Starfield wreszcie wygląda i działa tak, jak powinien. PS5 Pro wyciska z niego maksa
Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że Starfield nigdy nie był szczególnie piękny, ale w założeniu nie miał też konkurować z najładniejszymi tytułami na rynku. Miejscami produkcja Bethesdy potrafiła jednak wywołać efekt „wow” podczas eksploracji tajemniczych planet i przemierzania kosmosu. Pod względem technicznym również nie było idealnie – na Xboksie Series X w dniu premiery twórcy umożliwiali rozgrywkę wyłącznie w 30 fps-ach (dziś mamy już odblokowany licznik klatek), a na pecetach występowało sporo problemów ze stabilnością.

Teraz, kiedy Starfield trafił na PlayStation 5 i otrzymał dużą aktualizację, sytuacja wyraźnie się poprawiła. Konsola Sony może być dziś jednym z najlepszych miejsc do przeżywania przygód u boku Sary Morgan i reszty załogi.
Dla każdego coś dobrego
Tym, co od razu rzuciło mi się w oczy po uruchomieniu Starfielda na PlayStation 5 Pro, była liczba trybów graficznych oraz opcji dostosowania wydajności. Bethesda oferuje trzy podstawowe warianty obrazu, określane jako „priorytety”, a są to: wydajność, grafika oraz ulepszenie.

Priorytet wydajności stawia na niższą rozdzielczość renderowania (dynamiczne 1440p), ograniczoną szczegółowość efektów specjalnych i oświetlenia oraz mniejszą gęstość tłumów. W tej konfiguracji gra utrzymuje stabilne 60 klatek na sekundę, a po zniesieniu limitu można uzyskać jeszcze wyższe wartości w mniej wymagających lokacjach.
Priorytet grafiki przypomina klasyczny tryb jakości, znany z innych gier na PS5, z tą różnicą, że na PS5 Pro działa w okolicach 60 fps-ów. Oferuje wyższą wewnętrzną rozdzielczość renderowania (około 1600–1800p), pełną szczegółowość efektów i oświetlenia oraz większą liczbę enpeców. Bethesda zaznacza, że nie zaleca korzystania z niego przy 60 fps-ach i wyższej liczbie klatek, ale po zablokowaniu gry na rzeczonych 60 fps-ach nie zauważyłem większych spadków. Nawet w zatłoczonych miastach całość działała bardzo płynnie.

Priorytet ulepszenia to opcja dostępna wyłącznie na PS5 Pro. Podnosi detale jeszcze wyżej niż tryb grafiki, utrzymując wysoką rozdzielczość (4K uzyskiwane z 1440p dzięki PSSR). Można go traktować jako odpowiednik ustawień „ultra” z pecetów, choć z nieco niższym zasięgiem rysowania. W tym trybie gra rzadko osiąga 60 fps-ów – najczęściej działa w przedziale 40–50 klatek na sekundę, ze spadkami w okolice 30 podczas najbardziej intensywnych scen.
Osobiście najlepiej bawiłem się właśnie w trybie ulepszenia, ustawiając docelową liczbę fps-ów na 40. Przy telewizorze 120 Hz z VRR daje to bardzo dobrą płynność i wysoką jakość obrazu. Jeśli jednak zależy wam na stabilnych 60 fps-ach, lepszym wyborem będzie tryb grafiki. Opcja z 30 klatkami istnieje, niemniej trudno znaleźć dla niej sensowne zastosowanie.
PS5 Pro pokazuje pazur
Starfield na konsolach nie zachwycał do tej pory oprawą graficzną – szczególnie na Xboksie Series X, gdzie poziom detali oscylował między średnimi a wysokimi ustawieniami. PS5 Pro w trybach grafiki i ulepszenia wypada pod tym względem zauważalnie lepiej. Największe zmiany widać w odbiciach, które są bardziej szczegółowe i stabilne. Lepsze wrażenie robią także cienie – są głębsze, naturalniejsze i mają wyższą rozdzielczość niż na Xboksie.

Na pochwałę zasługuje również działanie PSSR. Upscaling radzi sobie naprawdę dobrze, a efekt końcowy w trybie ulepszenia potrafi przypominać natywne 4K. Przyjemnym dodatkiem są też krótkie czasy ładowania. W wielu przypadkach okazują się nawet lepsze niż na moim mocnym pececie. Większość loading screenów trwa 2–3 sekundy, a te najdłuższe i tak są wyraźnie krótsze niż na Xboksie Series X.
Podobają mi się także dodane funkcje kontrolera DualSense. Adaptacyjne triggery pozwalają lepiej wyczuć broń, pasek świetlny wskazuje aktualny poziom zdrowia, a nawigacja w menu przy pomocy touchpada jest zaskakująco intuicyjna. Najmniejsze różnice między trybami widać w oświetleniu, teksturach i gęstości tłumów. Po kilku godzinach rozgrywki trudno było mi dostrzec większe zmiany w tych elementach pomiędzy poszczególnymi ustawieniami.

Niedociągnięcia nadal występują, ale to dobry moment, żeby zagrać
Podczas testów kilka razy zdarzyło mi się „zajechać” Starfielda do poziomu poniżej 30 klatek na sekundę. W trybie ulepszenia gra jest szczególnie wrażliwa na wybuchy i intensywne efekty ognia – najbardziej widać to w starciach z większą liczbą przeciwników. Działo się tak zarówno w zamkniętych przestrzeniach, jak i w dużych miastach.
W trakcie eksploracji natrafiłem też na kilka typowych dla Bethesdy błędów – lewitujących enpeców, przeciwników zapadających się pod ziemię czy drobne glitche animacji. Na szczęście są to już pojedyncze przypadki, które nie psują ogólnego odbioru gry tak bardzo jak w dniu premiery.

Ostatecznie bawiłem się przy Starfieldzie na PS5 Pro naprawdę dobrze. Dość zabawne jest to, że produkcja kojarzona dotąd z Xboksem działa dziś lepiej na konsoli Sony, ale wynika to głównie z braku „wersji Pro” po stronie Microsoftu. Jeśli jeszcze nie graliście w Starfielda, a posiadacie najnowszy model PS5, jest to zdecydowanie dobry moment, żeby nadrobić zaległości. Dzięki szerokiemu wyborowi trybów graficznych bez problemu dostosujecie rozgrywkę do własnych preferencji.