7
8.12.2023, 11:35Lektura na 10 minut
Wywiad

Jakie USA pokazał trailer GTA VI? Pytamy eksperta z Ośrodka Studiów Amerykańskich

Zwiastun GTA 6 kryje w sobie wiele kontekstów społecznych, które bez odpowiedniej wiedzy czasem trudno zrozumieć. Porozmawialiśmy więc o nich z Pawłem Frelikiem, polskim amerykanistą badającym kino, telewizję i gry wideo.


Karol Laska

CD-Action: Obejrzał Pan już może zwiastun GTA 6?

Paweł Frelik: Tak, i to nawet kilkukrotnie.

I jaką Amerykę widzi Pan na tym trailerze? Na ile satyryczną, a na ile prawdziwą?

Bez wątpienia nie satyryczną. Widzimy tu za to Florydę z filmów akcji. Nie jest tajemnicą, że w poprzednich częściach GTA dużym wpływem na producentów był „Miami Vice”, pewnie bardziej film niż serial, czyli wymuskany wizualnie kryminał. Tak więc pytanie to nie jest tylko o GTA, ale też ogólnie o produkcje blockbusterowe, o to, jak pokazują rzeczywistość, na ile ją podkręcają. I oczywiście ją podkręcają, bo to przecież wytwory fikcyjne.

Owszem, można policzyć osoby o takim czy innym kolorze skóry, by następnie stwierdzić, że jest ich na trailerze czy w jakimś filmie o 17% więcej, niż wynika to ze statystyk, ale to absolutnie tak nie działa. Zwłaszcza że statystyki dotyczą zwykle całego stanu, a w ramach poszczególnych miast są dzielnice, w Stanach Zjednoczonych na pewno bardziej niż w Europie, które mają tendencję do bycia samosegregowalnymi. Grupy etniczne historycznie mają tendencję do trzymania się razem. Tak więc jest to Ameryka, która znacząco nie różni się od tego, co można w USA zobaczyć.

GTA 6
GTA 6

Pytałem w celu porównania optyki fachowca z optyką zwykłego odbiorcy. Bo wielu polskich internautów zwróciło uwagę na to, że… w zwiastunie jest zaskakująco mało białych, a sporo osób czarnoskórych, do tego w ujęciach związanych z plażowaniem, imprezami i sportowymi autami w luksusowej dzielnicy. Czy w ramach amerykańskiej popkultury mamy obecnie do czynienia z pewnym odbiciem tych akcentów, „odkupieniem” za lata twórczości, w której Afroamerykanie czy czarni imigranci byli najczęściej kojarzeni z kulturą uliczną albo gangami? Czy też jest to może spostrzeżenie, z którym Pan nie do końca się zgadza?

Ja się z nim zupełnie nie zgadzam i tego rodzaju opinie wynikają pewnie z tego, że przeciętny polski internauta ma dosyć małe pojęcie na temat – raz – składu etnicznego i rasowego Stanów Zjednoczonych i – dwa – różnic klasowych. Jeżeli rzeczywiście przyjmujemy, że Vice City to Floryda – bo to nie tylko Miami, pojawiają się też w trailerze obszary takie jak mokradła pokroju florydzkich Everglades z południa stanu – to wszystko się zgadza. Nie licząc samego Miami, Floryda jest tylko w 50% biała. Pozostałe 50% to głównie Latynosi oraz bardzo wielu Afroamerykanów. Zatem duża liczba osób niebiałych nie jest niczym zaskakującym.

Jeżeli chodzi o sugestie w stylu „Co ci biedni ludzie robią w takiej bogatej dzielnicy?”, to przecież wszystko zależy od wielu czynników. Na pewno obszar plaż czy zatoki (widzianych z lotu ptaka) jest odzwierciedleniem 1:1 pewnego fragmentu Miami, a wiadomo, że w takich miastach tego typu dzielnice są luksusowe. Tam można znaleźć drogie apartamenty i domki. Ile osób „powinno” być tam białych, a ile nie? To zależy. Przecież to nie tak, że w Stanach nie ma bogatych niebiałych ludzi. Jest ich oczywiście procentowo znacznie mniej niż białych, ale jeżeli gdzieś byśmy ich widzieli, to dokładnie w tego rodzaju dzielnicach. To naturalne. A to, że na plaży widać tak wiele osób innego koloru skóry? Cóż, nie ma statystyk, które mówią, kto i w jakiej częstotliwości chodzi po amerykańskich plażach. (śmiech) Trudno więc powiedzieć, co mają na myśli autorzy tych internetowych komentarzy…

GTA 6
GTA 6

Wiadomo, przeciętny polski odbiorca, oglądając ten trailer i będąc z dala od życia społecznego Ameryki na co dzień, uprawia pewien cherry picking kulturowo-etniczny. W takim razie, skoro perspektywa polskiego widza może być niekoniecznie poprawna, co na zwiastun powiedzieliby Amerykanie, zarówno młodsi, jak i starsi. Na co zwróciliby szczególną uwagę? Co wyciągnęliby z Vice City odbijającego współczesność względem Vice City ze starszej odsłony, zanurzonego w popkulturze kina gangsterskiego?

Myślę, że przeciętny Amerykanin, który obejrzałby ten trailer – ale nie mówimy tu o 60-letnim republikaninie konserwatyście – nie powiedziałby nic. Te wszystkie polskie komentarze są zrozumiałe o tyle, że Polska to państwo w 98% białe. Większość Polaków nie jest po prostu przyzwyczajona do tego rodzaju społeczeństw i zna je tylko z jakichś stereotypów popkulturowych. Myślę, że nikt z Florydy nie zwróciłby uwagi na to, ile w trailerze jest białych osób.


Nie licząc samego Miami, Floryda jest tylko w 50% biała. Pozostałe 50% to głównie Latynosi oraz bardzo wielu Afroamerykanów. Zatem duża liczba osób niebiałych nie jest niczym zaskakującym.


Na tyle, ile mógłbym się wczuć w osobę, która nie jest fanem bądź fanką tej gry, ale zwiastun zobaczyła, to skojarzenia z wysokobudżetowym kinem gangsterskim są naturalne – chociażby ze wspomnianym  „Miami Vice” Michaela Manna – ale widzę też podobieństwa do niektórych produkcji Michaela Baya. A więc to gangsterskie kino akcji, choć samej akcji dużo jeszcze nie widzimy, a póki co tylko pewne szczegóły wskazują potencjalne kierunki fabuły gry. Myślę, że dominującą perspektywą byłaby ta o Florydzie, która jest na ustach Amerykanów z zupełnie innych powodów, a gdzieś w tle widnieją porównania z szeroko pojętym kinem rozrywkowym.

GTA 6
GTA 6

Floryda to bodaj jeden z najbardziej znanych stanów w internecie, a wszystko przez newsy, które stały się już dawno memami, np. o Florida Manie. Margines społeczny tworzą tam, tak jak i w innych miejscach w USA, w dużej mierze biali Amerykanie, nazywani pogardliwie „white trash”, będący w popkulturze obiektem kpin: przyczepa, airbot, palenie cracku, patologiczne sytuacje w miejscach publicznych. Trudno zarówno walczyć ze stereotypami, jak i uniknąć chęci żartobliwego spojrzenia na nie, ale w takim razie jak pokazywać takie zagadnienia w rozrywkowych blockbusterach dla mas? Czy przydałoby się spojrzenie trochę inne niż właśnie przegląd memów?

To jest bardzo duże pytanie, bo oczywiście stereotyp, w zależności od części stanów, czy to „white trash”, czy to rednecka, czy tym podobnych, w kulturze amerykańskiej istnieje. Historycznie jednym z powodów jego pojawienia się, bo on nie narodził się w najnowszym kinie czy mediach społecznościowych, tylko w literaturze dekady temu, była postępująca urbanizacja Stanów Zjednoczonych i wielka migracja z obszarów wiejskich do przedmieść. A to „sprzyja” temu, by osoby pozostałe na prowincji demonizować. Stereotyp więc istnieje i pokutuje, ale czy Floryda jest bardziej wystawiona na tego rodzaju żarty? Trudno powiedzieć, na pewno mamy sporo memów czy historie o tym, jak mężczyzna wniósł krokodyla do McDonald’s albo Wendy’s, tylko że to wynika z ogólnego klimatu Florydy. 

Osiedlali się na niej emeryci ze względu na niskie podatki i świetną pogodę, ale ostatnio mówi się raczej o kontrowersyjnym gubernatorze i ryzyku znalezienia się stanu pod wodą w perspektywie kolejnych dekad. Sama grupa demograficzna nazywana „white trash” – i trzeba podkreślić, że jest to określenie obraźliwe – nie jest unikalna dla samej Florydy. Znajdziemy ją na całym głębokim Południu jak Arkansas, Alabama, Georgia. Owszem, w memach czy w mediach Floryda pojawia się częściej, ale ten stan zdecydowanie nie ma wyłączności na opowieści o nieokrzesanych obywatelach. Gry pod tym względem nie robią niczego nowego. Jeżeli chodzi o stereotypowanie społeczne, to czerpią z niezwykle długiej tradycji kina i telewizji amerykańskiej, a w nich jest mnóstwo podobnych obrazów.

GTA 6
GTA 6

Może to nie przykład dotyczący samej Florydy, ale istnieje przecież cały szereg programów związanych z Luizjaną, niekoniecznie z samym Nowym Orleanem. Warto przypomnieć chociażby pierwszy sezon „Detektywa” dziejący się w wiejskiej Luizjanie, w której widać dokładnie takie typy, o jakich teraz mówimy: dilerów, ludzi zarabiający na życie w niejasne sposoby, przestępców, rozbite rodziny i kazirodztwo, a całość jest podlana sosem ubóstwa. A Luizjana to w szerokim sensie przecież ta sama część kraju. 

Ekstremalnym przykładem tego rodzaju stereotypów jak „cannibal redneck”. Znamy te scenariusze z filmów: samochód psuje się na pustkowiu, a pierwszy człowiek prowadzący gospodarstwo nieopodal zamiast zaoferowania pomocy nabija bohatera na hak. To wszystko wiedzie nas do historii rodem z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” i osobnego podgatunku horroru. A opowieści o redneckach kanibalach to nic innego jak ostateczna forma monsteryzowania osób spoza miast, wypływająca z rozwarstwienia społecznego i przede wszystkim ekonomicznego. 


Myślę, że przeciętny Amerykanin, który obejrzałby ten trailer – ale nie mówimy tu o 60-letnim republikaninie konserwatyście – nie powiedziałby nic. Te wszystkie polskie komentarze są zrozumiałe o tyle, że Polska to państwo w 98% białe.


Poza stereotypizacją i monsteryzowaniem występuje temat archetypizacji oraz idealizacji, który można spostrzec na przykładzie dwójki głównych bohaterów GTA 6 – Lucii i Jasona. Wiele osób porównuje ich do Bonnie i Clyde’a, którzy stali się na przestrzeni dekad dość uniwersalnym symbolem skrajnej wewnątrzamerykańskiej antysystemowości. W latach 30. w ich postawach odbijały się skutki wielkiego kryzysu, w filmie z 1967 roku wpisali się w pejzaż kina kontrkultury, w latach 90. był przecież film Olivera Stone’a na podstawie scenariusza Quentina Tarantino, „Urodzeni mordercy”. Czego odbiciem byliby albo powinni być Bonnie i Clyde dla współczesnej Ameryki, jeśli założymy, że ucieleśnieniem tego archetypu będą protagoniści GTA 6?

Nie wiem, czy ten trailer pije do czegoś bardzo konkretnego. Gry, szczególnie takie jak GTA, czerpią pełnymi garściami z kina i telewizji, w których scenariusze i archetypy są przecież bezustannie replikowane. Mamy więc antysystemowość i antywładzowość, których tradycja w USA jest bardzo, bardzo długa. Założycielskie wydarzenie kraju, czyli rewolucja amerykańska, było przecież aktem buntu przeciwko kolonizatorom i władzy gdzieś daleko w Londynie za morzem. Skrajny indywidualizm i brak zaufania do jakiegokolwiek poziomu władzy jest w Stanach niezwykle głęboko zakorzeniony. Do tego dochodzi terytorium kraju oferujące mnóstwo miejsc, do których można uciekać bądź w których można się chować, a to wszystko podlane jest dostępnością broni.

Bonnie i Clyde
Bonnie i Clyde

Mowa zatem o historii niezbyt oryginalnej, jeśli dodamy do niej jeszcze relację skazaną na niepowodzenie, i to niepowodzenie nie z tego powodu, że on odchodzi, a ona zostaje, a niepowodzenie związane z wpadnięciem w sidła systemu czy trafieniem do więzienia. A dodaje swoistego romantycznego sznytu i poczucia, że skoro i tak mają zginąć, to mogą żyć na pełnych obrotach i robić, co im się żywnie podoba. „Bonnie i Clyde” na pewno jest tutaj archetypicznym tekstem filmowym, a „Urodzeni mordercy” to jego reinterpretacja na czasy mediów masowych, ale mówimy tu o tej samej dynamice relacji. Podobnych filmów znajdziemy zresztą wiele. Weźmy „Thelmę i Louise” – owszem, między bohaterkami jest inna chemia, ale środkowy palec pokazują systemowi równie wyraźnie.

To wszystko to schemat historii być może i prosty, ale mocno szarpiący struny w amerykańskich duszach. W zwiastunie widzimy chociażby opaskę na kostce głównej bohaterki, co sugeruje, że wyszła na zwolnienie warunkowe. Nie jest to więc historia wielkiej ucieczki z więzienia, ale też trudno powiedzieć na tym etapie, jak ta opowieść się ułoży. Potem widzimy przecież Lucię w Vice City w koktajlowej sukience i kabriolecie. Jakiejś strasznie oryginalnej wersji „Bonnie i Clyde’a” raczej bym się nie spodziewał, ale myślę, że to nie fabuła będzie tu grała pierwsze skrzypce, ale olbrzymi świat – dużo większy niż w „piątce”. Rockstar kapitalizuje więc sukces Red Dead Redemption 2 i podobnych gier.

Raczej nie uświadczymy tu historii o resocjalizacji, a Rockstar najpewniej podąży śladem Red Dead Redemption 2, także jeśli chodzi o budowanie kilkudziesięciogodzinnej, mocno emocjonalnej narracji, co będzie raczej czymś nowym dla serii. Bo nawet jeśli GTA 5 było wyraźnie tarantinowskie w dialogu, to jednak nie potrafiło tak złapać za serce jak RDR2.

Prawda, ale to jest ponad dekada rozwoju gier. Wydaje mi się naturalne, że gry wysokobudżetowe stawiają na postęp w obszarach narracyjnych. Nie mówimy może o odkrywaniu koła na nowo, ale tworzeniu bardziej świadomych fabuł na podstawie tego, co już było.

Paweł Frelik
Paweł Frelik

Paweł Frelik – dr hab., polski amerykanista. Jego głównym obszarem zainteresowań są media audiowizualne (film, telewizja, gry wideo) ze szczególnym wyróżnieniem gatunku science fiction, o którym napisał już wiele prac naukowych (w tym takich traktujących o cyberpunku jako nurcie i ideologii). Wykłada w American Studies Center na Uniwersytecie Warszawskim. Publikował m.in. na łamach Polityki.


Czytaj dalej

Redaktor
Karol Laska

Zacząłem od Disco Elysium, skończyłem w dziennikarstwie growym. Dziś zajmuję się publicystyką w CD-Action, wcześniej pracowałem w podobnym obszarze na łamach GRYOnline.pl. Sławię wszystko, co niezależne, ale bez „The Last of Us” i „Johna Wicka 4” życie straciłoby smak.

Profil
Wpisów6

Obserwujących2

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze