6
27.06.2022, 15:00Lektura na 4 minuty

[Sprawdzam] Przybij żółwika!

Albo – jak w moim przypadku – April.


Iza „9kier” Pogiernicka

Good Company

Chasing Carrots | PC | tycoon • budowa firmy



Mój gamingowy laptop jakimś cudem ciągle krztusi się na Two-Point Hospital podobnie jak mój poprzedni, dużo słabszy sprzęt i chyba powoli tracę nadzieję na to, że gra kiedykolwiek zostanie zoptymalizowana. Czekając na Two-Point Campus, przyjrzałam się Good Company – tycoonowi, który od jakiegoś czasu siedział we wczesnym dostępie, a w zeszłym tygodniu doczekał się pełnoprawnej premiery. W grze wcielasz się w szefa firmy produkującej sprzęt – LED-y, baterie, proste i coraz bardziej skomplikowane maszyny. To zabawa w rozwijanie i ciągłą optymalizację produkcji – zaczynasz z jednym stołem, lecz wkrótce dochodzą kolejne , potem biurka do montażu... Z jednego pomieszczenia robi się kilka, więc ogarniasz polecenia i ścieżki dla kurierów , poza tym pilnujesz transakcji i upewniasz się, że masz odpowiednią przestrzeń magazynową . Wszystko to odkryłam w ciągu niecałych trzech godzin, ukończywszy zaledwie kilka misji, więc podejrzewam, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej – większość opcji nadal mam zablokowaną. I jak zazwyczaj nie lubię zabawy w linie produkcyjne, tak tu było całkiem przyjemnie, choć ze względu na powtarzalność, mnóstwo mikrozarządzania i tematykę nasza wspólna droga raczej na tej jednej sesji się zakończy. Jeśli to, co uważam za wady, tobie nie przeszkadza, obejrzyj zwiastun, zwłaszcza że Good Company oferuje naprawdę przyjazny interfejs, dobry samouczek i całkiem stylową grafikę.


Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder’s Revenge

Tribute Games, Inc. | PC, PS5, PS4, XSX, XBO, NS | beat ‘em up • Wojownicze Żółwie Ninja


Pojęcia nie mam, jak oceniać beat ‘em upy, bo za rzadko w nie gram. W dodatku nigdy „Wojowniczych Żółwi Ninja” nie oglądałam – aż do odpalenia gry myślałam, że szczur ma na imię Shredder, a nie Splinter. Zagrałam w Shredder’s Revege wyłącznie dla towarzystwa, dowiadując się przy okazji, że ten z pomarańczową opaską jest głupawy, a ten z fioletową, Donatello, buduje kozackie gadżety. Ja wcieliłam się w April, mój chłopak w Splintera. W ciągu niecałych dwóch godzin, przetykanych zresztą rozmowami z widzami, udało nam się ukończyć aż 11 z 16 misji, co bardzo mnie zaskoczyło – 90 zł za 2,5 godziny rozgrywki to jednak trochę dużo, choć wyobrażam sobie, że to beat ‘em upowy standard, a i gry na licencji rządzą się innymi prawami. Tym, co lubią maksować, gra oferuje także wbudowane osiągnięcia, znajdźki, wyzwania na każdej mapie (np. ukończ misję bez wpadania do dziury albo bez otrzymywania obrażeń), trzy poziomy trudności i tryb arcade. Zarówno pikselowe animacje, jak i zróżnicowanie lokacji są w porządku – standard typu „idziemy w prawo” przetykany jest czasem jazdą na deskorolce czy sekwencją w powietrzu. Grać więcej nie zamierzam, ale wyobrażam sobie, że dla fanów kreskówki to smakowity kąsek.


Sense: A Cyberpunk Ghost Story

Suzaku | PC | horror • przygodowa

Dawno nic mnie tak nie rozczarowało – no, może poza Five Nights at Freddy’s: Security Breach, które działało świetnie podczas testów, a na właściwym streamie okazało się niegrywalne z powodu błędów. Początek Sense: A Cyberpunk Ghost Story odrzucił mnie ze względu na nudną, powolną narrację i mechanikę przypominającą pikselowe przygodówki, a kiedy wreszcie zaczęło się coś dziać – zamiast wypełnionego ludźmi baru postać zaczęła widzieć nawiedzoną ruderę – byłam już tak zmęczona, że pożegnałam się z grą na dobre. Horrory powinny trzymać w napięciu, a ten nie potrafi nawet go zbudować. Dialogi są mało ciekawe, rozgrywka polega na krążeniu z jednego końca lokacji na drugi i wykorzystywaniu zgromadzonych przedmiotów przy jednoczesnym unikaniu podążającego za bohaterką ducha, animacje są biedne, a elementy interaktywne działają, jak chcą – czasem nie da się czegoś kliknąć, a potem nagle się da, innym razem gra zachowuje się, jakby można było spojrzeć na obiekt obok, ale nic tam nie ma. Zamiast skupiać się na falujących piersiach, których w Sense: A Cyberpunk Ghost Story pełno, developerzy powinni skoncentrować się na tym, żeby nie tracić czasu gracza – liczyłam na straszny, klimatyczny horror i dostałam... to coś. Podoba mi się łączenie elementów taoistycznych z cyberpunkiem, ale niestety nic więcej.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów293

Obserwujących21

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane