8
21.11.2022, 16:00Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Wysyłam sygnał

Dajcie znać, czy dotarł!


Iza „9kier” Pogiernicka

Floodland

Vile Monarch | PC | city builder • postapo


Na pierwszy rzut oka ten polski city builder twórców Weedcrafta i serii Oh…Sir! przypomina Frostpunka – także tu są przecież i katastrofa klimatyczna, i trudne decyzje, i wydarzenia specjalne, i podpisywanie praw, i elementy survivalowe. Na drugi okazuje się jednak, że Floodland daje graczom taryfę ulgową: nie pogania z realizacją zadań, a nawet odnawia zasoby na mapie! Fabuła kręci się wokół rozbudowy osady i współistnienia różnych kultur w zalanym świecie – mnie ten drugi aspekt kompletnie nie siadł, bo nie uważam, aby produkcja dawała wystarczająco wiele narzędzi do efektywnego zarządzania klanami (przynajmniej na początku), ale resztę, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki, oceniam pozytywnie. Dość powiedzieć, że Floodland podoba mi się w tej chwili trochę bardziej niż wczesna wersja Against the Storm, którą opisywałam na łamach „Sprawdzam” dwa tygodnie temu. Podzielona na rozdziały i zadania kampania, oferująca sporo budynków i złożone drzewko rozwoju, całkiem mnie wciągnęła, a po dwóch kilkugodzinnych sesjach jestem wreszcie gotowa na znalezienie w kłębach dymu komina elektrowni. Wielka szkoda, że prawa są mało interesujące i że niewiele sensu ma eksploracja w ciemno, dopóki ekipa nie wyśle gdzieś wcześniej sygnału radiowego. We Floodland pozornie niewiele się dzieje, ale produkcja rozkręca się akurat w takim tempie, że mam ochotę wrócić po kolejną porcję – nie jest być może nadzwyczajnie pod żadnym względem, ale jest bardzo solidnie, a to w zupełności mi wystarczy.


Pentiment

Obsidian Entertainment | PC, XSX, XBO | przygodowa

Usiadłam do Pentiment, skuszona zachwytami w redakcji i pozytywnymi recenzjami, po czym… odłożyłam grę Obsidianu po niecałej godzinie. Wynudziłam się straszliwie. Klimaty średniowieczno-klasztorne przypomniały mi kiepski, nużący początek Daedalicowych Filarów Ziemi, z którymi również bardzo szybko się pożegnałam. W otwarciu Pentiment nie ma ani fantastycznych dialogów, które utrzymałyby mnie przed ekranem, ani interesującej fabuły. Wytrzymałam dosłownie kilka scen – sen, rozmowy z paroma mieszkańcami, kawałek spaceru – po czym uznałam, że nie ma się co zmuszać, przeprosiłam widzów na Twitchu i zmieniłam grę na Darkest Dungeon. Porównania do świetnego Disco Elysium uważam za nietrafione, a we fragmencie Pentiment, który widziałam, interesująca była jedynie oprawa audiowizualna. Stylizowana grafika naprawdę przykuwa oko, a twórcy zdecydowali się na różne ciekawe zabiegi – przykładowo napisy w dialogach robią się coraz cieńsze, po czym nagle bardzo grube, jak gdyby ktoś nasączył pióro atramentem – ale niektóre z nich do mnie nie przemawiają. Takie choćby poprawiane w locie błędy szybko zaczęły mnie drażnić, podobnie jak co bardziej stylizowane fonty (te ostatnie na szczęście da się wyłączyć w opcjach). Jestem przekonana, że Pentiment rozkręca się po kilku godzinach – bo jak inaczej wytłumaczyć zachwyty w recenzjach? – jednak mnie szkoda na niego czasu, tak samo jak po dwóch kiepskich odcinkach rzucam seriale, które ponoć „robią się dobre po drugim sezonie”, więc „trzeba się przemęczyć”. Otóż na szczęście nie trzeba!


A Walk With Yiayia

Trent Garlipp | PC | przygodowa • spacer z babcią


O tej krótkiej uroczej przygodówce usłyszałam dawno temu, przeglądając listy najciekawszych nadchodzących gier niezależnych. W A Walk With Yiayia wcielasz się we wnuczka, który zabiera na spacer niewychodzącą z domu babcię. Najpierw trudno ją namówić, bo ma złe doświadczenia związane z wypadkiem, lecz wreszcie starsza kobieta zabiera balkonik, a wyjście okazuje się pretekstem do rozmów i spędzenia razem wartościowego czasu. Babcia opowiada wnuczkowi o swoim dzieciństwie w Grecji, emigracji do USA, o przyjemnych i nieprzyjemnych wspomnieniach, a także uczy go pewnych rzeczy; razem udaje się im także pomóc osobom z osiedla. Podoba mi się to, że Trent Garlipp nie próbuje za wszelką cenę idealizować starszej kobiety, tylko tworzy z niej pełnokrwistą postać, której ocenę zostawia graczowi. Przypomina mi to zresztą inną krótką przygodówkę, o której kiedyś tutaj pisałam – Lieve Oma. Tym większa szkoda, że udało mi się A Walk With Yiayia zepsuć (takie sytuacje zdarzają mi się zresztą często, może powinnam zostać testerką…) i nie dowiem się, jak zakończył się spacer babci z wnuczkiem – gra zawiesiła się, a po wczytaniu sejwa zrobiła to ponownie. Mimo wszystko produkcję polecam, bo jestem przekonana, że tylko ja mam takiego pecha.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów311

Obserwujących22

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane