13
25.07.2022, 16:30Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Alan Wake mnie rozczarował...

Na szczęście istnieje wersja 2D.


Iza „9kier” Pogiernicka

Mothmen 1966

LCB Game Studio | PC, PS5, PS4, XSX, XBO, NS | visual novel • weird fiction



Szybko przekonałam się – ze względu na nieudźwiękowione bloki tekstu – że Mothmen 1966 to nie materiał na stream, więc spędziłam z grą nie więcej niż 1,5 godziny. Nie zmienia to faktu, że to, co widziałam (dwa z dziesięciu aktów), całkiem mi się podobało. Gra została nieźle napisana, odpowiadają mi także retropikselowy styl graficzny i towarzysząca opowieści muzyka. Poznałam troje bohaterów, z których dwoje są parą, a jeden pracuje w sklepie na stacji benzynowej. Historia, osadzona w 1966 roku i związana ze zjawiskami towarzyszącymi deszczowi meteorytów, ewidentnie dopiero się rozkręca, ale kilka sekwencji – widok przez lornetkę, dziwaczna wizyta mężczyzn w garniturach, kojoty – zdążyło już na początku zbudować odpowiednio niepokojący klimat. Nie jest to wprawdzie poziom Scarlet Hollow, które zachwyciło mnie od pierwszego rozdziału, ale Mothmen 1966 wydaje się, przynajmniej na pierwszy rzut oka, przyzwoite. Jeżeli więc lubisz konwencję weird fiction, rzuć okiem na zwiastun.


Eyes in the Dark

Under the Stairs | PC | platformowa • roguelite




Z trzech opisywanych tu gier to Eyes in the Dark wywarło na mnie najlepsze wrażenie, i to pomimo faktu, że nie jestem wielką fanką platformowych roguelike’ów. Grę studia Under the Stairs najłatwiej opisać jako „Alana Wake’a w 2D”, bo także tu trzeba oświetlać przeciwników latarką. Bohaterka szuka zaginionego dziadka w proceduralnie generowanej willi pełnej mniejszych i większych stworów. Radzi sobie z nimi za pomocą to wspomnianej latarki, to procy, w ekwipunku mając także buty do przewrotów. Roguelike’owość Eyes in the Dark polega w dużej mierze na tworzeniu ciekawego buildu na bazie tych trzech elementów wyposażenia i znajdowanych upgrade’ów. Przykładowo snop światła wcale nie musi być stożkowaty – może wylatywać z urządzenia w formie unoszących się baniek albo gwiazdek przypominających ogień z miotacza. Bohaterka eksploruje willę po kawałku i po każdym segmencie wybiera zestaw cech (pozytywna plus negatywna), a celem zabawy jest pokonanie wszystkich bossów. Na pewno jest tu wolniej i łatwiej niż w Dead Cells czy innym Hadesie, co ja akurat uważam za zaletę. Spędziłam z Eyes in the Dark cztery godziny i grałabym dalej, gdybym nie miała umówionej sesji z Escape Simulatorem. Na pochwałę zasługuje zwłaszcza stylowa, czarno-biała oprawa, która wygląda nieźle w samej grze i jeszcze lepiej w cutscenkach. Chętnie do zabawy wrócę, jeśli tylko znajdę chwilę – nie pasował mi jedynie fakt, że przez sporą część sesji nie byłam pewna, czy zdobyty upgrade jest do procy, czy latarki, a i później rozpoznawałam je wyłącznie po kształcie.


Wingspan (Na skrzydłach)

Elizabeth Hargrave | planszówka

W singlowe demo cyfrowej wersji Wingspan grałam bardzo dawno temu i pamiętam, że mnie nie porwało – z tego powodu po premierze już sobie odpuściłam. Tak się jednak złożyło, że po świętach do naszego domu trafiła fizyczna kopia planszówki, ze słodkim karmnikiem, do którego można wrzucać kostki, żeby wylatywały dołem. Czekała na swoją kolej przez kilka miesięcy, aż wreszcie wzięliśmy ją na urlop. Na skrzydłach to planszówka o mniejszych i większych ptakach. Cała rozgrywka trwa cztery coraz krótsze, kilkufazowe rundy, a w każdej punktowane są inne rzeczy – na przykład jajka u gatunków wijących konkretny rodzaj gniazd lub znajdujących się w danej lokacji. W każdej turze można albo zdobyć jedzenie, albo złożyć jajka, albo dobrać kartę, a każda taka akcja powoduje szereg dodatkowych interakcji. I choć wersja fizyczna podoba mi się bardziej niż cyfrowe demo, gra ma pewien walor edukacyjny, a pierwszą rozgrywkę nawet udało mi się wygrać, całość jest dla mnie zdecydowanie zbyt wolna. Przykładowo jeśli potrzebuję konkretnego efektu z karty, muszę ją najpierw dobrać, w następnej turze położyć na stole, a dopiero w kolejnej skorzystać z jej dobrodziejstw. Zdecydowanie wolę planszówki, w których mój wpływ na grę jest natychmiastowy, a przynajmniej szybszy – nawet w trwających godzinami Arkham Horror, Mansions of Madness (Posiadłości szaleństwa) czy choćby Stardew Valley mam znacznie większe poczucie sprawczości. Nie przepadam także za graniem na punkty. Do Wingspan pewnie jeszcze wrócę, skoro jest już w domu, ale raczej dla towarzystwa niż dla samej rozgrywki.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów293

Obserwujących21

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane