2
18.10.2021, 18:40Lektura na 3 minuty

[Sprawdzam] Przekąski na ognisko

Przyniosłam w plecaku trochę Nintendo, trzecią część To the Moon oraz ostatnią grę twórców No Man’s Sky. Smacznego! 


Iza „9kier” Pogiernicka

 


1-2-Switch

Nintendo | NS | minigierki • multiplayer

 

Imprezowa gra Nintendo zawędrowała do mnie i enkiego przypadkiem i gościła na naszym ekranie przez godzinę. W tym czasie atakowaliśmy się katanami, doiliśmy krowy, graliśmy na wyimaginowanej gitarze, blefowaliśmy, pojedynkowaliśmy się w samo południe i robiliśmy mnóstwo innych rzeczy – 1-2-Switch zawiera 28 minigierek. Najbardziej podobało mi się chyba kopiowanie ruchów tanecznych, najmniej rzucanie kostkami i baseball. Na Switcha wyszło mnóstwo ciekawych gier imprezowych i niestety na tle takiego choćby Just Dance 1-2-Switch wypada bardzo blado. Wiele minigierek jest statycznych i nudnych, a do tego pomimo istnienia trybu drużynowego większość zabaw przeznaczona jest dla dwóch osób. Produkcja pokazuje potencjał joy-conów, lecz robi to w sposób mało angażujący – to bardziej demo technologiczne, na bazie którego można by stworzyć prawdziwie ciekawą grę imprezową. (Raz-dwa-Kicz, hyhy).

 


Impostor Factory

Freebird Games | PC | przygodowa • uniwersum To the Moon

Impostor Factory, czyli de facto To the Moon 3, uderza w nieco inne tony niż oryginał i Finding Paradise. Z tej trójki podoba mi się, przyznaję, najmniej, choć początek był bardzo obiecujący. Bohater zostaje zaproszony do pewnej posiadłości, w której dzieją się dziwne rzeczy – jedna z postaci wydaje się przebywać w dwóch miejscach naraz, a mężczyzna widuje w różnych miejscach zwłoki gospodarzy. Intrygujący wstęp łączy elementy grozy i kryminału w zamkniętej lokacji, a takiego klimatu próżno szukać w poprzednich grach Freebird. Tym większa szkoda, że pod tym wszystkim kryje się kolejna łzawa historia. Z jednej strony studio jest znane z tworzenia wzruszających scenariuszy z dobrą oprawą muzyczną, z drugiej strony miałam nadzieję na pociągnięcie tego przyjemnego napięcia, które odczuwałam na początku. Nie zrozum mnie źle – fabuła jest przyzwoita i finał naprawdę mnie zaskoczył. Jednak z większą przyjemnością bawiłabym się, rozwiązując tajemnice posiadłości niż poznając historię jednej z postaci. Jest lepiej niż w A Bird Story, gorzej niż w Finding Paradise – do oryginalnego To the Moon nie ma co porównywać, bo to kompletnie inna liga.

 


The Last Campfire

Hello Games | PC, PS5, PS4, XSX, XBO, NS | przygodowa • eksploracja • łamigłówki

Nowa gra twórców No Man’s Sky w końcu – bo do tej pory dostępna była tylko w sklepie Epica – trafiła na Steama. Nie żałuję, że się na nią skusiłam. Jest kolorowa i całkiem ładna (choć traci na zbliżeniach), ma raczej łatwe, ale zróżnicowane łamigłówki, a do tego ciekawe mapy do zwiedzania i dopracowany kobiecy voice acting przygotowany przez aktorkę głosową z fantastycznym akcentem. W uniwersum The Last Campfire zagubiony węgielek budzi rodaków, rozwiązując tradycyjne sekwencje logiczne, i odsyła ich do ogniska, by ostatecznie spróbować odnaleźć drogę do domu. Zacięłam się na dłużej na jednej z zagadek, więc nadal jestem w pierwszej połowie gry, ale całkiem prawdopodobne, że do zabawy jeszcze wrócę. Miłe zaskoczenie, zwłaszcza że spodziewałam się raczej czegoś pokroju Hoba.

 

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki i soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów274

Obserwujących18

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze