Kocham FromSoftware, ale dla The Duskbloods nie kupię Switcha 2. Quo vadis, Miyazaki?
Ostatnia zapowiedź tytułu na wyłączność dla Switcha 2 twórców Elden Ringa i Dark Souls rozgrzała mnie do czerwoności. Już chciałem składać preorder(*) na nadchodzącą konsolę Nintendo, ale…
…okazało się, że The Duskbloods ma być skupioną na wieloosobowej zabawie produkcją PvPvE. I ta informacja mnie otrzeźwiła. Bo nigdy za multiplayerem w dziełach FromSoftu zbytnio nie przepadałem I może zostawiłbym temat bez komentarza, gdyby nie fakt, że jakiś miesiąc temu grałem w inną wieloosobową grę japońskiego studia – Elden Ringa Nightreign. Dwa tytuły tak bardzo odchodzące od formuły Soulsów jeden po drugim? A zapowiedzi kolejnego „dużego” następcy Soulsów i Elden Ringa brak? O co chodzi?
Gdzie kucharek sześć…
Odpowiedź jest wbrew pozorom dość prosta. Po sukcesie Elden Ringa (już ponad 28 mln sprzedanych kopii!) FromSoftware zapowiedziało, że zamierza rozwijać więcej niż jeden tytuł naraz. W grudniu 2024 mówiło się wręcz o „kilku grach różnych gatunków”. Sam Hidetaka Miyazaki, kontrolujący nawet najmniejsze elementy swoich dzieł, informował, że przy wybranych projektach ustępuje miejsca innych pracownikom, którzy wnieśli swoje pomysły, dostali budżety i zespoły, aby je rozwijać.
Jeśli wierzyć w sprawne działanie takiego modelu, to raczej nie ma mowy o tym, żeby takie „poboczne” tytuły jak The Duskbloods czy Nightreign odciągały FromSoft od prac nad nowym produktem AAA pokroju Elden Ringa. Prawda? Cóż, według zapowiedzi Miyazaki jest głównym reżyserem Switchowego exclusive’a, co oczywiście nie znaczy, że ktoś inny – jak to było w przypadku Dark Souls 2 i Sekiro – nie trzyma pieczy nad „większą”, multiplatformową grą. Bo taka powstaje, a firma nie zmienia kierunku na gry multi, co podkreśla Miyazaki w wywiadzie dla Nintendo.

Co mnie jednak lekko niepokoi, to kierunek, w jakim zmierzają dwie najnowsze(**) produkcje Japończyków. I nie chodzi mi wcale o to, że stawiają głównie na komponent wieloosobowy, bo wiecie – nie każda gra musi być dla każdego. I nie każda gra FromSoftu musi być dla każdego fana i fanki jego pozostałych produkcji. Takie Armored Core VI nijak nie wpisywało się w gatunek soulslike’ów, nie musiało więc interesować osób liczących na znaną z Soulsów formułę. Nie mam zatem problemu z tym, że studio próbuje nowych rozwiązań, to trzeba wręcz pochwalić, nawet jeśli nie do końca spełnia to moje osobiste oczekiwania.
Bardziej martwi mnie to, że obie zapowiedziane gry wyglądają na reskiny Elden Ringa (choć właściwie Nightreign po prostu nim jest). W The Duskbloods, mimo że przywodzącym na myśl klimat Bloodborne’a, widać jak na dłoni assety z Ziem Pomiędzy. Jasne, jasne, to przecież nic nowego – w końcu studio słynie z tego typu recyklingu. Tylko czy nie zalatuje to nieco rozwadnianiem sukcesu Elden Ringa i próbą wciśnięcia jego silnika do formuły, która „chwyci”, a która niekoniecznie kojarzy się z DNA FromSoftu? Każdy inny developer „zebrałby” za takie podejście przynajmniej kilka podniesionych brwi. Ale „in Miyazaki we trust”… chyba.
…tam Miyazaki, zgłoś się
Da się słyszeć teorie, że to presja ze strony Kadokawy (właścicieli FromSoftware) czy jej sporego udziałowca, Tencentu, sprawiła, iż ekipa Miyazakiego eksperymentuje z trybami multi. Oczywiście możemy podejrzewać, że jakieś propozycje firmy matki i jej partnerów wpływają na twórców ze studia, ale czy na tyle, aby nakłonić ich do robienia czegoś wbrew sobie? Wątpię, bo nigdy nie dostaliśmy jasnych sygnałów, że coś podobnego jest na rzeczy i że odbiera to developerom niezależność. Wierzę więc w sukces przyszłych dzieł Japończyków. Nightreign mi się podobał, „Zmierzchokrwiści” na zwiastunie zachwycają klimatem, a od premiery Demon’s Souls nie przyszło mi jeszcze grać w nieudany tytuł sygnowany marką FromSoftu. Wydaje się zatem, że wszystko będzie dobrze. Ale no właśnie, wydaje się.
Bo dywersyfikacja portfolio wygląda dobrze na papierze, studio rośnie i ma więcej pieniędzy na symultaniczną pracę nad kilkoma projektami, ale czy to jest na pewno coś, czego oczekują fani i fanki? Jasne, Soulsy i ich następcy to gry, które dawno wyszły z niszy, to już gatunek „masowego zainteresowania”, jeśli mogę to tak ująć. Nic dziwnego, że korporacja szuka punktu zaczepienia u jeszcze szerszego grona, a twórcy i twórczynie w firmie pozwalają sobie próbować nowego podejścia.

Ale czy dostaniemy jakąkolwiek gwarancję, że wszystko, o czym tutaj piszę, to prawda? Że poboczne zadania nie spowolnią prac nad flagowym produktem? Że w tym całym równaniu Kadokawa i Tencent tylko dają pieniądze i wolną rękę FromSoftowi? Że nowe gry będą artystycznymi sukcesami, dla których warto odstawić singlowe przyzwyczajenia w kąt? Bardzo bym chciał, bardzo na to liczę, lecz… jakaś lampka mi się jednak w głowie zapaliła. I nieco ostrożniej teraz podchodzę do polityki wydawniczej mojego ukochanego studia, a bezgraniczna wiara w jakość jego produkcji zaczyna ustępować miejsca większemu dystansowi. Ale może to i lepiej.
(*) Co pewnie i tak w końcu zrobię, zważywszy na pokaźną bibliotekę naprawdę ciekawych gier, które wczoraj zapowiedziano.
(**) Chyba że studio wciśnie coś jeszcze między Nightreigna i The Duskbloods?
Czytaj dalej
Za dnia projektuję gry tabletop RPG, w nocy zajmuję się dziennikarstwem popkulturowym (m.in. dla CD-Action, Nowa Fantastyka, Pismo, dwutygodnik). Uwielbiam grać w koszykówkę, poznawać lore Soulsów i pić mleko waniliowe.