1
26.08.2022, 15:00Lektura na 7 minut

Destroy All Humans! 2: Reprobed – recenzja. Powrót wulgarnego ufoka

To jedna z najbardziej żenujących gier tego roku. I chwała jej za to!


Paweł „Cursian” Raban

Chciałem zacząć od tego, że jednym z pierwszych widoków, na jakie natknąłem się po odpaleniu odświeżonej wersji Destroy All Humans! 2, była ogromna plansza w stylu: „Nie pozywajcie nas, to tylko fikcja!”. Potem przypomniałem sobie jednak, że to żadna sensacja, bo taki Ubisoft(*) przeprasza za to, że żyje, w zasadzie przed każdym ze swoich dzieł, choć nie ma ku temu racjonalnych powodów. No więc Black Forest Games je ma. Crypto jedzie po bandzie, nie uznając jakichkolwiek świętości. Kto grał w pierwowzór z 2006 roku (albo odnowioną „jedynkę” z 2020), doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale świeżaków lojalnie uprzedzam: co wrażliwsze na nieskrępowane chamstwo duszyczki nie mają tu czego szukać. Resztę zapraszam na ucztę.

(*) Nie tylko on, oczywiście, ale jakoś utkwił mi w pamięci.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Grubo

Daruję sobie zwyczajowy rys fabularny, bo chodzi tu nie o samą przygodę, ale jej styl. Crypto, mały, wredny ludek z kosmosu, przybył na Ziemię, by zniewolić jej mieszkańców, jednak ci – choć bezdennie durni – jakimś cudem wciąż mu się stawiają. To tyle, jeśli chodzi o meandry scenariusza i pouczające dywagacje o życiu i śmierci. Ważne, że rzecz jest absolutnie niepoprawna i bezlitośnie drze łacha z realiów Stanów Zjednoczonych A.D. 1969. Po łbie dostają wszyscy: przygłupi Amerykanie, nadęci Brytyjczycy, wiecznie pijani, snujący kreskówkowe plany Rosjanie, myślący kroczem hipisi, mężczyźni, kobiety, policjanci, wojskowi... Innymi słowy – każdy, kto przewija się przez ekran... nie wyłączając głównego bohatera.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Ta gra to pocztówka z czasów, gdy większość z nas rozumiała, że żart – choćby i rubaszny – jest tylko żartem i nie ma się co za niego obrażać, a tym bardziej brać go do siebie. Skrzywić się, uznać za nieśmieszny i zignorować? Jak najbardziej. Bić na alarm i wieszczyć koniec świata, bo ktoś w niewybredny sposób skomentował „nasz” wycinek rzeczywistości? Po co? Żebyśmy mieli jasność: jeśli ktoś powie wam, że Destroy All Humans! 2 jest prostackie, nie musi to zaraz oznaczać, że jest sztywniakiem. Po prostu będzie miał rację. Chamstwo, żenada i unoszące się w powietrzu wspomnienie gimnazjum to tutejszy znak rozpoznawczy. Pytanie tylko, czy to aby na pewno grzech. Osobiście uważam, że nawet inteligentny człowiek potrzebuje czasem toaletowego humoru jako czegoś w rodzaju resetu – popularność „Miasteczka South Park” i jemu podobnych nie wzięła się przecież znikąd. Nie można cały czas być wyrafinowanym i poważnym... A w zasadzie to można, ale znów: po co?

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Wahacie się, czy to dla was? Zróbmy może mały test. Jedną z broni, jaką dysponuje Crypto, jest sonda analna, która dobiera się wrogom do mózgów. Tak jest: do mózgów. Nie po drodze ma biedaczka, a w dodatku wchodzi z pewnym widocznym... oporem. No co ja wam poradzę – taka to gra. Śmieszy was to albo nie, w tym drugim wypadku radzę się trzymać z daleka. Bo rozgrywka jest...


Piu, piu – zieeeew – piu, piu

...„taka se”, mówiąc najkrócej. Jeśli przechodziliście odświeżoną „jedynkę”, wiedzcie, że w zasadzie nic się nie zmieniło – to wciąż bardzo prosty, zręcznościowy akcyjniak. Gdybym miał szukać porównań, rzekłbym, że gra się w to trochę jak w Saints Row 3: biegniesz po otwartym terenie, bo systemu osłon zwyczajnie brak, i prujesz do słabych, ale licznych hord przeciwników. Zero filozofii czy wyrafinowania, tylko radosna, średnio angażująca rozwałka.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

W teorii istnieje wiele rodzajów broni i mocy parapsychicznych, w praktyce używa się głównie telekinezy w parze z karabinem plazmowym lub miotaczem piorunów. Ten ostatni jest o tyle wygodny, że nie potrzebuje amunicji, a maksymalnie ulepszony zadaje spore obrażenia i paraliżuje wielu wrogów naraz, nie wymagając przy tym dokładnego celowania. Okazał się tak potężny, że na inne zabawki przerzucałem się tylko w starciach z bossami. Spora w tym też zasługa niskiego poziomu trudności – domyślny jest banalny i rzadko kiedy stawia jakikolwiek opór. W teorii można go podnieść, ale raczej bym odradzał. To gra oparta na humorze – walki są dodatkiem. Żarty połączone z poważnym wyzwaniem i częstym powtarzaniem określonych fragmentów przestałyby być zabawne i stałyby się frustrujące. Moim zdaniem nie ma się co napinać, raz na jakiś czas nie zaszkodzi być niemal nieśmiertelnym gościem, który pokazuje maluczkim, gdzie ich miejsce.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Jest kosmita, jest i spodek

Oczywiście sama walka szybko zaczęłaby nudzić, z czego najwyraźniej zdawano sobie sprawę, bo główny wątek od czasu do czasu od niej ucieka, starając się wprowadzić różne urozmaicenia. Niektóre misje wymagają przywłaszczenia sobie cudzego ciała, by dostać się w strzeżone miejsce bez wywoływania alarmu, inne zakładają przejęcie sterów latającego spodka. Statek pozwala na rozpętanie jeszcze większego chaosu niż zwykle – co jest całkiem imponujące – i sprawdza się jako krótki, sympatyczny przerywnik. Niestety jeden z podobnych fragmentów zasłużył na tytuł najsłabszej sekwencji w grze (choć ostatnia „piesza” misja też zawodzi). Mowa o zdecydowanie zbyt długiej, nudnej walce z inną maszyną. Cała „zabawa” sprowadza się do fruwania nad nieruchomym obiektem i prucia do niego tym, co fabryka dała, aż wreszcie jego gargantuiczny pasek zdrowia litościwie zmaleje do zera. Emocji w tym tyle, co w wyścigach ślimaków, zwłaszcza że nie ma co się specjalnie przejmować wrogimi laserami – poszycie spodka regeneruje się wystarczająco szybko, by większość zniszczeń można było spokojnie zignorować.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Ukończenie głównej kampanii to kwestia mniej więcej 10 godzin. Chętni mogą teoretycznie wrócić na wyczyszczone już mapy, żeby pozbierać rozmaite klamoty i zaliczyć aktywności dodatkowe, ale według mnie to strata czasu, bo – jak wspomniałem – sama rozgrywka jest mocno przeciętna, a niewielka ilość humoru w porównaniu do głównych zadań jeszcze bardziej to unaocznia. Skuszą się pewnie tylko ci, którzy koniecznie muszą ulepszyć cały sprzęt do maksymalnego poziomu, ale tego, co zdobywa się w czasie kampanii, spokojnie starczy, by wycisnąć wszystko z kilku wybranych gadżetów, a racjonalnie rzecz biorąc, więcej do szczęścia tutaj nie trzeba.


Kosmos

Weterani odświeżonej „jedynki” pamiętają, że pod względem technicznym wypadła ona raczej dobrze – i tym razem jest podobnie. Gra wygląda naprawdę schludnie, a jej kolorowy, lekko kreskówkowy styl graficzny ma swój urok. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o trochę większe zróżnicowanie modeli przechodniów i wrogów, bo niekiedy mocno pachnie to atakiem klonów. W kilku miejscach można też wypatrzeć nieco słabsze, rozmazane tekstury, np. na ścianach pewnej odosobnionej syberyjskiej chatki. Mimo że grałem jakieś dwa tygodnie przed premierą, nie uświadczyłem za to poważniejszych problemów. Gra była stabilna, działała płynnie, nie wykrzaczała się na pulpit – wszystko na swoim miejscu. Trafiły mi się jedynie dwa niewielkie błędy. Raz nie mogłem wylądować latającym spodkiem, choć w teorii powinno być to możliwe, kiedy indziej zaś w pomieszczeniu niepotrzebnie pojawili się nieaktywni, nieśmiertelni wrogowie. W obu przypadkach wystarczyło na szczęście wczytać autozapis, a że ten jest robiony co trzy kroki, nie stanowiło to większego problemu.

Destroy All Humans! 2: Reprobed
Destroy All Humans! 2: Reprobed

Destroy All Humans! 2: Reprobed to tytuł przeznaczony dla dość wąskiego grona odbiorców. Pod względem rozgrywki nie porywa, bo jest tylko przyzwoitym, ale mało złożonym i niespecjalnie angażującym akcyjniakiem. Cała jego siła tkwi w humorze, w dodatku bardzo specyficznym. Jeśli lubicie okazjonalnie cofnąć się w radosne czasy, gdy puszczenie bąka przez kolegę z ławki było najśmieszniejszym wydarzeniem dnia, a dowcipy o Polaku, Rusku i Niemcu wiodły prym przy rodzinnych stołach, to warto. Na co dzień bym tak nie mógł, ale od święta... Właściwie dlaczego nie?

W Destroy All Humans! 2: Reprobed graliśmy na PC.

Ocena

Radosna podróż do czasów, gdy nikt nie obrażał się nawet za najbardziej rubaszne żarty. Co wrażliwsi powinni trzymać się od Destroy All Humans! 2: Reprobed z daleka, bo Crypto nie bierze jeńców i miesza z błotem absolutnie każdego. Mnie tutejszy humor przypadł do gustu, ale ostrzegam, że sama rozgrywka jest co najwyżej poprawna.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • bezczelny, niepoprawny humor (jeśli ktoś lubi)
  • graficznie odświeżona równie starannie, co „jedynka”

Minusy

  • rozgrywka jest co najwyżej w porządku

Redaktor
Paweł „Cursian” Raban

Jestem wielbicielem turówek i wszelkiej maści erpegów: zarówno klasycznych, jak i współczesnych. Do tego zdeklarowanym zwolennikiem tytułów dla jednego gracza, przy czym od tej zasady istnieje jeden poważny wyjątek – World of Warcraft. W Azeroth przesiedziałem więcej godzin, niż chciałbym przyznać, raz ciesząc się każdą chwilą, kiedy indziej zrzędząc na czym świat stoi. Nie wyobrażam sobie dnia bez książki (niemal zawsze fantastyki), za to spokojnie obyłbym się bez kina i seriali. Z CDA związany jestem od 2011 roku.

Profil
Wpisów3203

Obserwujących5

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane