12.05.2022, 10:00Lektura na 4 minuty

Who’s Lila? – recenzja. 50 twarzy Willa

Z grafik Who’s Lila? spoglądał na mnie tradycyjny point’n’click, którego jedynym ciekawym elementem była możliwość wpływania na mimikę bohatera. Dawno się tak nie pomyliłam.


Iza „9kier” Pogiernicka

Z rana patrzę w lustro i praktykuję wyrażanie emocji. Szczęście, złość, zaskoczenie, strach, obrzydzenie. Kilka scen później ktoś się do mnie odzywa, a ja panikuję. Mięśnie mojej twarzy napinają się tam, gdzie nie powinny, mimowolnie rozszerzają mi się oczy, podnosi górna warga. Zaskoczenie, zaskoczenie, jak to było, brwi do góry...?! Ach, znów wszyscy patrzą na mnie jak na dziwoląga. A przecież ćwiczyliśmy!


Uśmiech creepa

To mechanika „obsługi” mimiki – niejednokrotnie prowadząca do uzyskania dziwnych, niepokojących wyrazów twarzy – przyciągnęła mnie do Who’s Lila?, jednak ostatecznie okazała się nie aż tak złożona. Zdecydowanie bardziej zainteresował mnie fakt, że niektóre interakcje, np. scena na dachu albo na posterunku policji, mogą rozegrać się inaczej w zależności od tego, jak gracz operuje minami Willa. Czy pójdzie za emocjami, które przychodzą postaci naturalnie, czy postara się pokazać całkowicie inną twarz? Każdorazowo ma się ograniczony czas na dopracowanie mimiki, a często (chyba że celowo obniży się poziom trudności) usta czy brwi same z siebie wykonują wygibasy. Nieraz niełatwo jest się im przeciwstawić.

Who’s Lila?
Who’s Lila?

Who’s Lila? nie jest jednak grą polegającą na walce ze sterowaniem – w przeciwieństwie do Manual Samuel czy Speaking Simulator – choć bez umiejętnej „obsługi” twarzy nie da się poznać wszystkich sekretów produkcji. To nietypowa point’n’clickowa hybryda z twistem i kilkunastoma zakończeniami, naszpikowana sekretami, mroczna i intrygująca. Choć w zasadzie każdy dzień (czy też „run”) rozpoczyna się tak samo – od zabrania worka ze śmieciami i wyjścia z domu – gra prowadzi cię w rozmaite miejsca. Pojedziesz do szkoły, by zwiedzić niepokojącą kotłownię; przeżyjesz wspomnienie Willa udającego się na imprezę; spędzisz wieczór na komisariacie w pokoju przesłuchań... Przede wszystkim jednak odbędziesz mnóstwo pogawędek z kimś, kto od dawna próbuje poznać tajemnicę tytułowej Lili. Kim ona jest i w jakim sposób wiąże się z zaginioną dziewczyną?


Spacery po okruszkach

Nie nazwałabym tej gry kryminałem, a raczej dziwacznym, przeznaczonym do wielokrotnego odkrywania eksperymentem ze szczyptą paranormalności. Bardzo dawno – może od czasu Critters for Sale, które zresztą przypomina Who’s Lila? wizualnie – nie grałam w coś intrygującego w ten konkretny sposób. Usiadłam do tytułu po szesnastej, odeszłam od ekranu przed dwudziestą (tylko dlatego, że dotarł mój obiad), po czym wróciłam i ślęczałam przed laptopem do północy. Mnóstwo tu okruszków, które każą próbować różnych fabularnych ścieżek – tu jakiś kod, tam jakaś interakcja.

Who’s Lila?
Who’s Lila?

Wreszcie – uwaga, ten akapit to spoiler – Who’s Lila? wychodzi poza granice tradycyjnej gry. Kiedy przed północą wpatrywałam się w ekran, okno z produkcją było zminimalizowane, a ja przeglądałam fikcyjne strony i tweety, wypatrując symboli i haseł. Wisienką na torcie okazało się tajne, demoniczne DLC, które wdmuchuje w znane już lokacje powiew świeżości.


Nie w ciemię 1-bita

Naprawdę powiedziałam już za dużo. Jeśli lubisz nadzwyczajne produkcje, które wywołują chęć dokopywania się głębiej i głębiej, daj Lili szansę. Zdaję sobie sprawę, że jednobitowa oprawa graficzna będzie dla wielu osób przeszkodą nie do pokonania, ale osobiście uważam, że idealnie pasuje do atmosfery gry. Cutscenki pojawiające się od czasu do czasu są tak odjechane i klimatyczne, że można tylko otworzyć usta.

Who’s Lila?
Who’s Lila?

Osobiście zatrzymałam się na dziewięciu odkrytych samodzielnie zakończeniach, bo zwyczajnie się zacięłam. Prawdopodobnie czegoś nie zauważyłam – przykładowo kod do dziennika ukryto na zasadzie „najciemniej pod latarnią”, więc szukałam go sto lat – ale być może niektóre łamigłówki są po prostu z kosmosu (wiem, że narzekają na to niektórzy gracze). Niemniej czuję dumę z tego, co w grze osiągnęłam. Odnalazłam mnóstwo znajdziek i sekretnych, opcjonalnych lokacji. I nawet jeżeli nie udało mi się ułożyć wszystkich puzzli, mam całkiem jasny obraz fabuły, w której oczywiście nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka.

Ocena

Who’s Lila to bardzo nietypowa, naszpikowana sekretami point’n’clickowa hybryda. Na pierwszy rzut oka jej najciekawszym elementem wydaje się możliwość sterowania mimiką bohatera, jednak z czasem okazuje się, że znacznie bardziej interesująca jest fabularna nieliniowość prowadząca do kilkunastu zakończeń.

8
Ocena końcowa

Plusy

  • wciągająca, mroczna fabuła
  • dziwaczna, niepokojąca oprawa audiowizualna
  • kontrola mimiki bohatera
  • kilkanaście zakończeń
  • mnóstwo znajdziek i smaczków

Minusy

  • sterowanie bywa toporne
  • AI wykrywająca mimikę nie zawsze sobie radzi

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów276

Obserwujących19

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane