5
7.11.2022, 18:04Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Pradawny rytuał

W prawdziwym życiu byłabym kultystką, która go przeprowadza, a nie kimś, kto próbuje go zatrzymać.


Iza „9kier” Pogiernicka

Against the Storm

Eremite Games | PC | city builder • wczesny dostęp

Mam wobec tego polskiego city buildera – polegającego na rozbudowywaniu wielokulturowej osady i spełnianiu rozkazów królowej, zanim się zniecierpliwi – trochę mieszane uczucia. Z jednej strony jest raczej prosty i trudno nie mieć wrażenia, że choć zabawa przewidziana jest na wiele podejść, są one do siebie podobne; z drugiej ma w sobie coś tak wciągającego, że chwilę po premierze we wczesnym dostępie spędziłam z nim siedem godzin bez przerwy, kolejnego dnia jeszcze pięć, a na najbliższy wtorek zaplanowałam już następną wspólną sesję. Nie wiem więc jeszcze, jak obecną wczesną wersję ocenić poza „jest w porządku, ale niczego mi nie urwało”. Brakuje mi w niej pewnej głębi i prawdziwego napięcia, które odróżniają takie choćby Timberborn (przynajmniej demo, w które kiedyś grałam) od Frostpunka czy They Are Billions, a jednocześnie mnogość opcji – przepisów, budynków, podstawowych i alternatywnych zasobów wykorzystywanych w craftingu – sprawia, że ma się ochotę rozpoczynać kolejne wyprawy. Kto wie, być może gram po prostu na zbyt niskim poziomie trudności. Faktem jest też, że mam za sobą zaledwie parę ekspedycji, wliczając w to te samouczkowe, i dopiero zobaczyłam drugi biom. Podoba mi się częściowa losowość podejść, eksploracja puszczy, a przede wszystkim to, że wraz z ekspansją osady rośnie wrogość lasu, bo kojarzy mi się to z papierowym erpegiem Trophy: Dark; mniej lubię to wszystko, co dzieje się między ekspedycjami (rozwój głównego miasta, wybór osadników do karawany, wpływ na modyfikatory), bo nie uważam tego za bardzo znaczące. Pogram pewnie jeszcze przez kilka godzin, po czym odłożę produkcję i poczekam na pełnoprawną premierę – niewykluczone, że w ciągu najbliższych miesięcy developerzy dorzucą do gry wystarczająco dużo dobra, by mnie zadowolić.


Saturnalia

Santa Ragione | PC, PS5, PS4, XSX, XBO, NS | przygodowa • survival horror

Saturnalia są trochę tym, czym byłoby Song of Horror, gdyby je ułatwić i usunąć QTE, bo również one są przygodowym survival horrorem polegającym przede wszystkim na interakcjach z otoczeniem. To opowieść o grupie znajomych próbujących ujść z życiem z ogarniętego tajemniczym rytuałem włoskiego miasteczka, po którym krąży niebezpieczna istota. Wszechobecna ciemność, plątanina uliczek i ograniczona liczba zapałek (tak, mnie też skojarzyło się to z White Night) wywołują poczucie zagubienia, którą podkreśla jeszcze stylowa nierealistyczna grafika. Mnie Saturnalia kupiły – do tego stopnia, że choć ze względu na kiepską optymalizację jednej lokacji musiałam przerwać stream, nie odeszłam od komputera, tylko grałam dalej. Z przyjemnością dotrę do końca fabuły. Nie miałam jeszcze okazji poznać roguelite’owego aspektu gry – faktu, że plan miasteczka się zmienia, kiedy wszystkie postaci umrą, choć kluczowe postępy zostają zachowane – bo na standardowym poziomie trudności jest raczej łatwo i nikt mi do tej pory nie zginął. Nie jest mi z tego powodu przykro, ponieważ zdecydowanie preferuję horrory przygodowe niż survivalowe. Jestem ciekawa, dokąd poprowadzi mnie scenariusz i czy grupie znajomych uda się cofnąć konsekwencje pradawnego rytuału.


Doors: Paradox

Big Loop Studios | PC, And | logiczna

Od kiedy dowiedziałam się, że trzecia część House of Da Vinci – świetnej serii gier logicznych inspirowanych tytułami pokroju the Room – ma zadebiutować na pecetach jesienią, codziennie sprawdzam stronę gry na Steamie. Doors: Paradox miało trochę osłodzić mi oczekiwanie, ale nie spodziewałam się, zresztą słusznie, nie wiadomo czego. Produkcja studia Big Loop przywędrowała na blaszaki z Androida i aż się prosi, by odpalić ją na ekranie dotykowym. To, podobnie jak dwie wspomniane wyżej serie, nieustanne przesuwanie, wciskanie, pociąganie za dźwignie, wsadzanie kluczy i obiektów, przekręcanie czy otwieranie przetykane rozmaitymi, choć raczej tradycyjnymi łamigłówkami. Każda mapa Doors: Paradox to inne drzwi, które trzeba otworzyć, wykonując wcześniej niedługą serię interakcji z otoczeniem i rozwiązując garść zagadek. Pierwszy rozdział, który udało mi się ukończyć, to 22 poziomy, dwa kolejne mają po 18. Jest prosto i w większości łatwo, ale przyznaję, że dwukrotnie zacięłam się na dłużej i nie pomogło to, że na grach logicznych zjadłam zęby. Nie jest to na pewno pod żadnym względem spektakularna gra – tu ponownie odsyłam do naprawdę wciągającego House of Da Vici – ale pierwszy rozdział był na tyle sympatyczny, że rozważam zmierzenie się z drugim.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów311

Obserwujących22

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane