16
6.12.2013, 19:00Lektura na 5 minut

[Weekend] Cryostasis: Trzej władcy Bieguna

Gdy jakiś czas temu Berlin zapytał mnie, czy nie chciałbym napisać jakiegoś tekstu na weekend i podrzucił przy okazji temat ogólny, od razu wiedziałem, że wyszukanie czegoś ciekawego nie zajmie mi dużo czasu. Bo czy można w takiej sytuacji nie napisać o najmroźniejszym tytule ostatnich lat?


Krzysztof „Otton” Kempski

Warto przy tym dodać, że Kriostaza* bardzo dzielnie broni swych sekretów i tylko najwytrwalszym będzie dane poznać choć część z nich. Wielu było chętnych, by zgłębić liczne tajemnice rosyjskiego lodołamacza, który uległ katastrofie. Do końca dotarła jednak garstka, inni szybko postanowi usunąć grę z dysku i zająć się ciekawszymi rzeczami.

Grafika, choć całkiem ładna, nie idzie w parze z fatalną optymalizacją, a gdy dodać do tego jeszcze ociężałe ruchy głównego bohatera – istny koszmar. Co prawda, zabawa z założenia miała być mozolna (przy niskich temperaturach, w grubej kurtce nie da się przecież swobodnie przemieszczać). Gdy już się człowiek oswoi z trudnymi warunkami, warto wiedzieć coś o głównym bohaterze. Alex jest więc…

…i tu pojawia się problem, gdyż to nie Alexander Nesterov jest najważniejszym bohaterem gry. Meteorolog sobie zwyczajnie jest, ale jego obecność daje jedynie pretekst do przedstawienia graczom trzech najważniejszych postaci w całym Cryostasis: rosyjskiego lodołamacza, arktycznych mrozów i pojawiającego się w tle Danko – klucza do fabuły całej gry i zarazem powodu, dla którego część obserwatorów wymiękła w dość zawiłym finale.

Bohater pierwszy - okręt
Pierwszym bohaterem jest naturalnie miejsce akcji, czyli wspomniany już rosyjski lodołamacz. To pierwszy, dobitny przykład precyzji, jaką kierowała się odpowiedzialna za tytuł ekipa z Ukrainy. Nesterov odwiedza Północny Wiatr – jak zwie się łajba – w roku 1981, ale początki historii okrętu sięgają jeszcze czasów przedwojennych. Widać to po wystroju kajut oraz dość klasycznym wyposażeniu.

Choć pukawek jest stosunkowo niewiele, wszystkie to autentyczne bronie z epoki. Północny Wiatr, podczas dryfowania przez morskie odmęty, spotkał się z górą lodową. Od czasu katastrofy zmienił się bardzo nieznacznie – morskie odmęty kolejnego tankowca na dno przyjąć nie chciały, wnętrze okrętu stało się za to „wielką lodówką”.

Ozdabiające ściany kwiaty mrozu jedynie przyozdobiły perfekcyjnie wykonane wnętrze okrętu – to rzeczywiście statek pełną gębą, który mógłby wypłynąć na prawdziwe morze. Marynarze również pasują do tego miejsca – widać, że jeszcze za życia faktycznie żeglowali. Podczas zwiedzania kolejnych kajut nie będziemy jednak wyłącznie walczyć z tym, co z nich zostało... Dość często pobawimy się w „zbawiciela”, przy pomocy zdolności zwanej Mental Echo.

Pozwala ona jeszcze raz przeżyć ostatnie chwile życia części marynarzy i oszukać śmierć poprzez wykonanie wyznaczonych aktywności. Retrospekcje te nie tylko pozwalają odblokować przejście do kolejnych lokacji, opowiadają też historię ostatnich chwil statku. Przy tym stanowią też okazję, by zobaczyć wygląd niektórych lokacji przed katastrofą. Te zaś jak już wspominałem wykonano genialnie. Północny wiatr to bohater pełną gębą.

Bohater drugi – wielki mróz
Elementem łączącym okręt z trzecim bohaterem jest przenikliwe zimno. To ono wyznacza tempo rozgrywki i – w przeciwieństwie do fabuły – trafi do każdego. Mróz odczujemy nie tylko wychodząc w kilku sekwencjach na powierzchnię i obserwując puch oblepiający właśnie zdobytą pepeszę. Ciepło to towar deficytowy, nawet otrzymanie ciosu siekierą kończy się jego ubytkiem. Szron na ścianach zwykle nie jest groźny, a zimniejsze powietrze bardzo łatwo odróżnić od ciepłego -- to jednak właśnie żarówek, czy choćby stojących na biurku lampek gracz będzie szukał najpilniej. Czasami też można część pomieszczeń rozmrozić, wtedy warto poobserwować ściekający po ścianach, rozpuszczony lód. Tam, gdzie jest ciepło, nic nam nie zagraża.

Bohater trzeci i ostatni – Serce Danko
Po postać Danko należy już natomiast sięgnąć trochę głębiej. To tak naprawdę prawdziwa esencja Cryostasis. W trakcie naszej podróży, poza historią statku, pojawia się również dość zaplątany wątek tajemnego ludu wędrującego przez gęsty las. Podczas rozgrywki teoretycznie mamy szansę cieszyć się dobrą fabułą, ale z biegiem czasu wątek Północnego Wiatru i wspomniany już Danko zaczynają stanowić jedność i sięgają scenariuszowych wyżyn. Ale właśnie z tego względu dla nieprzygotowanego gracza finał opowieści może okazać się trudny do przełknięcia.

Tutaj musimy odłożyć na chwilę samą grę i przywołać pewne opowiadanie autorstwa Maksima Gorkiego, które stanowi najważniejszą inspirację dla opowieści...

Ot w pewnym, gęstym lesie żyje sobie w spokoju pewien lud. Któregoś dnia jest on zmuszony opuścić ciemny, bagnisty las ze względu na dzikie plemiona, które pojawiły się w okolicy. Danko przejmuje nad plemienię kontrolę prowadząc ich przez mroki, ale młodzian miewa gorsze chwile – myli się i lud ostatecznie błądzi po lesie. Gdy na Danko spadają oskarżenia, wódz - chcąc bronić potrzebujących jego opieki poddanych - wyrywa sobie z piersi serce. Organ wybucha światłem wskazując ludziom drogę, a mężny Danko umiera.

Opowiadanie to najogólniej dotyczy tego, jak łatwo zmienić relację pomiędzy władcą, a jego podwładnymi. Twórcy Cryostasis odnoszą się do tej legendy podczas całej fabuły niejako stawiając w tej roli kapitana i jego załogę. Można więc powiedzieć, że opowiastka o rozbitym statku jest w rzeczywistości przystosowaną na potrzeby gier ilustracją wspomnianej historii Danko. Ta nie zawiera wbrew pozorom zbyt wielu elementów i w tytule innym, niż indyk nie bardzo by pasowała. Pamiętajmy też, że Cryostasis powstawał jeszcze przed wielkim boomem na produkcje niezależne i taki minimalizm, jak u Gorkiego, nie wchodził za bardzo w grę. Obejście tego problemu jest tu jednak bardziej, niż zadowalające…

Cryostasis to sztuka. Trudno jest bowiem stworzyć grę jednocześnie tak niezoptymalizowaną, toporną, a jednocześnie zniewalającą swoim urokiem. Już po wykryciu związku produkcji z wysokojakościową literaturą chciałoby się chwycić pudełko pod pachę, pojechać do gmachu telewizji i zapytać, na którym programie promuje się tak prostą i piękną w wymowie treść jak opowiadanie stanowiące podstawę dla historii lodołamacza Wicher Północy?

Odpowiedź na nie mogłaby być dla mediów trudna, choć… szybko pewnie zauważyliby, że Alexander Nestrov taszczy w ekwipunku karabin, gry są brutalne i złe. Cały dowcip polega natomiast na tym, że wątki literackie dla wielmożnych ekspertów zapewne na zawsze pozostałyby tajemnicą. Bo chociaż pepeszę rzeczywiście w rękach mamy, to cały dowcip polega na tym, że nie o niej jest ta opowieść.

___________________

* - Co ciekawe sam tytuł gry odnosi się do stanu ciała zamrożonego i przechowywanego w temperaturze ciekłego azotu, która pozwala powstrzymać jego rozkład.

Redaktor
Krzysztof „Otton” Kempski

Gracz, redaktor, inżynier i podróżnik w jednym. Lubię gry, które po prostu sprawiają przyjemność i nie silą się na udowadnianie, że są sztuką.

Profil
Wpisów23

Obserwujących4

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze