26.12.2022, 16:19Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Cudownego odpoczynku

Święta to idealny czas, by skopać cyfrowe tyłki cyfrowymi łydkami.


Iza „9kier” Pogiernicka

Zombie Cure Lab

Thera Bytes GmbH | PC | strategiczna • survival • wczesny dostęp



Nie uważam, aby wczesna wersja Zombie Cure Lab zasługiwała na więcej niż krótką wzmiankę, więc będzie po żołniersku. Wytrzymałam z grą może godzinę-półtorej, robiąc w tym czasie jedynie samouczek, a jej mechanikę najłatwiej opisać jako miks Two-Point Hospital i They Are Billions. Za dnia rozbudowujesz bazę, nocą chronisz ją przed agresywnymi zombiakami. Jednak nie chcesz ich uśmiercić, tylko uleczyć i zaprząc do roboty, więc stawiasz w bazie zamrażające wieżyczki, by można było później wysłać lodowy blok z nieumarłym w środku do kliniki. Rzecz w tym, że na obecnym etapie Zombie Cure Lab prezentuje się raczej żałośnie – choć docenić muszę spore drzewko rozwoju – i jakościowo nie dorasta do pięt żadnemu z wymienionych wyżej tytułów. Oprawa wizualna jest bardzo biedna, obrażenia zadawane zombiakom i bramie są niemal zerowe i wszystko zajmuje mnóstwo czasu, a i mikrozarządzanie nie wydaje się szczególnie zajmujące. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nadal wczesna wersja, ale wiem też, że do Zombie Cure Lab nie wrócę nawet po pełnoprawnej premierze gry – po prostu nie wierzę, że wyewoluuje w coś wartego uwagi.


Choo-Choo Charles

Two Star Games | PC | survival horror


Uważam, że to doskonały pomysł na grę; bardzo podoba mi się także projekt głównego złego – przerażającej lokomotywy na pajęczych nogach. To jednak jedyne pozytywne rzeczy, jakie mogę powiedzieć o Choo-Choo Charles, bo cała reszta krzyczy „jestem biedną grą zrobioną przez jednego człowieka bez sensownego budżetu”. Produkcja oferuje zaledwie parę questów na krzyż, z czego połowa jest nieobowiązkowa, a większość głupawa. Każą na przykład zabrać zwierzęce truchło z nawiedzonego bagna tak, żeby nie dać się złapać niewidzialnemu stworowi, albo przynieść komuś słoik z piklami. Większość zadań nie jest w żaden sposób związana z główną fabułą, czyli polowaniem na terroryzujący wyspę pająkopociąg; questy główne wiążą się zazwyczaj z wykradaniem ze strzeżonych kopalni pajęczych jajek, mających zmusić maszynę do ostatecznej walki na śmierć i życie (wiadomo!). Co jakiś czas muzyka zmienia się na bardziej niepokojącą, słychać gwizdy lokomotywy – przyznaję, jest to cholernie klimatyczne – a wreszcie przyjeżdża (przybiega?) Charles i próbuje wykoleić twój pociąg. Gracz w tym czasie odjeżdża własną lokomotywą i strzela z działka umieszczonego na jej tyłach, mierząc do złowieszczej kreatury z różnych rodzajów broni (np. wyrzutni rakiet). Gra jest w połowie źle zrobiona, w połowie absurdalna, niemal w całości brzydka i polega głównie na marnych fetch questach oraz zbieraniu złomu na upgrade’y, przetykanych okazjonalną walką z Charlesem. Jest ogólnie kiepska i nikomu jej nie polecam, a już na pewno nie za dziewięć dych. Jednocześnie – choć byłam przekonana, że rzucę Charlesa po godzinie – rozwinęłam lokomotywę na maksa i nie skończyłam króciutkiego głównego wątku tylko dlatego, że musiałam w trybie natychmiastowym biec na pocztę.


Nitro Kid

Wildboy Studios | PC | karcianka taktyczna • roguelike



Na swoją kolej Nitro Kid czekał od październikowej premiery i to właśnie jego włączyłam, gdy po godzinie znudziło mnie Zombie Cure Lab. Cieszę się, że zdecydowałam się na zmianę gry na tę konkretną. Nitro Kid to takie Fights in Tight Spaces, tylko może nie tak kinowe, za to narysowane jak pełna magenty kreskówka z lat 80. – taktyczna roguelike’owa karcianka, w której budujesz talię, po czym w kolejnych turach kopiesz i walisz z pięści pracowników pewnego biurowca. Mechanika starć nie jest najlepsza na świecie, ale podczas dwóch godzin spędzonych do tej pory z grą wydawała się przyzwoita do tego stopnia, że mam ochotę jeszcze w Nitro Kid pograć, odblokować nowych agentów i wyczyścić kolejne wieżowce. To, co na razie widziałam, na „normalu” było zbyt łatwe, więc liczę na stopniowy wzrost poziomu trudności. Gra oferuje w tej chwili trójkę bohaterów, ponad 250 kart, przeszło 50 przeciwników i wydarzeń, odpowiedniki reliktów ze Slay the Spire, a także tzw. infusions, czyli specjalne zdolności do wykorzystania w walce. Spędzam okres świąteczny z dala od komputera, jednak jeśli zdecyduję się w coś pograć, będzie to z dużym prawdopodobieństwem właśnie Nitro Kid.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów319

Obserwujących24

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane