7
1.11.2022, 06:15Lektura na 5 minut

LK Avalon – ludowe rzemiosło i swojska taniocha w latach 90.

Kto na przełomie wieków kupował oryginalne egzemplarze gier, ten doceniał każdą wyprawę do sklepu po kolejne trofeum, które wzbogaci jego małą kolekcję. StarCraft za 159 zł? Ace Ventura za 129 zł? Było to jakieś wyjście, ale istniała też dużo tańsza alternatywa. A gdyby tak w podobnej cenie kupić 30 innych gier?

W latach 90. Laboratorium Komputerowe Avalon zaznaczało swoją obecność na każdym kroku. Prawdopodobnie niejeden czytelnik pierwszych roczników CD-Action pamięta reklamy Avalonu oferującego produkcje za 29,90 zł. Jasne, firma zaczynała od gier na Atari i Commodorka, ale ten obszar jej działalności nie jest tematem dzisiejszych opowieści. A zamieszczony poniżej wywiad przypomniał mi nie tylko o Sołtysie czy Sfinksie, ale też o całej masie historii związanych z rzeszowskim potentatem.

Polski rynek pecetowych gier lat 90. ma w moim sercu szczególne miejsce ze względu na jego chałupniczą specyfikę, pasję tworzenia oraz cały ten klimat zmian ustrojowych i szalejącej przedsiębiorczości. Jeżdżenie pociągiem do Rzeszowa, by pokazać swoje dzieło w Avalonie, czy rozwożenie gotowego produktu „malaczem” do sklepów po całej Polsce to obrazki silnie wpisane w tamte lata polskiej developerki. Ci, którzy w retro się lubują, z pewnością wiedzą, ile radości potrafi czasem sprawić wycieczka w przeszłość.


Duże pudła, małe kwoty

Przypuszczam, że można jeszcze w Polsce znaleźć kilku miłośników big boksów, którzy w swoich zbiorach mają kompilacje Avalonu. Classic 1 oraz Classic 2 wyszły w 1996 roku i początkowo sprzedawano je za 69 zł (przy przeciętnym wynagrodzeniu na poziomie 873 zł). Dwa lata później chodziły już po 29,90 zł – wystarczy wziąć do ręki np. CD-Action 11/1998, by przekonać się o tym samemu (strona 91). Co więcej, w tej cenie dostępna była większość pozycji z niedużego katalogu, na który możecie zerknąć poniżej. Wystarczyło wysłać pocztówkę do Rzeszowa z listą życzeń i poczekać na przesyłkę pobraniową. Zakupy jedyne w swoim rodzaju!

Reklama LK Avalon, CD-Action 11/1998.

Omówmy pokrótce, co w tej ofercie się znajdowało:

  • Wyspa 7 Skarbów – szalenie trudna prerenderowana platformówka. Doczłapanie się chociażby do połowy gry stanowiło dla mnie wówczas nie lada wyzwanie.
  • Sfinx – przygodówka z humorkiem i dwiema grywalnymi postaciami. Na płycie były też Bastion, Carnage, Noc, Santa’s Xmas Caper i Wolfsbane, zatem za niewielkie pieniądze dostawaliśmy aż sześć produkcji. Za połowę z nich odpowiadało Merit Studios, o którym ciut więcej poniżej.
  • Mutation of J.B. – przygodówka słowackiego Riki Computer Games u nas sprzedawana w pełnej polskiej wersji językowej. Głosy do gry podłożyli m.in. pracownicy Avalonu. Tym sposobem legenda branży, Maciej Miąsik, miał swój mały wkład w jeden z pierwszych dubbingów.
  • Skaut Kwatermaster CD – rozszerzone wydanie przygodówki z 1995 roku pierwotnie dostępnej na dyskietkach. Płyta zawierała muzykę i kwestie mówione w formacie audio, więc można było sobie posłuchać całości na odtwarzaczu.
  • 3 w 1 – zestaw trzech prostych gier: ścigałki Autka, shoot ’em upa Dark Moon i platformówki Mr. Tomato.
13
zdjęć

Oferta Avalonu obejmowała wówczas także produkcje droższe. A.D. 2044 – przygodówka powstała w oparciu o film „Seksmisja” – kosztowało 39,90 zł. Za 139 zł można było natomiast nabyć tę grę w zestawie z Reah, polską odpowiedzią na Mysta, która zajmowała sześć CD (lub jedno dwustronne DVD, absolutny szok w tamtych czasach). Soundtrack stworzyli „zawodowi muzycy sceny techno”, jak mówił Miąsik w materiale promocyjnym umieszczonym, swoją drogą, na płycie ze Sfinksem. Ta zawierała też pokazy slajdów z gier zawartych na kompilacjach z serii Classic. Był to jeden wielki układ naczyń połączonych.


Gry w cenie paczki czipsów

Co natomiast zawierały Avalon Classic 1 oraz 2? Każda z tych kompilacji składała się z 10 gier i nawet jeśli w zestawie znajdowały się kompletne kasztany, to pamiętajmy, że w 1998 roku pojedynczy tytuł kosztował średnio 2,99 zł (bo w 1996 jego cena wynosiła aż 6,90 zł). W dużej mierze były to stare produkcje Zeppelin Games i Merit Studios. Według mobygames.com to dwie różne nazwy tego samego studia, później znanego zresztą jako Eutechnyx (stworzyło m.in. Big Mutha Truckers i Test Drive: Le Mans). Avalon parał się bowiem nie tylko produkcją, ale też dystrybucją.

Okładka LK Avalon Classic 2

Wśród gier Meritu/Zeppelina znaleźć można było nie tylko platformówki takie jak Sink or Swim czy Frankenstein, ale też np. Isle of the Dead, mieszankę strzelanki z przygodówką, lub bardzo brzydkiego shootera Nerves of Steel (którego, swoją drogą, ukończyłem z ogromną przyjemnością). Avalon dorzucał też kilka własnych tytułów, więc nie wszystko pochodziło z dystrybucji z dalekiego Zachodu. Kosmos to gra ekonomiczna, Mega Blast był klonem Bombermana, a Karzeł – leśnym side-scrollerem. Nie zabrakło również Sołtysa, od którego cały ten wywód i podróż do lat 90. się rozpoczęły.


Papierowe konszachty

Czytelnicy polskiej prasy giereczkowej z lat 90. mieli wiele okazji do ogrania sporej części tytułów zebranych w tych krótkich wspominkach. Gambler dał nam na swoich płytach Mega Blasta (grę dorzucono też do CDA 05/1998!), Skauta, A.D. 2044 czy Sołtysa (ten z kolei wskoczył również na CD w Action Plusie). Ciut mniej znane pismo I/O natomiast „podarowało” nam Noc czy Mr. Tomato. I choć były to miłe dodatki, mocno odstawały od nowości, które oszałamiały nas swoją grafiką oraz… ceną. Dlatego też gry Avalonu, choć wyraźnie pozostawały w tyle w porównaniu do zachodnich hitów, stanowiły przyjemną i tanią alternatywę.

15
zdjęć

Redaktor
boleslaw

self help singh

Profil
Wpisów243

Obserwujących5

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane