28.05.2022, 16:00Lektura na 10 minut

Nintendo Switch Sports – recenzja. Sequel gry, którą kupiło 80 milionów ludzi

Czy to godny następca światowego hitu? Czy powtórzy jego sukces? No i czy kupować tę grę dziadkom, dzieciom, czy raczej dla siebie?


Dawid „spikain” Bojarski

O tym, że Wii Sports było fenomenem, nikomu mówić nie trzeba – i to nie tylko na łamach serwisu o grach odwiedzanego przez osoby zorientowane w historii medium. Polskę z oczywistych przyczyn szał ten raczej ominął, ale w dużej części świata (czyt. między innymi w Japonii, USA, na zachodzie Europy…) o Wii słyszał każdy – a Wii Sports było tego głównym powodem.

Wii Sports nie wykluczało nikogo. Zestaw dyscyplin sportowych, a więc gier opierających się na powszechnie znanych zasadach. Intuicyjne sterowanie ruchowe. Możliwość gry jako Mii – awatar łatwy do stworzenia, ale bardzo ekspresyjny i, przede wszystkim, pozwalający każdemu utożsamić się ze sterowaną postacią. Do tego niska cena konsoli, odpowiedni marketing, oczywiste korzyści płynące z aktywności fizycznej... i cyk. Sukces.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Potem wydarzyło się Wii U, a z nim próba przekształcenia Wii Sports w grę abonamentową – Wii Sports Club. Podejrzewam, że większość recenzji Switch Sports nawet nie wspomina o tym niechlubnym epizodzie – i ja też nie będę się na jego temat rozwodzić, za chwilę wrócę tylko do kwestii abonamentu. Ale najpierw: mięcho!


Szprot to zdrowie

W tej chwili w zestawie znajduje się sześć dyscyplin – na jesień tego roku zaplanowano siódmą (golf), a ludzie grzebiący w plikach gry doszukali się jeszcze wzmianki o potencjalnych/anulowanych ósmej (koszykówka) oraz dziewiątej (dwa ognie). Na razie Switch Sports ocenić muszę jednak na podstawie tego, co jest tu i teraz.

A mamy taką oto szóstkę: piłka nożna, tenis, badminton, kręgle, siatkówka i chambara. Cham-co? Cham-zaraz-się-dowiecie, cierpliwości. W każdy z tych sportów można grać w multi sieciowym i lokalnym, a w niektóre nawet lokalnie i sieciowo jednocześnie – to znaczy we dwie osoby, na podzielonym ekranie, przeciwko graczom ze świata. Ta opcja ucieszyła mnie najbardziej – i najwięcej z niej korzystałem, z czym wiąże się jeden mały (?) zgrzyt, o którym opowiem w dalszej części recenzji.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Zacznę od piłki nożnej, bo to nasz sport narodowy. A tak naprawdę dlatego, że futbol to najlepsze, co Switch Sports oferuje. Nawet jeśli mamy do czynienia... z takim uproszczonym Rocket League. Serio, piłka jest wielka, bramki są dw... bramki też są wielkie, ogólny flow rozgrywki prezentuje się podobnie, choć sprawia wrażenie powolniejszego (biegamy, nie jeździmy). W meczach biorą udział dwie drużyny po cztery osoby. W teorii.

Bo w praktyce pojawiają się durne problemy z matchmakingiem – czasem gdzieś w trakcie przygotowywania meczu zrezygnuje jedna osoba i musimy grać 3 na 4. Gra w takiej sytuacji nie dorzuca automatycznie bota, żeby chociaż trochę to zbalansować (mimo że teoretycznie powinna, bo ma działające boty w każdej z dyscyplin). Ba, zdarzyło mi się nawet, i to więcej niż raz, że odeszły dwie osoby (pewnie grające razem na jednym ekranie) i wtedy za każdym razem uruchamiał się mecz 2 na 4. Naprawdę nie da się, bo ja wiem, przerzucić jednego uczestnika do przeciwnej drużyny?

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Największą trudnością związaną z piłką nożną w Switch Sports jest jednak sterowanie. Postacią i kamerą kierujemy standardowo, analogami i przyciskami. Ruchowe są kopnięcia – możemy więc wybrać ich rodzaj/kierunek. Niestety Joy-Con to nie Wii Remote, więc z precyzją i poprawną interpretacją bywa różnie – nie zliczę na przykład, ile razy gra myślała, że chcę rzucić się szczupakiem (machnięcie dwoma Joy-Conami), bo uznała, że delikatny ruch jednej ręki jest równie ważny, co ten zamaszysty wykonany drugą.


Dwa nagie miecze

Jest też chambara, czyli walka na miecze. Wybieramy jeden z trzech rodzajów broni (#teampodwójne), stajemy twarzą w twarz z przeciwnikiem i staramy się uderzeniami zepchnąć go z okrągłej platformy. Można parować, choć przez blok przebijają się ciosy mieczem ułożonym tak, jak nasza broń (czyli jeśli przeciwnik trzyma blok pionowo, trzeba zaatakować pionowo, w przeciwnym razie zostaniemy ogłuszeni). Jest tu jeszcze parę niuansów, a równolegle z samą rozgrywką odbywa się w pewnym sensie gra psychologiczna, więc chambara bardzo przypadła mi do gustu. Dodatkowo czuć w tym klimat pojedynków samurajskich (i nic dziwnego). Przy dobrym przeciwniku bywa emocjonująco, a przy bardzo dobrym – krótko i upokarzająco.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Są również kręgle – ze sterowaniem dokładnie takim, jakiego się spodziewacie. Myślałem, że momentalnie mnie znudzą, w końcu nadal zdarza mi się odpalać Clubhouse Games: 51 Worldwide Classics. Element online dodaje jednak zwyczajnym kręglom sporo emocji: trzaskamy jak najlepsze wyniki, a najsłabsze osoby stopniowo odpadają. Bardzo fajna sprawa. Aha, jest też tryb „specjalnych” kręgli oferujący różne przeszkody, nierówności terenu i tym podobne. Ale szanujmy się.

Trzy pozostałe dyscypliny – tenis, badmintona, siatkówkę – potraktujmy skrótowo, bo są, powiedzmy, pokrewne. Każda polega na przerzucaniu przedmiotu (piłki/piłeczki/lotki) przez siatkę na pole przeciwnika, co w dużej mierze sprowadza się do odpowiedniego timingu. Różnią się głównie regułami odpowiadającymi tym w dyscyplinach w prawdziwym świecie, ustawieniem kamery i tego typu szczegółami. Niestety mnie nie porwały – gdybym jednak miał którąś z minigier wyróżnić, to byłby to dynamiczny i całkiem satysfakcjonujący badminton.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Co do kotlecika?

Jak wiadomo, współczesnemu graczowi nie wystarcza już sama rozgrywka – trzeba ją obudować zachętami. Jakimś systemem rozwoju i na przykład odblokowywaniem kosmetyki. I to wszystko tutaj jest! Wyłącznie w trybie online. Zgadza się – w singlu mamy czysty gameplay, bez nabijania poziomów, wspinania się po szczeblach i tym podobnych urozmaiceń. Warto o tym pamiętać, bo do zabawy sieciowej, na którą został tu ewidentnie położony nacisk, potrzebny jest na Switchu dodatkowy abonament – nieprzesadnie drogi, ale jednak.

Za grę w trybie online otrzymujemy punkty wymieniane na nagrody z zestawów pojawiających się na kilkanaście dni. Po zebraniu 100 punktów losujemy spośród elementów wyglądu postaci (stroje, fryzury, makijaż, zarost, kolor oczu...), emotek (służących do, powiedzmy, komunikacji z graczami online), wyposażenia (skórki paletek, piłek, mieczy i tym podobnych) oraz tytułów. Te ostatnie to po prostu zbitki słów, które wyświetlają się pod naszym pseudonimem.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

To właściwie system lootboksów, tylko z przejrzystym zestawem nagród i bez ryzyka wylosowania powtórki. Jest całkiem fajny – zwłaszcza że za odblokowanie wszystkich fantów z danego zestawu dostajemy jeszcze nagrodę główną, czyli strój (ale szkoda, że zestaw fryzur, kolorów i tym podobnych otrzymywany na samym początku wypada tak ubogo). Trudno nie odnieść wrażenia, że lootboksy te zawarto w grze trochę kosztem zwyczajnego kreatora postaci(*). No i nie mogę nie dodać, że punktacja za mecze została chyba zbalansowana za pomocą rzutów kością. Za długaśny mecz piłki nożnej zgarniamy 30 punktów niezależnie od wyniku, a wygrana i bonusy to zaledwie kilkanaście kolejnych. Tymczasem za kręgle już na starcie otrzymujemy 40 punktów (nawet jeśli odpadniemy po minucie), a za zwycięstwo można ich zdobyć ponad 100.

(*) Są to postacie inne niż Mii – widać zresztą na załączonych obrazkach. Można używać swojego Mii, ale nie jest kompatybilny z wieloma akcesoriami, więc trochę bez sensu.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Wspomniałem też o systemie rozwoju, ale nie dałem znać, że spełnia on absolutne minimum. W każdej dyscyplinie po jakimś czasie odblokowuje się awansowanie w poziomie ligowym... tylko że niewiele z tego wynika. Po prostu nabijamy sobie coraz wyższy level, co przekłada się potem na matchmaking. Tyle.

Skoro omówiliśmy urozmaicenia, wróćmy do kwestii abonamentu: osoby bez opłaconego Nintendo Switch Online mogą odblokować tylko kilka nagród dziennie – jeżeli chcą mieć szanse na regularne kompletowanie całych zestawów, muszą go wykupić. Tylko że gra przez sieć i tak tego wymaga – poszkodowany jest więc przede wszystkim ewentualny „Player 2”.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Większy problem może dla niektórych stanowić to, że podczas równoczesnej gry dwóch osób w ogóle nie nabijają się punkty ligowe. Żeby awansować, musisz grać solo. Ja w mój ulubiony sport z zestawu, futbol, grałem niemal wyłącznie razem z żoną, więc mimo wielu godzin i licznych wygranych meczów mam jakąś żałośnie niską rangę. Nie żeby mi to szczególnie przeszkadzało – może warto byłoby się o to pienić, gdyby awans wiązał się z czymkolwiek ciekawym, ale w obecnej sytuacji po prostu informuję, wzruszam ramionami i idę dalej.


Swish and flick

Nie jest tajemnicą, że sterowanie ruchowe na Switchu w kwestii precyzji nie dorasta do pięt temu z Wii. Wynika to między innymi z budowy pada i zastosowanej technologii. O to obawiałem się chyba najbardziej – zwłaszcza po różnych przygodach z innymi ruchowymi grami na Switchu.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Obawy były po części słuszne. Po pierwszej godzinie ze Switch Sports miałem już w głowie mglistą wersję wstępu do tej recenzji: „Powodów sukcesu Wii Sports można wymienić kilka: rewolucyjne sterowanie, świeże podejście do gier sportowych, sposób dystrybucji(**). Switch Sports debiutuje bez tych atutów”.

(**) Wii Sports w pierwotnej wersji było dodawane do każdego Wii – konsola i gra wzajemnie napędzały się sprzedażowo. To bez wątpienia jeden z najbardziej wyrazistych przykładów system sellera w historii.

I rzeczywiście – idąc od końca – gra kosztuje niecałe 200 złotych. To więcej niż zero, jasne, jednak posiadacze Switcha już teraz są liczniejsi niż właściciele Wii, więc siłą rzeczy produkcja ta musi odnaleźć się w zupełnie innym środowisku. I to na dwóch różnych poziomach, bo kiedy Wii Sports stawiało na rozgrywkę lokalną, Switch Sports ukazało się w czasach pandemii – kładzie więc nacisk na zabawę przez internet. No i wreszcie: tak, aby zwyciężać, trzeba w przypadku niektórych dyscyplin „rozgryźć” sterowanie... ale pomimo większej precyzji na Wii było przecież tak samo. Po prostu od jego premiery minęło już półtorej dekady i niektórzy z nas (w tym ja) zdążyli o tym zapomnieć.

Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports

Nintendo Switch Sports to bardzo... podstawowy zestaw. Rozgrywka jest wystarczająco dobra, żeby wystawić grze siódemkę, ale trudno przestać myśleć o tym, jak niewiele zabrakło do wyższych not. Wystarczyłoby rozwinąć kilka systemów, dodać trochę wariacji... Tak, wiem – to wciąż byłaby kupa roboty. Chodzi mi o to, że nawet z dość ograniczoną liczbą dyscyplin gra by się obroniła. Ale ciągle biegamy po tych samych boiskach i kortach, z tą samą muzyką i porą dnia, systemu postępów praktycznie nie ma i tak dalej, i tak dalej.

Na końcu recenzji muszę się zastanowić: czy poleciłbym Switch Sports mojej babci? Na to samo pytanie w przypadku Wii Sports odpowiedziałbym twierdząco. A tutaj... nie mam pewności. Wydaje mi się, że dla każuali gra jest zbyt core’owa – i nie wątpię, iż dla niektórych graczy core’owych okaże się zbyt każualowa. Dla kogo więc Switch Sports wyda się najlepsze? Chyba tak jak wiele innych produkcji Nintendo – dla fanów gier Nintendo, również tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że nimi są. Mam nadzieję, że pomogłem. 😉

Ocena

Nintendo Switch Sports to współczesna wariacja na temat kultowej gry z Wii. Pomimo nieco mniej precyzyjnego sterowania ruchowego jest mniej więcej tak samo dobra, jak jej przodek – głównie dzięki naciskowi na grę sieciową.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • rozgrywka się broni
  • zwłaszcza piłka nożna
  • zwłaszcza online, we dwie osoby, na podzielonym ekranie

Minusy

  • poza czystą rozgrywką nie ma tu zbyt wiele
  • a i dyscyplin trochę mało
  • nie dla każdej babci

Redaktor
Dawid „spikain” Bojarski

Redaktor naczelny CD-Action. Zagraj w Unavowed.

Profil
Wpisów3666

Obserwujących32

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane