19.09.2022, 07:57Lektura na 4 minuty

LEGO Brawls – recenzja. Pomysł dobry, ale wykonanie…

Mam duże zaufanie do gier z serii Lego. Na palcach jednej ręki mogę policzyć wtopy związane z tą marką, i to biorąc pod uwagę wiele, wiele lat. Niestety Brawls sprawia, że muszę wygospodarować kolejny paluch.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Pomysł jest naprawdę fajny: oto bierzemy przepastny świat Lego ze wszystkimi jego odsłonami, popularnymi tematami, całym mrowiem części, z których mogą składać się plastikowe ludziki, następnie tworzymy własną postać i wskakujemy na sieciową lub lokalną arenę, by powalczyć z sobie podobnymi. W praktyce jednak gra nie wyróżnia się niczym szczególnym.

LEGO Brawls
Dyskotekowa kula jest bardzo skuteczna w trybie dominacji, gdy trzeba oczyścić strefę zajętą przez graczy.

Prosto, aż za prosto

Nudny chaos. Gdybym bosą stopą nadepnął na klocek Lego, właśnie tego rodzaju niepochlebne określenie wyrwałoby się z mych ust w stronę Brawls. To gra, w której na jednej planszy spotyka się do ośmiu graczy i… cóż, naparzają się. Do wyboru mamy zabawę free-for-all lub w drużynach, w ramach rozgrywki zaś musimy np. zabijać przeciwników, pilnować terenu, co daje nam punkty, czy zbierać „na wyścigi” rozsiane po planszach przedmioty. Słowem: standardzik. …Który by oczywiście wystarczył, gdyby miał solidne oparcie w mechanice gry. Tego jednak brakuje tu najbardziej.

Nasza postać ma do dyspozycji jeden atak podstawowy i dwa specjalne oraz różnego rodzaju dashe. Każdy ludzik może być unikatowy – skorzystamy tu z ok. 250 modeli figurek, wszystkie składają się z odmiennych elementów, a te, rzecz jasna po wcześniejszym odblokowaniu, da się ze sobą mieszać. Tyle że w dużej mierze to tylko kwestia kosmetyczna – ani razu nie poczułem, żeby wymiana konkretnego podstawowego modelu broni na inny przełożyła się w jakiś namacalny sposób na gameplay, próżno też szukać np. statystyk uzbrojenia w interfejsie gry.

LEGO Brawls
Tryb, w którym musimy zająć i utrzymać teren, jest jednym z najciekawszych w grze.

Zachowanie naszych ludzików możemy jednak zróżnicować, sięgając po umiejętności specjalne – dobierane w ekwipunku bohatera i rozsiane po mapach w formie znajdziek. I muszę przyznać, że tu jest w porządku, bo garnitur unikalnych zdolności wydaje się pokaźny: mamy talenty ofensywne, defensywne, osłony, broń dystansową, a także rozmaite „spychajki”, które pozwolą nam „skorzystać” z rozlokowanych gdzieniegdzie przepaści lub lawy. W dodatku całość jest w charakterystyczny dla Lego sposób odjechana. Bez wątpienia plusik. Problem jednak w tym, że niestety to nie równoważy ogólnej gameplayowej biedy.


Gdzie mój ludzik?!

Najpoważniejszą wadą Brawls okazuje się to, że każda rozgrywka wygląda w zasadzie tak samo: pojawiamy się na planszy i nawalamy z innymi, bardzo często w losowy sposób, bo na taktykę czasu tu raczej nie ma. Chaos – szczególnie już w trybie free-for-all – jest tak duży, że nierzadko pojawia się problem, by w ogóle wyłuskać z tłumu naszego ludzika (interfejs nie oznacza go jakoś specjalnie, ot, mamy obwódkę w jednym z kolorów przypisanych do poszczególnych graczy). Siedzisz więc i męczysz pada, licząc, że twoje działania mają sens, i czasem nawet widzisz swoją postać w kłębowisku walczących figurek.

LEGO Brawls
Trzeba przyznać, że postaci są zróżnicowane wizualnie.

Wszystko to sprawia, że Lego Brawls jest produkcją, przy której trudno usiedzieć. Ani tu rzeczywistego zróżnicowania, ani przywiązujących do gry na dłużej namacalnych postępów i rozwoju postaci, nie licząc oczywiście wspomnianej kosmetyki. To tytuł, jaki odpalasz raz na jakiś czas, na krótko, i to w zasadzie tylko wtedy, gdy masz z kim pograć lokalnie – bo w tym przypadku emocje siłą rzeczy są większe. Nawet i tu czeka nas jednak niemiła niespodzianka: lokalne multi zostało ograniczone do free-for-all, bo wówczas gramy na jednym stałym ekranie bez konieczności jego przewijania. Inne tryby wymagałyby już split screena, którego najwyraźniej Brawls nie jest w stanie obsługiwać.

Jeśli więc nie masz w domu jakiegoś – najlepiej młodszego – „padodzierżcy” do towarzystwa, to najnowszy tytuł spod znaku duńskich klocków możesz sobie śmiało odpuścić. A nawet jeśli masz, to wydatek 169 zł jest tak czy inaczej grubą przesadą.

W Lego Brawls graliśmy na PS5.

LEGO Brawls
Na niektórych mapach można wypychać wrogów poza planszę.

Ocena

Pomysł fajny, wykonanie tragiczne. Lego Brawls jest na dłuższą metę nudne, bardzo często chaotyczne i mało zróżnicowane pod względem rozgrywki. Niby mamy tu całe mrowie klocków do odblokowania i fajne umiejętności specjalne, ale w ogólnym rozrachunku niewiele to zmienia. Jak już, to najlepiej bawić się w trybie lokalnym z młodszymi graczami.

4
Ocena końcowa

Plusy

  • całkiem sporo zróżnicowanych umiejętności specjalnych
  • tryb dominacji wypada chyba najlepiej
  • niektóre lokacje są całkiem ładne
  • multum ludzików Lego i elementów wyposażenia do odblokowania

Minusy

  • chaos
  • zupełny brak głębi w gameplayu
  • szybko się nudzi
  • wizualnie ma mocniejsze strony, ale tych słabszych też nie zabrakło
  • podstawowe wyposażenie nie wpływa zauważalnie na skuteczność naszego bohatera
  • czasem się wiesza
  • jak na to, co oferuje – absurdalnie droga

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów222

Obserwujących20

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane