W końcu zobaczyłem prawdziwy potencjał Switcha 2 – Final Fantasy VII Remake: Intergrade wygląda tu jak na PS5 [RECENZJA TECHNICZNA]
Choć Final Fantasy VII Remake ma już niemal sześć lat na karku, nadal uważam, że wygląda fantastycznie, a ulepszona edycja Intergrade niemal w niczym nie ustępuje większości współczesnych produkcji. Dlatego z wypiekami na twarzy wyczekiwałem zapowiedzianego kilka miesięcy temu portu na NS2 – zwyczajnie brakuje mi takich dużych, patetycznych gier akcji na konsolce Nintendo. Teraz, gdy spędziłem z tą wersją kilkanaście godzin, mogę powiedzieć jedno: strona techniczna zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Final Fantasy VII Remake: Intergrade na Switchu 2 wygląda fenomenalnie, działa bardzo stabilnie i, co ważne, jest to port bazujący na wersji z PS5, a nie na wydaniu z PS4, jak sądziła część osób przed premierą.

Jest na czym zawiesić oko
Już od pierwszych minut widać, że gra korzysta z tych samych zasobów, co wersja na PlayStation 5. Najlepiej widać to po oświetleniu, które zostało gruntownie poprawione względem dość surowej edycji z „czwórki”. Świetnie wyglądają odbicia światła na twarzach i broniach bohaterów, przejścia z ciemnych do jasnych lokacji czy promienie przebijające się przez mgłę i parę. Całość buduje gęstą, filmową atmosferę.
Wielokrotnie zatrzymywałem się tylko po to, żeby zrobić zrzut ekranu, bo trudno było mi uwierzyć, że tak rozbudowana technologicznie gra wygląda w ten sposób na sprzęcie przenośnym. Szczególne wrażenie robią wysokiej jakości przerywniki filmowe generowane na silniku gry oraz niezwykle szczegółowe poziomy. Warto też podkreślić, że wersja na Switcha 2 nie „obcina” fizyki – ubrania „poruszają się” naturalnie, a elementy otoczenia reagują na kontakt dokładnie tak jak na większych konsolach.

Ogromne wrażenie robi również liczba efektów cząsteczkowych i wolumetrycznych wyświetlanych jednocześnie. Podczas większych starć ekran wypełniają iskry, ślady po kulach, wiązki laserów, efekty magiczne, dym i mgła, co razem tworzy bardzo „mięsisty”, widowiskowy obraz walk w Midgarze.
Jeśli chodzi o rozdzielczość, NS2 daje z siebie niemal 100% mocy. Zarówno w docku, jak i w trybie przenośnym Final Fantasy VII Remake: Intergrade wyświetla obraz w rozdzielczości 1920×1080, przy czym w handheldzie gra jest renderowana w okolicach 720p, a w docku w natywnym 1080p. Dzięki DLSS-owi Nvidii obraz pozostaje bardzo ostry w obu trybach, a miejscami – w statycznych ujęciach – potrafi wyglądać nawet czyściej niż wersja na PS5 w trybie wydajności, gdzie TAA Square Enix bywa dość rozmyte. W ruchu PlayStation 5 pewnie nieco prowadzi, ale Switch 2 nadal wypada bardzo dobrze.
Tak się robi 30 fps-ów
Nie jestem wielkim fanem gier z blokadą na 30 klatkach na sekundę, ale pod warunkiem solidnego wykonania potrafię się przy nich świetnie bawić. Po doświadczeniach ze Skyrimem na Switchu 2, kiedy przeszkadzał mi niestabilny frametime i wysoki input lag, podchodziłem do tematu ostrożnie. Final Fantasy VII Remake: Intergrade pozytywnie mnie jednak zaskoczyło. Gra działa bardzo stabilnie, bez spadków wydajności i skoków frametime’u, a do tego cechuje się niskim input lagiem, co przekłada się na znakomitą responsywność.

Dzięki połączeniu tych elementów całość sprawia bardzo dobre wrażenie, podobnie jak w przypadku świetnego portu Star Wars: Outlaws. Zastosowanie VRR oraz Low Framerate Compensation sprawia nawet, że w trybie przenośnym odbierana płynność bywa lepsza niż w docku.
Podczas kilkunastu godzin rozgrywki w zasadzie nie natknąłem się na spadki wydajności w trybie stacjonarnym – nawet w najbardziej intensywnych walkach z bossami czy w gęsto zaludnionych lokacjach. W handheldzie zdarzyły się pojedyncze dropy, ale były na tyle subtelne, że w normalnej rozgrywce praktycznie nie zwracały uwagi.
Wyraźna przewaga nad PS4 jest widoczna
Największą różnicą pomiędzy wersjami na PS4 i PS5 – a więc także na Switcha 2 – pozostaje jakość tekstur. Na starszej konsoli Sony były one często rozmyte, blade i doładowywały się na oczach gracza. Pamiętam, że po kilku godzinach na PS4 Slim odłożyłem grę i postanowiłem poczekać na lepszą wersję. Szczególnie źle wyglądały nawierzchnie z drobnymi kamieniami i ceglane ściany, które zlewały się w jedną, niewyraźną masę, a napisy przypominały dzieła bardzo wczesnych algorytmów generatywnych.

Obawy o to, że NS2 (mający swoją drogą mniej pamięci RAM niż PS5) powtórzy te problemy, okazały się na szczęście bezpodstawne. Tekstury są tu ostre, szczegółowe i w zdecydowanej większości przypadków dorównują jakości z PlayStation 5. Świetnie współgrają z wysoką rozdzielczością, a materiały na ubraniach bohaterów prezentują się naprawdę znakomicie, zwłaszcza w trybie przenośnym.
Zdarzają się wprawdzie pojedyncze przypadki assetów niższej jakości, ale nie są to już rozmyte „plamy” znane z PS4, a raczej sporadyczne mieszanki tekstur o różnej rozdzielczości. Być może da się to jeszcze poprawić w przyszłych aktualizacjach.

Problem „pop-inu” enpeców, znany z wersji na PS4, nadal istnieje, choć na Switchu 2 jest mniej dokuczliwy. Zdecydowanie lepiej wypada natomiast kwestia poziomów LOD – nie ma tu już sytuacji, w których modele obiektów wczytują się w pełnej jakości tuż przed twarzą bohatera.
Na plus trzeba też zaliczyć czasy ładowania. Gra zainstalowana na karcie MicroSD Express potrzebowała u mnie około 8,4 sekundy od wciśnięcia przycisku do pełnego wczytania lokacji – bardzo solidny wynik.
Chciałoby się trochę więcej
Mimo że od kilku dni nie mogę się oderwać od Final Fantasy VII Remake: Intergrade, widzę też pole do drobnych usprawnień. Przede wszystkim brakuje mi alternatywnego trybu wydajności, na przykład 40 fps-ów w niższej rozdzielczości, z bardziej agresywnym wykorzystaniem DLSS. Stabilne 30 klatek i niski input lag to ogromna zaleta, ale przeskok z 30 do 40 fps-ów jest bardzo odczuwalny, a VRR mogłoby wtedy w pełni pokazać swoje możliwości.

DLSS generalnie radzi sobie świetnie, choć momentami (szczególnie na włosach Clouda) widać delikatne smużenie w ruchu. Sporadycznie da się też zauważyć lekkie ziarnienie wynikające z wyostrzania obrazu, głównie w trybie przenośnym. Cienie również nie wypadają idealnie. W porównaniu z PS5 są nieco bardziej miękkie i mniej precyzyjne, co w jasnych, otwartych lokacjach może dawać efekt lekkiej „klockowatości”.
Jeden z najlepszych portów na Switcha 2
Final Fantasy VII Remake: Intergrade trafia do ścisłej czołówki najlepszych portów na Switcha 2, obok Cyberpunka 2077 i Star Wars: Outlaws. Poziom oprawy graficznej niemal dorównuje PS5, wydajność jest wzorowa, a rozdzielczość wysoka zarówno w trybie przenośnym, jak i stacjonarnym.

Jeśli jeszcze nie graliście w Final Fantasy VII Remake: Intergrade albo po prostu chcecie wypróbować wersję przenośną, to z pełnym przekonaniem mogę Wam polecić wydanie na NS2. Dostajecie tutaj pełnoprawny produkt, będący niesamowicie blisko tego, co oferuje PlayStation 5, a do tego w bardzo dobrej jakości obrazu. Od siebie dodam tylko, że warto dać szansę trybowi stacjonarnemu, nawet jeżeli gracie głównie przenośnie, bo wysoka rozdzielczość robi tu świetną robotę.

