Wspominamy ZAPOMNIANE CZASOPISMA GROWE – Computer Studio, PC Gamer Po Polsku, Amiga Computer Studio [CZĘŚĆ 2]
Computer Studio (1991-1995)

To jeden z „najpierwszych” magazynów o grach na polskim rynku, ze stajni Computer Graphics Studio – wydawnictwa znanego głównie z późniejszych i znanych wam Gier Komputerowych. CS powstał z inicjatywy dwóch współwłaścicieli firmy trudniącej się handlem hardware’em i (zagraniczną) prasą komputerową. Nazywała się… Computer Studio, więc przynajmniej odpadają nam rozważania o genezie tytułu pisma. 🙂 Jednym z jego właścicieli był znany wam Marek Suchocki.
Pierwszy CS trafił do czytelników w połowie 1991 roku. Nie miał na okładce numeru i daty wydania, a we wstępniaku określony był jako numer zerowy. Następny wyszedł jesienią tegoż roku. Początkowy nakład pisma redakcja opisała później jako „znikomy”. Stąd owe wczesne egzemplarze dziś są łakomym kąskiem dla kolekcjonerów. (W okolicach 1994 dokonano reedycji CS 2-4 i 5-7 w formie dwóch kolejnych „składanek”). Teoretycznie był to miesięcznik, w praktyce ukazywał się nieregularnie (i nie częściej niż siedem razy w roku, a zwykle rzadziej), stąd w sumie pojawiły się tylko 22 odsłony CS-a, plus te dwie składanki i kilka wydań specjalnych, o których sobie za chwilę jeszcze pomówimy.

Co do zawartości, to odwołam się do słów Marka Czajora z sajtu Zapach Papieru: „Niewiele miejsca poświęcano zapowiedziom, recenzjom czy nowinkom. Publicystyka obejmowała zazwyczaj opisy twórców gier i firm developerskich. Brakowało luźnych, redagowanych wspólnie z czytelnikami działów czy choćby rubryki listy. W zamian fani otrzymywali niezwykle dopracowane poradniki, rozwiązania gier, instrukcje z opisem i tłumaczeniem wszystkich opcji, trybów, klawiszologii itp. Opisy niektórych tytułów były tak szczegółowe, że nie mieściły w jednym numerze i musiano dzielić je na kilka części. Rekordzista – gra RPG Eye of the Beholder, pochłonęła aż 6 numerów pisma! Autorzy zachęcali czytelników do podsyłania swoich opracowań gier i wiele z tych prac publikowano”.
Swoją drogą, to właśnie tutaj zamieszczono mój pierwszy tekst „gamingowy” – obszerny poradnik do kosmicznego tycoona K-240, znanego na PC jako Fragile Allegiance (Zabawne, że niniejszą grę również recenzowałem, ale już w CDA). W sumie do dziś tytuł polecam, bo fajnie łączy kosmiczną strategię z nieprzesadnie skomplikowanymi działaniami ekonomicznymi.
Jeśli idzie o objętość i wrażenia wizualne, to było tak sobie – przez większość „życia” CS mieścił się w przedziale 32-48 stron. Początkowo wszystkie strony w piśmie były monochromatyczne; potem stopniowo przez dwa lata wprowadzano na łamy kolor. Po pojawieniu się Gier Komputerowych w 1993 wydawcy jakby stracili serce do Computer Studia. Numery stawały się coraz krótsze i wychodziły coraz rzadziej. W 1995 pojawiły się już tylko dwa – ostatnie.
Amiga Computer Studio (1996-2001)

Jak już wspomniałem, CS miał dwa numery specjalne. Pierwszy z nich poświęcono grom PC, a drugi pozycjom na Amigę. Jako że ta edycja została ciepło przyjęta przez amigowców (nierozpieszczanych przez polskich wydawców), w latach 1994-1995 wyszły kolejne tematyczne magazyny, znane pod nazwą Wydanie Specjalne Computer Studio Amiga. Od samego początku WSCSA było w pełni kolorowe i wydawane na zadziwiająco dobrym papierze, znacznie lepszym niż CS. Ba, w sumie jak dla mnie na najlepszym, jakie w ogóle miały wszystkie pisma komputerowe wydawane przez CGS!
W 1996 dodatek ów staje się samodzielnym bytem o nazwie Amiga Computer Studio, o objętości 32 stron. Z czasem magazyn trochę przytył, wszelako poświęcając coraz więcej miejsca tematom niezwiązanym z grami, w tym opisom rozmaitych programów użytkowych, które od 1997 można było znaleźć na dołączanym do pisma cedeku (!). Tamże znajdowały się też, oczywiście, dema nielicznych już amigowych tytułów. Zmianę profilu wymusiła sytuacja na rynku – po prostu mało kto jeszcze tworzył gry na „Przyjaciółkę”.

Stąd w 1999 roku gamingowi poświęcano zaledwie jakieś 10 stron z 52. Do tego większość tekstów do numeru tworzyli wówczas ludzie z zewnątrz – stali współpracownicy i czytelnicy (publikowani w dziale o niegramatycznie skonstruowanym tytule „Czytelnicy Zone”). ACS dotrwał aż do 2001. Jak na pismo o komputerze, którego ostatni i niezbyt udany model pojawił się w 1992, to zadziwiająco dobry wynik.
PC Gamer Po Polsku (1996-1999)

I po raz trzeci dzisiaj prezentuję coś z wydawnictwa CGS – tym razem polską edycję znanego zachodniego czasopisma PC Gamer. Acz po prawdzie była to taka troszkę bieda-wersja PCG, bo początkowo licząca zaledwie nieco ponad 50 stron na nie za pięknym papierze. Wychodziła w dwóch wersjach – z płytą CD i bez niej, co redaktor naczelny, Marek Suchocki, tłumaczył względami ekonomicznymi. Mówił, że nie każdego Polaka stać na napęd CD i wydanie sporej ilości kasy na wersję z cedekiem. (Bo pismo z jedną płytką kosztowało wtedy tyle, co CD-Action z dwiema). Z owym magazynem Suchocki łączył wielkie nadzieje: „Zakładałem, że wprowadzenie takiego prestiżowego tytułu rozwali konkurencję i da naszemu wydawnictwu potężnego kopa”.
W środku znajdowały się głównie tłumaczenia części recenzji i publicystyki z oryginalnego PCG, plus nieco twórczości własnej ekipy z Gier Komputerowych. Jako, że „tłumaczenia są jak kobiety – albo piękne, albo wierne” [*], a tamtejsi tłumacze postawili na „wierność”, to czytało się to tak sobie. Wiecie, jakoś ten ówczesny angielski styl tekstów nie bardzo był wtedy kompatybilny z polskim gustem. (Mieliśmy kiedyś w CDA przekłady poradników z angielskiego PC Formatu i np. trafił tam cykl o Space Monkey z poradami sprzętowymi. To było… dziwne). W efekcie, pomimo że dzięki współpracy z PC Gamerem polska edycja miała czasem dostęp do unikalnych treści niedostępnych rodzimej konkurencji, nie cieszyła się większą popularnością. Czytelnicy zarzucali pismu brak duszy; było postrzegane jako produkt nieco sterylny, sztywny, nie nasz.

Jako, że PC Gamer Po Polsku nie generował oczekiwanych zysków, a w sumie sprzedawał się gorzej niż Gry Komputerowe, zaś za licencję płacić trzeba było bulić dość konkretne pieniądze, w 1999 po wydaniu 32 numerów połączono go z Grami Komputerowymi. Tak oto nastał koniec polskiego PC Gamera. (Acz aż do lata 2000 na górze okładki i w dolnej części stopki redakcyjnej GK umieszczano logo PCG, a w czasopiśmie pojawiały się – nie za liczne – przekłady zagranicznych treści).
[*] Taki branżowy i niepoprawny politycznie żarcik tłumaczy…
