2
9.05.2022, 17:59Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Najpierw próbka

Dzisiejszy odcinek „Sprawdzam” to przedsmak pyszności, z których – jeśli świat się nie zawali – każda doczeka się na cdaction.pl mojej pełnoprawnej recenzji.


Iza „9kier” Pogiernicka

Kaiju Wars

Foolish Mortal Games, Michael Long | PC | taktyczna • kaiju



Tak wyglądałby miks Into the Breach i Wargroove, gdyby został zlecony przez Devolvera. Kaiju Wars to superstylowa gra taktyczna, w której żołnierze i naukowcy łączą siły, by odeprzeć ataki wielkich stworów atakujących miasta. Mapy są małe, bestie atakują zawsze najbliższy budynek – przynajmniej dopóki nie odkryją miejsca, w którym ukrywa się pracująca nad rozwiązaniem dr Wagner – a kampania jest naprawdę długa. W menu wyświetla się sześć aktów, a ja nie skończyłam jeszcze drugiego pomimo wpakowania w grę dwunastu godzin – byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie fakt, że przez łatwiejsze misje przeleciałam, a opcjonalne łamigłówki całkiem pominęłam, bo kilka tygodni wcześniej robiłam je w demie. Jestem Kaiju Wars zachwycona, choć już w drugim akcie tu i ówdzie dostaję w kość. Ma solidną mechanikę zarządzania rekrutacją jednostek, wybieranych co turę specjalnych projektów i, oczywiście, turowej walki. Ta ostatnia jest prosta, ale przyjemna, a jej najciekawszym elementem okazało się sprzężenie zdrowia stwora z liczbą punktów ruchu. Straty są pewne, ale da się je ograniczyć poprzez spowalnianie bestii – i na przykład odsunięcie w czasie zniszczenia ważnego budynku. Wiele rzeczy mi się w grze podoba – na czele ze zróżnicowaniem kaiju, możliwością ulepszania specjalnych jednostek za medale zdobywane za osiągnięcia czy istnieniem wyzwań tygodniowych, których jeszcze nie ruszyłam – jednak najbardziej trafia do mnie oprawa audio. Serio, monumentalny motyw muzyczny towarzyszący atakowi bestii nucę od kilku tygodni niemal codziennie.


Ravenous Devils

Bad Vices Games | PC | zarządzanie • gotowanie • gore


Nie sądziłam, że tyle radości sprawi mi gra za 18 zł – spodziewałam się, przyznaję, kiepskiej jakości tycoona. Ravenous Devils, choć ograniczające się do kilku czynności na krzyż na paru piętrach, wciągnęło mnie i pozytywnie zaskoczyło. To gra o robieniu pasztecików... z ludzkiego mięsa. I o przerabianiu ubrań zdartych ze zwłok na nowe kostiumy, które można sprzedać. Małżeństwo w Ravenous Devils jest bardzo zdeterminowane, więc praca wre. Krawiec sztyletuje klientów przychodzących na przymiarki i wrzuca ciała do dziury prowadzącej do piwnicy; jego żona mieli je lub przerabia na parówki, po czym tworzy z nich pyszne ciastka. Przychody płyną więc z obu stron wartkim strumieniem (znacznie bardziej wartkim z cukierni), przynajmniej jeśli gracz potrafi odpowiednio szybko klikać i zarządzać postaciami. Kiedy są klienci, trzeba się streszczać – na szczęście pomagają wszelkiej maści upgrade’y, takie jak dodatkowy piekarnik, dekoracje przedłużające cierpliwość odwiedzających czy nowe przepisy. Patrząc po liczbie odblokowanych technologii, jestem gdzieś w połowie gry. Trochę w mrocznej fabule „Sweeneya Todda. Demonicznego golibrody z Fleet Street”, trochę „Wybornego trupa”. Krew leje się strumieniami i na pewno nie jest to tytuł dla wszystkich, ale w mój gust trafił natychmiast – tylko od razu mówię, że trudno wytrzymać cały dzień bez morderstw!


Citizen Sleeper

Jump Over the Age | PC | cyberpunk • RPG • przydzielanie kostek • powieść wizualna


Nowa gra twórców In Other Waters przypomina mi trochę Disco Elysium, trochę Sunless Sea i Sunless Skies, trochę wreszcie gry z przydzielaniem kostek takie jak Dicey Dingeons czy Dice Legacy. Podzielona na dwa główne mechanizmy – wybieranie zadań i podejmowanie znaczących decyzji fabularnych w dobrze napisanych sekwencjach rodem z powieści wizualnych – osadza gracza w roli androida z cyfrową ludzką świadomością i ciałem, którego stan pogarsza się z każdym dniem. Śpiący musi jeść i korzystać ze stabilizatora, by utrzymać w jednym kawałku swoją powłokę, ale reszta jest opcjonalna. W grze próbuje – hakując, handlując, zdobywając znajomych – wyrwać się spod jarzma korporacji i zasięgu tych, którzy na niego polują, a przy okazji, być może, odnaleźć swoje miejsce we wszechświecie oraz ludzi, na których mu zależy. Mówię „być może” po pierwsze dlatego, że przebieg historii zależy od podejmowanych decyzji; po drugie, oczywiście, dla efektu dramatycznego. Prawda jest taka, że już wiem. Przykleiłam się do Citizen Sleepera w sobotę, a dziś, w poniedziałek – po 14 godzinach spędzonych z grą – udało mi się zobaczyć napisy końcowe. A potem jeszcze jedne i jeszcze jedne, bo chciałam zobaczyć absolutnie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Jest tu i przyjemna narracja, i wachlarz interesujących postaci (moje ulubione to oczywiście AI), i sporo niezłych pomysłów fabularnych, a przede wszystkim angażująca mechanika rozdzielania kostek, rozwijania postaci i retrocyberpunkowa atmosfera rodem z „Neuromancera”.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów276

Obserwujących19

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane