4
28.02.2024, 12:18Lektura na 4 minuty

Minęło 10 lat, a ta gra oczarowuje na nowo. Recenzja Brothers: A Tale of Two Sons Remake

Jeśli po ponad dekadzie gra wciąż potrafi zachwycić, a jedyne, co w niej poważnie zmieniono, to kosmetyka, bardzo dobrze to o niej świadczy. Brothers: A Tale of Two Sons jest właśnie takim przypadkiem.

Osoby, które znają już tę produkcję, raczej nie znajdą w mojej recenzji nic odkrywczego, bo jak wspomniałem, nowości w remake’u nie ma zbyt wiele. Jeśli jednak nigdy nie graliście w to niezwykłe dzieło Starbreeze Studios, pozwólcie, że zabiorę was w wyjątkową podróż.


W jednym stali domu

Gatunkowo Brothers to typowa baśń. Skupia się na historii i jej przeżywaniu, na emocjach i klimacie. Gameplay nie jest tutaj tak ważny, to raczej narzędzie do wprowadzenia grającej osoby w odpowiednie ramy. I w tychże, co wskazuje sam tytuł, przyjdzie nam towarzyszyć dwóm braciom w podróży przez piękny magiczny świat, żeby odnaleźć lekarstwo dla chorego ojca. Jak to bywa w baśniach, klimat zaczyna się zagęszczać, w cieniach kryją się upiory, a nad głowami czai się tragedia.

Brothers: A Tale of Two Sons Remake
Brothers: A Tale of Two Sons Remake

Wykreowany świat potrafi zachwycić i choć nie obfituje w bogate lore, nie kryje się w nim milion znajdziek i enpeców z rozbudowanymi historiami, to, co widzimy i z czym wchodzimy w interakcje, doskonale spełnia swoją funkcję. Osadza nas w tej opowieści i pozwala poczuć więź z braćmi. Więź, którą będziemy budować też poprzez rozgrywkę, sterując jednym i drugim… naraz!

Lewa gałka pada odpowiada za ruchy starszego brata, a prawa – młodszego (grałem na PS5). Odpowiednie triggery wywołują zaś kontekstowe akcje, jak wspinanie się, pchanie itd. I to tyle! Konstrukcja poziomów i samej gry pozwala dość szybko i w bezpieczny, niefrustrujący sposób załapać gameplay. Wszystko jest niezwykle czytelne i intuicyjne, dzięki czemu przejście całości nie powinno nastręczyć zbyt wielu trudności nawet osobom, które kontroler trzymają pierwszy raz w życiu.

Brothers: A Tale of Two Sons Remake
Brothers: A Tale of Two Sons Remake

Takich trzech, jak tych dwóch, to nie ma ani jednego

Rozgrywka polega głównie na wykorzystywaniu różnic między braćmi. Jeden jest mniejszy, więc przeciśnie się przez kraty, a drugi silniejszy, przesunie zatem coś cięższego. Niekiedy przyjdzie nam też wykonywać akcje synchronicznie – czy to wspólne, jak niesienie belki, czy osobne, kiedy młodszy musi pociągnąć za coś, kiedy starszy przeskoczy z miejsca na miejsca. Lwia część zagadek, potyczek czy eksploracji nie wymaga od grającej osoby wielkiej zręczności czy niezwykłej uważności.

Tym, co naprawdę wyróżnia Brothers: A Tale of Two Sons, jest sposób, w jaki wykorzystuje wszystkie wprowadzone elementy w swoim finale. Nie zamierzam oczywiście psuć wam zakończenia, ale nie mógłbym nie wspomnieć, że to doskonały przykład konsonansu ludonarracyjnego (więcej o tym zjawisku, lecz ze spoilerami, pisałem w CDA 03/2023). Na czym konkretnie polega ten konsonans? To harmonijne zespolenie fizycznej czynności grania z prowadzoną narracją. Właśnie dzięki niemu ostatni akt gry tak bardzo zapada w pamięć i tak mocno oddziałuje na emocje. Przeżywamy nie tylko coś fikcyjnego, co dzieje się na ekranie, ale też fizycznie czujemy te wydarzenia.

Brothers: A Tale of Two Sons Remake
Brothers: A Tale of Two Sons Remake

Remake wprowadza jednak element, który naraża ten konsonans na szwank. Mam na myśli lokalnego co-opa. Naprawdę nie chcę psuć nikomu zabawy, nie będę więc drążył tematu, ale zastanawiam się, czy we współpracy z innym graczem lub graczką Brothers: A Tale of Two Sons Remake da radę wywołać podobne emocje, co w rozgrywce solo. Oczywiście dodatkowe opcje to tylko skromny dodatek do największej zmiany, jaką jest odświeżona grafika. I nie zrozumcie mnie źle, stylizowana oprawa oryginału trzyma się nieźle do dziś, ale Remake to już wyższa klasa. Na PS5 wygląda ślicznie, oświetlenie nadaje całości cudowny klimat, naturalnie wzmacniając baśniową otoczkę. Zaznaczę tylko, że często przystawałem czy siadałem na ławce i oglądałem widoki, żeby nieco przeciągnąć te trzy godziny potrzebne do ukończenia gry.

W Brothers: A Tale of Two Sons Remake graliśmy na PS5.

Ocena

Czy koniecznie potrzebowaliśmy tego remake’u? Pewnie nie, bo pierwowzór wciąż wygląda i działa nieźle. Jednak jak dają, to zdecydowanie warto brać. Szczególnie że Brothers: A Tale of Two Sons to prosta, ale piękna gra z przejmującym finałem.

8
Ocena końcowa

Plusy

  • wspaniały klimat
  • sterowanie obydwoma braćmi działa świetnie
  • śliczna grafika
  • rewelacyjny ostatni akt

Minusy

  • bardzo krótka
  • dla niektórych może okazać się zbyt prosta
  • czy ten co-op był potrzebny?


Czytaj dalej

Redaktor
Paweł Kicman

Za dnia projektuję gry tabletop RPG, w nocy zajmuję się dziennikarstwem popkulturowym (m.in. dla CD-Action, Nowa Fantastyka, Pismo, dwutygodnik). Uwielbiam grać w koszykówkę, poznawać lore Soulsów i pić mleko waniliowe.

Profil
Wpisów18

Obserwujących1

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze