48 minut temu

Ten komputer wart był trzy Polonezy 1500 albo jedno mieszkanie we Wrocławiu. 43 lata kończy IBM PC/XT

Ten komputer wart był trzy Polonezy 1500 albo jedno mieszkanie we Wrocławiu. 43 lata kończy IBM PC/XT
Wikimedia Commons / Ruben de Rijcke, CC BY 3.0
8 marca 1983 roku firma IBM zaprezentowała swój komputer IBM PC/XT. Nie był to pierwszy ogólnodostępny komputer osobisty. Ba, to nawet nie był pierwszy tego typu sprzęt w rodzinie IBM, bowiem poprzedzał go PC 5150. Dlaczego więc warto wspomnieć o XT?

Gdyby porównać ewolucję komputerów PC z ewolucją człowieka, XT byłby tym małpokształtnym stworem, który niepewnie zszedł z drzewa, wyprostował się i postanowił odtąd chodzić tylko na dwóch nogach. Krótko mówiąc – przedstawiam bezpośredniego praprzodka waszych domowych (gro)maszynek.  

Rozszerzona technologia

XT (eXtended Technology) był – jak sama nazwa wskazuje – rozwinięciem idei IBM 5150. Zmiany to standardowo montowany dysk twardy (o pojemności 10 MB, a potem 20 MB) oraz brak złącza do podpięcia magnetofonu, z którego korzystał poprzednik. Poza tym oba modele mogły mieć maksymalnie dwie stacje dyskietek 5,25” (360 KB pojemności), zaś ich serce stanowił 16-bitowy procesor Intel 8088 taktowany zegarem 4,77 MHz. Ale nie sugerujmy się tu 16 bitami tego CPU. Owe komputery obsługiwały bowiem 8-bitową szynę ISA (Industry Standard Architecture), będącą praprzodkiem PCI, co znacznie ograniczało ich osiągi; XT z ISA oferował aż osiem slotów na rozmaity hardware, a poprzednik tylko pięć. Ponadto w XT zaimplementowano nowszą wersję DOS-a, umożliwiającą tworzenie podkatalogów.

Początkowe 128 KB pamięci urosło z czasem do 512 KB (tak, teraz dało się ją rozbudować bez bawienia się lutownicą – tadam!), a potem osiągnęło 640 KB, czyli wielkość, jaka „powinna wystarczyć każdemu”. (Wypowiedź ta przypisywana jest Billowi Gatesowi, tyle że nigdy z jego ust nie padła). Pierwotnie komputer wyposażony został – tak jak jego poprzednik – w kartę MDA oferującą wyłącznie tryb tekstowy, 25 linijek po 80 znaków w każdej. Opcjonalnie można było zamontować kartę grafiki Hercules (kompatybilna z MDA, ale dodająca monochromatyczny tryb graficzny) lub CGA (Color Graphics Adapter). 

Tę ostatnią z 16 KB pamięci i 4-bitową paletą barw (czyli maks. 16 kolorów), osiągającą rozdzielczość 640×200, ale takowa rozdziałka dostępna była jedynie w trybie monochromatycznym i wyłącznie na odpowiednim monitorze. Jeśli zaś podłączyliśmy XT do telewizora (bo istniała taka opcja), to 320×200 i cztery kolory były nie do przeskoczenia. Do tego XT mógł też generować dźwięk – mizerny bardzo, bo tylko popiskiwał PC Speakerem, ale zawsze coś… Grać się na tym dało bezproblemowo, stąd XT stał się pierwszą popularną pecetową „platformą grową” – a to z naszego punktu widzenia przełomowe, prawda?

A oto monochromatyczna wersja King’s Questa, na Herculesie. Popatrzcie, jak się wtedy uruchamiało gry, spójrzcie na ich grafikę, posłuchajcie, jak brzmiały… Jest pewien postęp, prawda?

Tanio nie było!

Narzekamy na rosnące ceny sprzętu. To tak dla złapania dystansu do rzeczywistości…

W 1983 PC/XT kosztował w zależności od konfiguracji ok. 5000–7500 dolarów. (W dzisiejszych „zielonych” wyszłoby, skromnie licząc, jakieś 16 000–24 000 dolarów. A teraz pomnóżcie to sobie przez cenę dolara w złotówkach). Jak się to miało do polskich – a konkretnie: peerelowskich – realiów? Za te pieniądze dało się wtedy kupić ze dwa czy nawet trzy Polonezy 1500 w Peweksie… albo całkiem duże mieszkanie we Wrocławiu. Tak było! Krótko mówiąc – nawet o tym sprzęcie nie śniliśmy, nasze najśmielsze marzenia ograniczały się do Spectrum czy Atari 800… 

XT wypuszczano na rynek do 1987. W 2005 IBM sprzedał Lenovo swój dział produkcji komputerów osobistych, po czym nie występował już samodzielnie jako wytwórca PC. Niemniej w niektórych instytucjach USA (np. obserwatoriach meteorologicznych) „iksteki” wykorzystywane były aż do… 2006 roku. 

Skomentuj