latach pojawił się poważny problem. Mam tak dużą kolekcję, że kolejne gry ledwo mieszczę na półkach. Jest to niemały problem, gdyż szkoda mi wynosić jakąkolwiek grę do piwnicy… Co do samego artykułu, mimo, iż nie sprzedaje gier, to jestem za ich odsprzedażą, gdyż jest to nasza własność i możemy z nią zrobić co chcemy!

  23. @DoMiNo1992|Ja rozumiem że Twoja własność i masz prawo sprzedać.. Ale zauważ że przez to sami cierpimy. Twórcy żeby kontynuować daną serię muszą na niej zarobić. Jak zarobią mało (albo co gorsza wcale) to gra idzie w kosz. Jak dajmy na to że koszta gry to 10mil $ a utarg na niej to 15. Mogło być 30 ale połowa kupionych gier to te z 2 ręki z czego twórca nie widzi grosza. Słaba przedaż – słaba gra = kosz

  24. Dlatego pośrednik i procent nie byłby głupi gdyby to dobrze rozwiazać. Kupujesz Używkę za 5 dyszek jakaś część tego do twórców i wszyscy happy. My mamy tanie gry oni siano za tytuł który zostaje odsprzedany nawet po kilku latach.

  25. A więc jesteśmy winni. Każdy kto się nie zgadza z jakąś polityką (na dodatek chamską i okradającą użytkownika z prawa do odsprzedaży) jest już winny. To co panie Chmielarz, razem Bleszinskim zrobicie sądy i nas skażecie tak? Bo mamy obowiązek kupić wasz gry? Cóż, wasz problem, bo nie zamierzam tracić pieniądze, a gier jest tak dużo, że bez kilku przeżyję, za to złodziejskie firmy – niekoniecznie (dlatego microsoft ugiął się – nie zarobiłby). I z oskarżaniem graczy nie życzę skucesu komercyjnego…

  26. Pan Chmielarz parę late temu życzył rynkowi gier na PC by łaskawie zdechł.Już wtedy liczył się dla niego tylko rynek konsolowy.Czyli co nie powie dla mnie będzie zawsze już bardzo brzydko pachniało.I jak widać zawsze,prędzej czy później człowiek zaprzeda się mamonie.He,he.M$$$ chce dobrze dla graczy.Dobre 🙂

  27. Książki papierowe, filmy na DVD/Blu-Ray, muzyka na CD ciągle w sprzedaży. Ba, winyle odżyły. Nikt mi nie wmówi, że gry w pudełkach znikną w najbliższej dekadzie. Chyba, że ta „rewolucja” będzie sztucznie wywołana przez tylko jedną grupę.

  28. Jak się coś klientowi nie podoba to ma prawo taką usługę olać i tyle. Nie rozwala tym branży tylko decyduje o swoich pieniądzach. A dlaczego M$ usunął DRM? Nie z miłości do graczy, po prostu zauważył, że chlebodawcy przykręcą kurek. Nikt im tego połączenia raz na 24 usuwać nie kazał – zrobili to, żeby lepiej zarobić.

  29. @Ozzek, Źle rozumiesz model biznesowy branży gier, czy wy ludzie nie rozumiecie, że gry komputerowe to nie filmy !! Nie zarabiają tylko w dniu premiery, ale w czasie całej żywotności gry. Dodatkowo, jeżeli na cała grę ktoś wyda 10mln$ a zarabia 15 mln to i tak 5 mln jest do przodu ! Z drugiej ręki, jeżeli developerzy chcą zarabiać niech robią gry na możliwości High-Tech PC i nerwią wersje na konsole, w modelu uczciwego f2p, nie p2w. Chodźby nawet NIE nachalne reklamy w grach, np w miejscach bilbordu itd.

  30. Bo czemu nie? Jeżeli ktoś by to rozsądnie zrobił, to większość ludzi nie miała by z tym problemów. jeszcze dodam, że dystrybucja cyfrowa jest tańsza od box-a, ale gra i tak kosztuje tyle samo, to jest wręcz już paranoja. Ludzie nie dajcie sobie wmówić, że coś co kupicie nie należy do was i walczcie o swoje prawa, bo ktoś to tak bardzo wykorzysta, dasz komuś palec a odgryzie Ci rękę! Przecież już np I-urządzenia nie należą do Ciebie(jeżeli posiadasz), a do firmy apple.

  31. Kończąc swój wywód, nie ma żadnej firmy, korporacji, która robi coś z dobroci serca, wszystko to PR i marketing, liczą się zyski i tylko one, nie liczy się twoja opinia, czy moja bo dla nich jesteś nikim. Przykładowo, tak samo jak dla polityków. Doszło do tego, że przyzwyczajono nas do tandety i wmawia się nam, że to produkt najwyższej jakości. A dla twojego dobra zabezpieczenia typu DRM. I na koniec, zauważcie, że nie ma już walki z piractwem, a została walka z normalnymi graczami. Pozdrawiam

  32. @BonQ – dokładnie. Już piraci nie są źli, już ci którzy sprzedają używkę to przestępcy, za chwilę każdy kto nie zgodzi się na każdą zachciankę microsoftu, zapłaci odszkodowanie. I zgadzam się również z reklamami, dlaczego w grach są np. fikcyjne napoje zamiast coca-coli na bilboardach, ja nie miałbym nic przeciwko, żeby mój bohater zahaczał o McDonaldy, czy kupował w biedronce… Steama toleruję bo jest względnie wygodny, np. przesiadłem się na nowego kompa i nie muszę się martwić o płytki.

  33. „tyle tylko, że nie będziesz mógł – ze względu na DRM-y, każdy tworzy hybrydy kampanii dla pojedynczego gracza i multi, a żadne serwery nie będą działały za dwadzieścia lat”Challenge Accepted- doszło już do tego, że sam dla siebie, z czystej przezorności, jako gracz kupujący ZAWSZE oryginalne gry na PC W PUDEŁKACH jestem zmuszony do trzymania do nich „witaminek” na czarną godzinę ( np tzw Phoenix do instalowania gier z płyt bez Steama – powiedzmy sobie szczerze, kiedyś Steam padnie ) lub chorego DRM’u UBI

  34. który jest najbardziej wadliwym systemem obecnych czasów. A w międzyczasie dalej posiadam stare jak świat płyty z pierwszego/drugiego Baldur’s Gate, z Planescape, z Jedi Knight, i z parudziesięcu innych starych, klasycznych gier z lat 90. I co się zmieniło ? Rynkiem zaczęły rządzić okrutne prawa że jedyne, co się liczy, to pomnażać desperacko zysk. A prawda jest taka, że z DRM czy bez, to, jak tytuł jest dobry, to obroni się sam. A pan Chmielarz jest tylko kolejnym puppetem M$, i desperatem żądnym kasy.

  35. Chmielarz od dawna prezentuje poglądy z głównego nurtu biznesowego branży gier, więc wcale mnie nie dziwią jego słowa. Z czasem każdy naczelny developer w końcu staje się biznesmanem i PR-owcem swojej firmy, a wtedy to już nawet to, ile zarabia nie jest dla niego wyznacznikiem sukcesu, ale wysokość słupków w PowerPoitowej prezentacji bilansu przychodów i wydatków firmy. A tam liczy się tylko wzrost. Nawet jeśli wciąż zarabiają, bilans gorszy niż zeszłoroczny jest zawsze porażką.

  36. ciasteczkowyp 25 czerwca 2013 o 06:12

    Polecam i w 100% popieram poniedziałkowe Jimquisition http:www.escapistmagazine.com/videos/view/jimquisition/7586-Why-PC-Gaming-Gets-Away-With-ItKonsole nie oferują nic w zamian ograniczając dostęp do używek, na „umierającym” PC jest tona platform oferujących sporo 🙂 Argumenty Chmielarza są Inwalidą.

  37. ” Dopóki film nie jest zły, nikt nie narzeka na fakt, że zapłacił 10 dolców, by go zobaczyć i że mogą go obejrzeć tylko raz” ale kiedy wydaje ponad 10 dolców na DVD lub Blue Ray to nikt mi nie mówi „możesz to pożyczyć tylko 10 osobom…i to tylko raz”. „…przetrwają opierając się większej sprzedaży dzięki niższej cenie? Kto wie?” Wszystkie części Painkillera kosztowały w kraju 19.90…gdyby tyle kosztował np. Battlefield 3 w dniu premiery kto by się bawił w używki? 😛

  38. To jest właśnie kapitalizm, drodzy gracze. Chcieliście, to macie. 😉

  39. Kwestia DLC…gdyby miały zachęcić graczy do trzymania gry przy sobie to były by DARMOWE…a tak nawet Castle Crushers rozprowadzane tylko drogą cyfrową miały płatne DLC…to nie przedłużacze rozrywki tylko wyciągacze kasy. „cyfrowa rewolucja zamieni się w cyfrową ewolucję” od lat kupuje NOWE gry na X360 i zawsze są tańsze od wersji cyfrowych. Więc po co mam przepłacać i czekać aż zamkną serwery? Najpierw ogarnijcie ceny gier cyfrowych i fizycznych, a potem skończcie pitolić że DLC to wina gier używany

  40. A co do Pana od chmielu może dorobić sobie pejsy, będzie jak ulał. 😉

  41. Następny „jasnowidz”. Może i są DLC i mikropłatności, ale większości graczy to nie obchodzi i jakoś żyje bez nich (tak myślę).

  42. @Veskern- Dosłownie o to mi chodziło ! 🙂 @woocash87;@anok98 – z DLC to jest taka mała śmieszna sprawa, bo zawsze wychodzi „legen-GoTY” edycja gdzie są wszystkie DLC, są uwzględnione razem z grą.@Kettger- o co chodzi z tym kapitalizmem, bo nie ogarniam, socjalnie gre powinnienem dostać ? xD

  43. Chodzi o to, że wpadając w ten wir, będziecie coraz większymi łosiami, a korporacje będą z Wami robiły, co chciały. 15 lat temu można było wydawać tak gry? Można. Ale skoro niektórym ludziom o pewnym pochodzeniu to ciągle za mało, to wymyślają szpiegowskie kamery w konsolach, brak możliwości sprzedaży kupionego produktu i tak dalej.

  44. Tak, ale to było 15 lat temu 🙁 Po za tym większość gier jest robiona pod 'muricanów i na ich rynek, o europie, a w szczególności o nas myśli się, jako 2-ga kategoria. Gracze krzyczą, że nie chcą takiego traktowania, ale i tak kupują, bo co mają zrobić, w końcu chcą zagrać. W internecie nigdy nie było anonimowości i nie będzie, a ludzie prywatności nie chcą, albo prawdopodobnie jej nie rozumieją. Przykład facebook-owe applikacje, podpisy do stron itd.

  45. Ja tam prywatności chcę – obyczajowej oczywiście. Nigdy nie korzystam z żadnych portali społecznościowo-szpiegowskich. To wszystko powstało w odpowiedzi na głupotę społeczeństwa, wynikającą z początkowej euforii w latach 90. A konsol bym nie kupił, gdyby nie rezygnacja z tych elementów – na PC też można grać, zdecydowanie taniej. 😉

  46. @Veskern – widzę że trzymają się nas te same metody. Trochę mnie wkurza, że prócz oryginału muszę trzymać edycję specjalną lub coś, co pozwoli mi ominąć DRM, tak na wszelki wypadek. A stare dobre Baldury i Icewind Dale dalej mam, czasem wracam do nich i nie muszę z nimi kombinować. Kiedyś czułem się w stosunku do pirata wyróżniony posiadając legalną, ładnie wydaną grę. Teraz często uczciwy gracz ma rzucane kłody pod nogi, kiedy pirat ma się całkiem dobrze.

  47. baalnazzar@ albo dochodzi do absurdów lol jak u mnie mam Rainbow 6 Vegas (zapomniałem zapisac jakiegoś kodu lol) ale grę ma org i to 2x 😉 i musiałem sciągnąć Krakena z Sieci i gram na tym bez DVD lol tylko serial do multi wpisałem w grze -> a UBI nie potrafiło mi pomóc wogóle poprostu mam grę której nie uruchomie po raz 2gi (install) he he Także Brawa dla Rodziny Krakersów !

  48. Smuci mnie to, że kolejny „z branży”, którego szanuję głosi tezy, które mnie krzywdzą. Rozumiem, że mają żal, że nie zarabiają na używkach. Ale nikt tak nie zarabia, ludzie sprzedają mnóstwo rzeczy na allegro czy ebay. Czy z jakiejkolwiek transakcji idzie jakiś procent dla producenta danej rzeczy? Druga sprawa co wam do k… nędzy te pudełka tak przeszkadzają. Ja je kocham, lubię je mieć na półce – kolekcjonować je. Ich widok przywołuje wspomnienia z danym tytułem.

  49. Panie Chmielarz, przestan bredzic ! 5 lat temu gra na konsole kosztowala w UK 40 £, teraz 60 £. Podobno mamy kryzys, a cena poszybowala 50 % w gore !!! Chciwosc korporacyjnych hien doprowadzila do ogromnego handlu uzywkami, ot i cala prawda !!!

  50. Dlaczego w czasach mp3, itunes, innych serwisów muzycznych – wciąż sprzedawane są płyty cd a nawet winyle. Dlaczego mimo bogatej gamy vod, usługodawców tv, różnych serwisów video w necie – wciąż mogę kupić film na dvd czy blu-ray. Czemu tylko branża „growa” jest tak chora? Ludzie od początków istnienia lubią coś posiadać. A jak się coś posiada ma się pełne prawo zrobić z tym czymś co chce. Jedni lubią ustawić sobie np. grę na półce a inni wolą ją sprzedać i kupić inną. Ciekawe, że kiedyś to było normalne.

Skomentuj