1
25.07.2022, 13:00Lektura na 4 minuty

Kaiju Wars – recenzja. Wielkie stwory atakują miasta

Jestem zdziwiona, że taktycznym Kaiju Wars nie zainteresował się Devolver, bo znany jest z wydawania dziwacznych, stylowych projektów. A kolorowa gra o obronie miast przed wielkimi potworami z pewnością do takich należy.


Iza „9kier” Pogiernicka

I nie chodzi tylko o to, że kiedy kliknie się w żółwia w menu, ten odlatuje jak rakieta. I że w tle znajdują się ekrany, na których można obejrzeć fragmenty starych filmów z kaiju (wielkimi stworami), a jeden z nich buja się na drążku. I że w głupawej fabule gry jest wszystko: od gigantycznych bestii, przez roboty, po Obcych i kultystów.

Przyznaję, że zaczęłam przygodę z tą produkcją ze względu na grafikę – współczesną, ale z ewidentnym sznytem retro. Z mnóstwem magenty i zabawy kontrastującymi barwami, płaskimi budowlami w tle udającymi trójwymiar, okazjonalnymi falami na zbiornikach wodnych czy stylizacją na ekran starego monitora. Szybko jednak przekonałam się, że w kwestii oprawy to udźwiękowienie gra pierwsze skrzypce. Muzyka z Kaiju Wars bije na głowę wszystkie soundtracki, jakie słyszałam w grach w 2022. Utwór towarzyszący atakom kaiju („Winged Terror”) to przykład tego, jak powinno się takie kawałki komponować – jest w nim zarówno minimalizm, jak i rozmach. Niemal czuję poświęcenie pilotów, którzy dopalają papierosa, a potem rozpędzają i wzbijają w niebo kupę żelastwa.

Kaiju Wars
Kaiju Wars

Od budynku do budynku

Na pierwszy rzut oka Kaiju Wars wygląda jak Into the Breach, ale tytułów tych nie łączy nic poza taktyczną walką i niewielkimi pikselowymi mapami. Grze studia Foolish Mortal bliżej do tradycyjnych turówek pokroju Wargroove’a, z produkowaniem rozmaitych jednostek w budynkach wojskowych, zarządzaniem samolotami i czołgami na zróżnicowanym terenie oraz wybieraniem co turę jednej z kart strategicznych.

Celem na każdej z map jest zdobycie odpowiedniej liczby przełomów naukowych, a te można uzyskać poprzez zmuszanie stworów do wycofania się albo gromadzenie punktów badań w laboratoriach. W jednym z nich siedzi doktor Wagner, na którą uwzięły się bestie przychodzące z morza, dżungli, powietrza i spod ziemi – bronienie jej przed kaiju, czy raczej opóźnianie ataku, stanowi sedno rozgrywki. Jednak zanim potwory odkryją lokalizację naukowczyni, kierują się zawsze do najbliższego budynku. Kluczowe okazuje się więc planowanie ich ścieżki i kierowanie w odpowiednią stronę w taki sposób, by doktor Wagner zdążyła stworzyć serum albo przynajmniej przeniosła się do bezpiecznego laboratorium, by kontynuować tam pracę.

Kaiju Wars
Kaiju Wars

Elitarny wózek z żywnością

Mechanika jest więc prosta i, zdawałoby się, powtarzalna, ale twórcom udało się na niej zbudować obszerną, podzieloną na sześć aktów kampanię składającą się z wielu bitew. Mnie została do pokonania jakaś ćwiartka trybu fabularnego, ale steamowy licznik i tak pokazuje prawie 40 godzin. Choć cele na mapach są podobne, producenci przygotowali i tradycyjne misje, i łamigłówki z ograniczeniem jednostek, a przede wszystkim zróżnicowane kaiju. Tu feniks, który po śmierci odradza się z jajka i niszczy okoliczne pojazdy, tam wyłaniający się spod ziemi robal, którego trudno namierzyć, albo gigantyczny goryl, który po zburzeniu budynku skrywa się w okolicznej dżungli. Kluczowe jest sprawdzanie zmieniających się co misję zdolności stworów, by nie zdziwić się, gdy taki gigant zmiecie jednostkę ogonem czy uzdrowi się o kilka hapeków. Śledzenie ilości zdrowia okazuje się wyjątkowo ważne, bo im go więcej, tym bestia szybciej się porusza, a Kaiju Wars to zabawa w ciągłe opóźnianie ataków na strategiczne budowle.

Rozpisałam się o mechanice, jednak musisz wiedzieć przede wszystkim, że rozgrywka wciąga jak bagno. Jest tu i spowalnianie potworów, i przewidywanie ich ruchów, i zadawanie różnych rodzajów obrażeń, i – oprócz myśliwców, bombowców, czołgów czy piechoty – dziwna broń eksperymentalna. Latające rekiny, roboty, które przebudowują się po otrzymaniu ciosu, odciągające kaiju od obiektów wózki z żywnością... Za zaliczanie trwających zwykle po kilkanaście tur misji otrzymuje się medale do upgrade’owania specjalnych jednostek, co szczególnie mnie cieszy, bo lubię, kiedy – niczym we wspomnianym Into the Breach – zdobywanie osiągnięć nie jest wyłącznie sztuką dla sztuki.

Kaiju Wars
Kaiju Wars

Do tego jeśli tylko zechcę, moja przygoda z Kaiju Wars wcale nie musi zakończyć się wraz z finałem kampanii. Twórcy oferują różne stopnie trudności, tryb swobodnej rozgrywki, wyzwania tygodniowe, a także edytor i synchronizację z Warsztatem Steam. Produkcja zasługuje na znacznie więcej czasu, niż przy zatrzęsieniu ciekawych premier jestem w stanie jej poświęcić, więc mam nadzieję, że dokonam odkupienia poprzez polecenie jej dalej – zwłaszcza że to najlepsza taktyczna turówka, w jaką grałam w tym roku.

Ocena

Kaiju Wars to świetna produkcja dla fanów starych strategii taktycznych oraz filmów z kaiju. Oferuje mnóstwo zawartości (z obszerną kampanią fabularną na czele), emocjonującą turową walkę oraz stylową oprawę audiowizualną, w której pierwsze skrzypce gra wyborna ścieżka dźwiękowa.

9
Ocena końcowa

Plusy

  • długa kampania
  • dodatkowe tryby i edytor map
  • emocjonujące starcia
  • stylowa grafika
  • fenomenalna ścieżka dźwiękowa

Minusy

  • bzdurna fabułka zyskałaby na okazjonalnych cięciach

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów293

Obserwujących21

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane