5
5.01.2022, 08:51Lektura na 4 minuty

Z Disco Elysium był spory problem. Rozwiązała go polska wersja

Wielu graczy wymienia gry jako dobry sposób na naukę języka obcego. Są jednak takie tytuły, których nie sposób ruszyć bez zaawansowanej znajomości angielskiego. I, niestety, jeden z najlepszych erpegów w historii należy do tej grupy.


Joanna „Ranafe” Pamięta-Borkowska

Disco Elysium to wydane w 2019 roku tekstowe RPG, którego twórcy postanowili wywalić do kosza wszystko, co przeszkadzało w smakowaniu historii – czyli walkę czy czary. Doskonały komentarz do tego dzieła brzmi: „Dlaczego ta gra nie ma tytułu GOTY co rok?”. Dla mnie to pytanie nie jest absurdalne, uzasadnia też poświęcenie całego tekstu na recenzję polskiego tłumaczeniu tej produkcji

Disco Elysium - polska wersja

ZA/UM zaproponowało nam interaktywną powieść, w której kreowanie postaci to coś więcej niż balansowanie na skali dobro-zło. Jednak by w pełni docenić niuanse Disco Elysium, gracz musiał władać językiem angielskim na poziomie o wiele wyższym od tego, którego wymaga większość gier. Na szczęście pojawił się polski przekład, za który odpowiedzialne jest studio QLOC.


Joyce Messier w końcu mówi prostym językiem

Twórcy zastosowali genialne rozwiązanie – za pomocą jednego klawisza można przeskakiwać między dwiema wersjami językowymi. W ustawieniach dobieramy języki w pary, a do wyboru mamy ich osiem. Granie w Disco przypomina teraz czytanie niektórych wydań zagranicznej poezji, w których po jednej stronie widnieje wiersz w wersji oryginalnej, a po drugiej mamy przekład. Jest to wspaniałe narzędzie do szlifowania języka obcego.

Disco Elysium - polska wersja

Znane szowinistyczne przysłowie mówi, że przekłady są jak kobiety: albo piękne, albo wierne. Analogia ta jest głupia, bo wierność w przekładzie jest stopniowalna, w przypadku Disco Elysium widać jednak, że zespół tłumaczy postanowił skupić się właśnie na tej wartości. Jeśli porównamy ze sobą opisy, widać, że finezyjne słowo angielskie zastępowane jest przez prostsze polskie. Poza tym konstrukcja zdań bywa zbyt bliska oryginałowi, co rzuca się w oczy zwłaszcza przy użyciu zaimków osobowych, które w języku polskim nie występują tak często, jak w angielskim.


Schowek myśli, żulicjant i glinotyp

Na szczęście nie uświadczymy tutaj karkołomnych przekładów nazw własnych. Zachowano pojęcia z języka francuskiego, słusznie zakładając, że po prostu mają więcej uroku: „esprit de corps” czy „savoir-faire”. Ale nie wszystkie decyzje tłumaczy dotyczące karty umiejętności były dla mnie jasne, np.: „Interfacing” – „Zręczne palce”, „Authority” – „Władczość”, czy „Inland Empire”, które zostało przetłumaczone na „Wewnętrzne Imperium”, a jest nawiązaniem do kultowego filmu Lyncha, noszącego w Polsce taki sam tytuł jak na Zachodzie.

Disco Elysium - polska wersja

Dobrze, że ten przekład powstał, nawet jeśli nie jest idealny.


Nie obyło się bez kilku wpadek: raz „ancient reptilian brain” to „starożytny gadzi mózg”, a potem „pierwotny gadzi mózg”. Jedna z czterech umiejętności, „Fysique”, nosi skrót „Fiz”, ale rozwinięcie brzmi już „Budowa ciała”. „Organic waste” to prędzej będą „odpady organiczne” niż „odpadki naturalne”. Na szczęście nie są to pomyłki, które zmieniają sens wypowiedzi. Z neologizmami, które doprowadzają tłumaczy do białej gorączki, QLOC poradził sobie całkiem dobrze: żulicjant i glinotyp brzmią nieźle.


„Cuno ma na to…”

Sporym wyzwaniem były kwestie Cuno, młodocianego dilera. W przekładzie chłopak wypowiada się jak wykształcona osoba, która lubi rzucać mięsem, a nie dzieciak z nizin społecznych. Przeczytajcie sobie „Mury Hebronu” Stasiuka albo „Mechaniczną pomarańczę”, a przekonacie się, na czym polega różnica. I czy na pewno obraźliwe „pig” w odniesieniu do policjanta powinno być „świnią”, a nie „psem”?

Disco Elysium - polska wersja

(*) Stanisław Barańczak, „Ocalone w tłumaczeniu”.

Pod względem trudności przekład Elysium kojarzy mi się z poezją, o której Barańczak pisał, że najlepiej od semantyki przejść do somatyki: „to (…) dreszcz, który nam przebiega po plecach, łza, która się zakręci w oku, albo nieopanowany wybuch śmiechu”(*). Czy polski przekład Disco Elysium ma szanse na wywołanie owego dreszczu? Myślę, że tak, ale w mniejszym stopniu niż oryginał.

Ocena

Wersja polska jest bardziej wierna niż piękna. Tłumacze nie ustrzegli się kilku błędów i nie wszystkie ich wybory są dla mnie zrozumiałe. Trzeba jednak przyznać, że mieli wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia. Polska wersja była potrzebna i cieszę się, że powstała.

7+
Ocena końcowa

Plusy

  • konsekwentne nietłumaczenie nazw własnych
  • brak udziwnień
  • szybkie przełączanie się między językami

Minusy

  • przekład nie jest tak finezyjny jak oryginał
  • niektóre zdania mają angielską składnię
  • Cuno to nie Cuno

Redaktor
Joanna „Ranafe” Pamięta-Borkowska

Operuję padem jak nunchako, chociaż wolę chińskie sztuki walki. Nie ma gatunku gier, którego bym nie lubiła – są tylko takie, które szybciej mnie nudzą. Cenię dobrą opowieść, chociaż czasami wystarczy mi piękne uniwersum albo jak postać się przekonująco drapie. Pisałam wcześniej w Ja, Rock! i Polygamii, a gram od zeszłego wieku, co brzmi, przyznacie, poważnie.

Profil
Wpisów39

Obserwujących11
Brak okładki
Disco Elysium
Ocena redakcji
-
Ocena użytkowników
8
Platformy
PC
Gatunek
RPG
Producent
ZA/UM
Disco Elysium

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane