53 lata temu pojawiła się dyskietka. Co dał nam ten przełomowy nośnik danych?
Ten nośnik szybko okazał się przełomowy: był niedrogi, łatwy w obsłudze oraz znacznie szybszy i wygodniejszy niż taśmy i karty perforowane.
Jak narodziła się dyskietka?
Wszystko zaczęło się w 1967 roku, kiedy kierownictwo IBM zleciło zespołowi Alana Shugarta opracowanie taniego i niezawodnego nośnika do ładowania mikrokodu do serwerów System/370 wykorzystujących proces ICPL (Initial Control Program Load). A zleciło, gdyż stosowane dotychczas karty perforowane i taśmy papierowe były zbyt powolne, awaryjne i niewygodne w obsłudze. Załadowanie 100 KB danych mogło wymagać nawet 3500 kart perforowanych lub ok. 400 metrów taśmy, transfer zajmował mniej więcej 30 minut, a i dostęp do danych był wyłącznie sekwencyjny. Istniały już wprawdzie dyski twarde, lecz dużej wielkości (porównywalnej ze sporą szafką) i kosztowały fortunę. Świat potrzebował nośnika nie tylko tańszego i prostszego niż HDD, ale też bardziej funkcjonalnego i szybszego niż te dotąd stosowane.
W latach 1969-1971 powstawały kolejne prototypy, wewnętrznie nazywane Minnow. Początkowo eksperymentowano z taśmami magnetycznymi, potem jednak uznano, że najłatwiej i najefektywniej będzie skorzystać z już istniejącej technologii stosowanej w dyskach twardych, znacznie ją przy tym upraszczając. I tak powstały floppy disks. Dyskietki przyjęły w sumie postać pojedynczych talerzy HDD, tyle że o wiele cieńszych i wykonanych z tworzywa sztucznego, pokrytych warstwą tlenku żelaza. Wirowały z prędkością ok. 300 obrotów na minutę, będąc 8-10 razy wolniejszymi od talerzy HDD, co przekładało się na wyraźnie wolniejszy niż na HDD zapis oraz odczyt danych. Mieściły też znacznie mniej danych niż HDD – jakieś 256 KB. Za to stacja dysków nie kosztowała majątku, no i niczym HDD umożliwiała szybki dostęp do konkretnej zapisanej na dyskietce informacji. A mogła pobierać/zapisywać ok. 30 KB na sekundę. Czyli czas wczytywania 100 KB został dzięki niej zredukowany z pół godziny do trzech-czterech sekund. Nieźle, prawda?

Ewolucja
Pierwsze dyskietki były bardzo podatne na uszkodzenia – nieosłonięty magnetyczny krążek szybko się kurzył, rozmagnesowywał i ulegał zarysowaniom. Kluczowym udoskonaleniem okazała się plastikowa – zatem antymagnetyczna – „koperta” z warstwą tworzywa zbierającą kurz, co radykalnie zwiększyło niezawodność i trwałość nośnika i otworzyło drogę do jego masowego zastosowania. Technologia stała się bowiem na tyle bezawaryjna, by zastąpić papierowe nośniki, i trafiła pod strzechy.
Kolejny krok wykonała firma Shugart Associates w 1976 roku, wprowadzając format 5,25″. Mniejszy rozmiar nośnika był odpowiedzią na nowe zjawisko – mikrokomputery i pierwsze komputery osobiste. Dyskietki 5,25″ szybko stały się standardem w światku PC, oferując przy tym coraz większe pojemności – od początkowych 180 KB po 1,2 MB w wersjach wysokiej gęstości.
W 1981 firma Sony zaprezentowała format 3,5″ w sztywnej obudowie, który w następnym roku wszedł na rynek, szybko zdobywając popularność. Po 1984, wraz z pojawieniem się Apple Macintosh i komputerów PC-AT, nośniki 3,5″ stały się domyślnym standardem producentów sprzętu. W późnych latach 90. dominowała wersja dyskietki 3,5″ o pojemności 1,44 MB.

Schyłek
Zmierzch dyskietek nastał wraz z przełomem wieków. Apple usunęło napędy FDD z iMaców w 1998 roku, a Windows Vista w ogóle nie zawierał już wbudowanych sterowników do obsługi stacji dysków. Technologię tę ostatecznie zastąpiły pendrive’y, sieć i nośniki optyczne. Produkcję dyskietek zakończono w 2010. Mimo to nie zniknęły całkowicie: nadal stosuje się je np. do sterowania maszynami przemysłowymi czy w systemach legacy w bankach.
Rola dyskietek jest nie do przecenienia. To one zdobyły miano pierwszych prawdziwie masowych, tanich i wygodnych nośników danych – stanowiły swoisty pomost pomiędzy erą mainframe’ów a czasem komputerów osobistych. A ikonka dyskietki do dziś służy za symbol „zapisz” w rozmaitych programach.
