Zawodniczka e-sportowa wyrzucona z turnieju za niecodzienne oszustwo. Zamiast niej grał ktoś zupełnie inny

Zawodniczka e-sportowa wyrzucona z turnieju za niecodzienne oszustwo. Zamiast niej grał ktoś zupełnie inny
Avatar photo
Michał "thegoose" Gąsior

Oszustów w grach przede wszystkim kojarzymy z tymi spotykanymi osobiście na polu walki. Najczęściej pojawiają się w sieciowych grach nastawionych na rywalizację i potrafią być prawdziwym utrapieniem zarówno dla twórców, jak i graczy (czego ostatnio doświadcza choćby ARC Raiders). Niemniej podobne próby od czasu do czasu podejmowane są przez profesjonalnych e-sportowców, czego przykładem jest ostatnia afera z zawodniczką tajlandzkiego zespołu.

W grudniu ubiegłego roku miała miejsce 33. edycja Southeast Asian Games, turnieju tradycyjnego sportu, w ramach którego od 2019 roku odbywają się także rozgrywki e-sportowe. W trakcie tych obejmujących Arena of Valor, mobilną grę typu MOBA, starły się ze sobą żeńskie drużyny z Wietnamu i Tajlandii, gdzie wygrała ta pierwsza 3:0. Bardziej niż ten wynik emocje wzbudziły jednak oskarżenia pod adresem Warasin Naphat, tajskiej zawodniczki posługującej się pseudonimem Tokyogurl, która miała oszukiwać w trakcie meczu. Organizatorzy wszczęli śledztwo w tej sprawie i ostatecznie zdecydowali się na wykluczenie jej z rozgrywek, co ogłoszono w oficjalnym komunikacie. Ponadto ostatecznie cały zespół wycofał się z SAG-u (via Bangkok Post).

Powodem tej decyzji było używanie przez Naphat zewnętrznego oprogramowania zabronionego na mocy regulaminu turnieju. Szczegóły całej sprawy wyszły jednak na jaw dopiero w styczniu, kiedy to e-sportowy gracz używający pseudonimu Cheerio przyznał na TikToku, że tak naprawdę to on rozgrywał tamten mecz za Tokyogurl (via Bangok Post). Poprzez specjalne oprogramowanie łączył się z telefonem zawodniczki i własnoręcznie sterował postacią, ona zaś tylko udawała, że wykonuje jakiekolwiek działania w grze.

CD-Action 1/26

Cała sprawa z pewnością zapisze się w historii całego e-sportu, a w szczególności tego tajskiego, jak i samej drużyny reprezentowanej przez Tokyogurl. Ta zresztą prawdopodobnie nie ma już czego szukać w tej dziedzinie sportu, bowiem jej agent zerwał z nią kontakt, a organizator turnieju dożywotnio wykluczył ją z rozgrywek.

Skomentuj