4
16.10.2022, 16:00Lektura na 10 minut

1428: Shadows over Silesia. Średniowieczny Śląsk, husyci i magia

My, Polacy, wolne ptacy, waleczne potomstwo Chrobrego, husarzy i lansjerów spod Somosierry, mamy o swoich południowych sąsiadach ugruntowaną opinię. Według nas Czesi to taka pocieszna nacja: śmieszny język, knedliczki, Szwejk, piwo… no i naród z nich niezbyt bitny.

Te wszystkie dowcipy w stylu: „Dlaczego w Czechach nie było ruchu oporu w czasie II wojny światowej? Bo Niemcy się nie zgodzili”… Znacie je, prawda? Ale jak praktycznie każdy stereotyp, ten też jest krzywdzący. Czesi w swej historii wielokrotnie dowodzili, że „mają jaja”, o czym sami zresztą mogliśmy się parę razy przekonać (choćby najazd księcia Brzetysława, który nieźle skopał nam tyłki w początkach naszej państwowości; pod Grunwaldem też dzielnie walczyli… po obu stronach). A w XV wieku niejeden zachodni rycerz defekował w zbroję – wcale nie w przenośni – gdy stawał naprzeciwko husytów. Bo oni się zupełnie nie znali na rycerskim kodeksie i braniu w niewolę dla okupu, po prostu podrzynali wrogom gardła.

Zresztą ci, co czytali trójksiąg Andrzeja Sapkowskiego, popularnie zwany „Trylogią husycką”, doskonale o tym wiedzą – „sierotki” były prawdziwymi badassami i wiele razy pogoniły kota swoim przeciwnikom. Poza tym ludzie z KUBI Games nie ukrywają, że to właśnie powieści Sapkowskiego zainspirowały ich do stworzenia 1428: Shadows over Silesia, gry osadzonej w czasach, gdy Czechy ogarnięte były wojnami religijnymi, czyli z grubsza w latach 1417-1434.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Vy, kteří jste bojovníci Boži…

Akcja rozgrywa się (w sporej większości) w miejscach, które bez problemu znajdziemy na mapie, w tym także na terenie Polski (jak choćby w Brzegu Opolskim czy Nysie). Spotkamy też rozmaite postacie znane z kronik historycznych. Jednocześnie jednak jest tu i magia, i istoty nie z tego świata w znaczący sposób wpływające na wydarzenia. Ot, taki średniowieczny śląski realizm magiczny.

1428: Shadows over Silesia teoretycznie kwalifikowane jest jako erpeg, choć moim zdaniem niesłusznie. To raczej mocno liniowa przygodówka point’n’click w 3D, wzbogacona o liczne elementy akcyjniaków i skradanek. A to wszystko przyprawiono nieprzesadną porcją składników typowych dla erpega i gry logicznej. Większości postępów dokonujemy tu bowiem, rozwiązując nieraz piekielnie trudne zagadki, zbierając rozmaite strzępy informacji zawarte w książkach i listach (co niekiedy wiąże się z koniecznością ich rozszyfrowywania w formie minigry), a także wykorzystując zgromadzone przedmioty. Autor twierdzi, że produkcja wymaga od gracza cierpliwości i braku pośpiechu. I nie kłamie, gdyż całość zajmie wam ze 35-40 godzin minimum. Od siebie dodam, iż powinniście być nie tylko cierpliwi, ale też odporni na stres i frustrację. Dlaczego? O tym nieco później.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Grafika ošklivá, ale čeština krásná

Miejscami przesadnie pastelowa grafika w stylu low poly jakoś niespecjalnie pasuje mi do 1428: Shadows over Silesia; to dobre raczej dla gry high fantasy pełnej szlachetnych elfów, wyniosłych dam w potrzebie i prawych bohaterów. Taka oprawa gryzie mi się z mroczną atmosferą rozgrywki i brutalnymi zdarzeniami, w których bierzemy udział. A cutscenki na poziomie pierwszego/drugiego Tomb Raidera są dziś dość bolesne dla oczu. Ech, jakby tak zrobić tę grę w stylu Kingdom Come: Deliverance… Za to immersję wzmagają doskonała muzyka i niezły voice acting, o ile włączy się czeskie udźwiękowienie. Od razu wpada bonus do klimatu, a dodatkowa korzyść to bardzo swojsko brzmiące niektóre „dynamizatory” w dialogach („K**va! Myslím, že ses posral, bastarde!”). Bo to tytuł zdecydowanie dla osób pełnoletnich. A skoro już o dialogach mowa…

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Fabuła 1428: Shadows over Silesia jest zawiła, mroczna, pełna zwrotów akcji i warta tego, by się w nią zagłębić. I tu mam złą oraz dobrą wiadomość. Ta zła: polskiej wersji językowej brak, a że często rozmaite wskazówki czy podpowiedzi otrzymujemy tylko i wyłącznie w dialogach (czasem nawet nie tych widocznych w oknach, a po prostu w kwestiach rzuconych mimochodem przez jednego z bohaterów), to przeoczywszy je, możemy beznadziejnie utknąć. Zatem teoretycznie wskazana jest bardzo dobra znajomość angielskiego (albo np. czeskiego).

…A ta dobra wieść? Popatrzcie na screeny. Zapytacie: Skąd na nich rodzime teksty, skoro gra nie ma polskiej wersji? Otóż pewien gracz błyskawicznie przygotował polonizację 1428: Shadows over Silesia i wrzucił ją do sieci (o TUTAJ). Instalacja – banalnie prosta – trwa z 10 sekund. I choć ta amatorska lokalizacja nie jest doskonała, bo czasem pojawiają się w niej małe niedoróbki, np. dosłownie przełożone idiomy („trzymać kogoś za nos”), a niektóre opisy w ogóle nie zostały przetłumaczone, to i tak wielkie brawa dla tego gościa.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Ani hodný, ani zlý

Wydarzenia w grze obserwujemy oczyma dwóch bohaterów stojących po przeciwnych stronach barykady. Pierwszym jest grubo ciosany – nie tylko w efekcie zastosowania grafiki low poly – hetman husycki, niejaki Hynek. Gbur, gwałtownik i prostak, acz ze swego rodzaju kodeksem honorowym. Drugim jest szlachetny – chyba aż przesadnie… – i kulturalny Lothar, młody rycerz z zakonu joannitów. Dwie perspektywy dają nam okazję, aby spojrzeć na wydarzenia z 1428: Shadows over Silesia w miarę obiektywnie, bo z różnych stron. W efekcie nie mamy świata, gdzie dobro i zło, biel i czerń są wyraźnie oddzielone. Tutaj szybko się orientujecie, że łajdacy, dranie, mordercy, zdrajcy i inne szumowiny występują po obu stronach konfliktu, po równo i sprawiedliwie. Cóż, mówimy o brutalnych czasach – tylko bezwzględni ludzie mogli je przetrwać… Porzućcie wszelki idealizm, wy, którzy tu wchodzicie. Jakbyście się nie starali, i tak w końcu splamicie swe ręce krwią niewinnych i uczynicie parę rzeczy, którymi raczej nie będziecie się chcieli chwalić. Jedyne, co wam pozostaje, to starać się być przyzwoitymi na tyle, na ile to możliwe…

Nie wybieramy postaci samodzielnie, to gra decyduje, kim pokierujemy w kolejnych rozdziałach (a jest ich w sumie 13). Początkowo oba wątki toczą się niezależnie od siebie, ale z czasem zaczynają się splatać. I chyba nie będzie wielkim spoilerem, gdy powiem, że w końcu Hynek i Lothar niechętnie zawiążą sojusz, by wspólnie pokonać to prawdziwe Zło, czyż nie?

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Tohle není dobré…

O ile 1428: Shadows over Silesia jako przygodówka to gra trudna, ale satysfakcjonująca, o tyle jej zręcznościowo-skradankowe elementy leżą i kwiczą. W ogóle do technikaliów mam tu sporo rozmaitych zastrzeżeń. Sterowanie jest bardzo, bardzo niewygodne i udziwnione: czy to w przypadku klawiatury, czy pada (acz z nim gra się ciut łatwiej, zwłaszcza w czasie walki). Nie zamierzam tu szczegółowo opisywać, dlaczego tak uważam: odpalcie demo, pograjcie pięć minut, powalczcie, a zrozumiecie.

Do tego izometryczna grafika 3D zmusza nas do nieustannego obracania mapy, bo nasz bohater lubi utknąć w rozmaitych kątach i zakamarkach, co nieco dezorientuje i męczy. A będzie zdarzało mu się to dość często, szczególnie w towarzystwie kilku enpeców, którzy z irytującą regularnością blokują nam drogę. Ich AI, ujmując oględnie, nie poraża. Pominę już, że postacie poruszają się jakby w zwolnionym tempie: czy to pieszo, czy konno.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Walka teoretycznie jest dość realistyczna, bo wystarczy dwóch wrogów naraz, byśmy mieli poważne problemy, a trzech to już pewna śmierć. Ale że dysponujemy zaledwie jednym ciosem oraz możliwością parowania tarczą (co bardzo szybko wyczerpuje wytrzymałość postaci), to starcia polegają raczej na nieustannej ucieczce i wyczekiwaniu, aż nadarzy się okazja do skontrowania jakiegoś niemilca, który wyskoczył przed szereg. To wszystko z kolei w momencie, gdy trzeba często zmieniać pozycję kamery, a do tego jeszcze stać twarzą w kierunku wroga, jest męczące i zupełnie niesatysfakcjonujące. Owszem, po jakimś czasie można się jakoś przyzwyczaić… ale nie powiem, że walka w 1428: Shadows over Silesia sprawiła mi jakąkolwiek przyjemność. Stąd unikałem jej, jak tylko mogłem, próbując omijać potencjalnych przeciwników, jeśli tylko scenariusz na to pozwalał. Problem w tym, iż skradanie się też zostało tu schrzanione. Do tego AI nieco oszukuje – wróg czasem dostrzega nas w kompletnych ciemnościach i poza zasięgiem swego „stożka obserwacji”. Etapy polegające na tym, by „przejść niepostrzeżenie” przez jakiś obszar, wspominam jako wybitnie frustrujące.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Jsem frustrovaný!

Zresztą okazji do frustracji w grze nie brakuje. Ot, choćby:

  • Po co zbieramy pieniądze, skoro praktycznie nie ma na co ich wydawać?
  • Dlaczego wypicie choćby jednej mikstury leczącej (wszystkie bazują na alkoholu) powoduje, że jesteśmy od razu mocno pijani, co objawia się męczącym rozmywaniem się obrazu? Wiecie, jak to „ułatwia” walkę?!
  • Dlaczego niektóre kluczowe przedmioty „lubią się” nie podświetlać, gdy np. przeszukujemy zabitą postać (radzę robić to zawsze kilkakrotnie, i to najlepiej w trybie skradania się). W efekcie spędziłem raz dobrą godzinę, łażąc bezcelowo po planszy w poszukiwaniu klucza, którym miałem odblokować wyjście, ponieważ pojawił się on dopiero przy trzecim grzebaniu w kieszeniach martwego strażnika!
  • Dwa słowa: misje eskortowe. Grrr.

I mógłbym tak jeszcze długo. Ale to wszystko w sumie pikuś. Najlepsze (?) zostawiłem na koniec.

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Frustrace level 10!

Dlaczego gra W OGÓLE niczego nie podpowiada? Taka sytuacja: w III akcie musicie uciec z lochu. Ale jak to zrobić? Dowiecie się, gdy weźmiecie w ręce odpowiedni przedmiot (nie wystarczy mieć go w ekwipunku!) i staniecie w określonym miejscu – dopiero wtedy podświetli się obszar, gdzie można go użyć. I tak parę razy… Potem należy znaleźć klucz. Jeśli przegapicie JEDNORAZOWE (!!!) mruknięcie prowadzonej przez was postaci, która zasugeruje, gdzie go szukać, to szansa stracona. (Nie liczcie, że ta sugestia zostanie odnotowana w dzienniku, jeszcze czego!). A nawet jeśli usłyszycie podpowiedź, to jest ona na tyle enigmatyczna, że ja potrzebowałem godziny kombinowania, żeby zdobyć ów klucz.

…I to jeszcze nie wszystko! Gdy już otwarłem te cholerne drzwi, to włączyła się bardzo długa sekwencja zręcznościowa konnej ucieczki, która poziomem frustracji, jaki u mnie wywołała, dorównała wyścigowi w pierwszej Mafii. Trzeba bowiem ją zaliczyć za jednym cholernym razem, gdyż gra w tym momencie nie pozwala na zrobienie sejwów. Stąd każda skucha zmusza do rozpoczęcia wszystkiego od samego początku. A sekwencja jest na tyle skomplikowana, że fuszerowałem wielokrotnie. …Ježíš Maria!!! Co gorsze, zbliżone trudnością wyzwania gra serwuje nam jeszcze parę razy…

1428: Shadows over Silesia
1428: Shadows over Silesia

Hrát nebo nehrát, to je otázka…

1428: Shadows over Silesia jest jak pierwszy Wiedźmin: świetna fabuła, klimat i muzyka… ale rozmaite techniczne niedoróbki mogą doprowadzić do białej gorączki i skutecznie do gry zniechęcić. Twórca (bo de facto „studio” to tak naprawdę jedna osoba) chyba nieco przeliczył się z siłami, chcąc wrzucić do swej produkcji jak najwięcej – zręcznościówkę, akcyjniaka, skradankę, minigry rozmaite itd. – i w efekcie zrobił jej tym sporą krzywdę, gdyż zdecydowanie różnych mechanizmów nie dopracował. Gdyby postawił po prostu na przygodówkę – i nic więcej – bez wahania dałbym jej 8+. A tak to raczej taka nieco naciągnięta (za fabułę, klimat, muzykę i miejsce akcji) siódemka…

Ocena

1428: Shadows over Silesia to klimatyczny miks bardzo dobrej przygodówki (osadzonej na średniowiecznym Śląsku w czasach wojny religijnej), takiej sobie skradanki i mocno frustrującego akcyjniaka uzupełniony elementami erpega i gry logicznej. Ciekawa i mroczna fabuła w konwencji realizmu magicznego, doskonała muzyka, niezwykle trudne, ale logiczne zagadki. I, niestety, masa rozmaitych niedoróbek, które sprawiają, że zabawa w Shadows over Silesia zamienia się często w drogę przez mękę.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • fabuła i klimat
  • magiczny Śląsk
  • muzyka
  • czeski dubbing

Minusy

  • sterowanie
  • walka oraz skradanie się… 
  • …i sporo innych elementów rozgrywki
  • zero podpowiedzi
  • pastelowe low poly mi tu nie pasuje

Redaktor
Smuggler

Byt teoretycznie wirtualny. Fan whisky (acz od lat więcej kupuje, niż konsumuje), maniak kotów, psychofan Mass Effecta, miłośnik dobrego jedzenia, fotograf amator z ambicjami. Lubi stare, klasyczne s.f., nie cierpi ludzkiej głupoty i hipokryzji, uwielbia sarkazm i „suchary”. Fan astronomii, a szczególnie ośmiu gwiazd.

Profil
Wpisów194

Obserwujących45

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane