Xiaomi Redmi Note 15 Pro+ 5G: nudna klasyka? Niekoniecznie! [TEST]
Powiem wam szczerze, że lubię telefony ze średniej półki – no, niekoniecznie użytkowo, ale tak… do testów. Czasem bowiem coś, co nie ma prawa zaskoczyć, koniec końców okazuje się smartfonem może i nie hitowym, lecz na tyle przyzwoitym, iż pozostawia miłe wspomnienia. Właśnie takim modelem jest Redmi Note 15 Pro+ 5G.
Wydajności na co dzień aż nadto
Przyzwyczaiłem się już, że średnia półka od dłuższego czasu starcza w zasadzie do wszystkiego – i tutaj urządzenie na pewno nie zawodzi. Owszem, Snapdragon 7s Gen 4 z grafiką Adreno 810 jest przeciętniakiem – tyle że rzadko kiedy to poczujecie. Nie zamierzam zanudzać was jakimiś benchmarkami, dość powiedzieć, że w Geekbenchu 6 wykręca on 1255 pkt dla jednego rdzenia i 3200 dla ich kompletu. W praktyce co najmniej poprawnie działa tu wszystko. Najgorzej wypadają wymagające gry 3D, jednak w odniesieniu do najtańszych modeli poniżej tysiąca złotych i tak jest znacznie lepiej. A także bez zbytniego grzania połączonego z throttlingiem termicznym. Telefon lekko tylko zwiększa temperaturę podczas intensywnej pracy, a wydajność według testu 3DMark spada o ok. 5%, czyli tyle co nic w porównaniu z flagowcami.
Pozytywnych wrażeń dopełnia forma. Ekran nie daje żadnych powodów do narzekań, obudowa jest smukła, a pokryte wegańską skórką plecki – zwyczajnie estetyczne. Zresztą te bardzo szybko i tak znikną w etui, które dostajemy w zestawie. Wróćmy jednak do bebechów.

Tutaj na pewno bryluje akumulator z anodą krzemowo-węglową i pojemnością 6500 mAh. Akurat tak się trafiło, że miałem okazję dość mocno go przemrozić, robiąc zdjęcia na ulicach Wrocławia – i dzielnie to zniósł. Jeśli zaś chodzi o wydajność, półtora dnia działania Redmi Note 15 Pro+ 5G osiąga bez szczególnego problemu, ale w gruncie rzeczy niewięcej. Jest więc po prostu przyzwoicie. A w razie czego zapas energii uzupełnimy dzięki obsłudze ładowania 100 W. Samej ładowarki w zestawie jednak już nie ma (co ostatnio stało się standardem i żaden to przytyk w stronę producenta).
Do testów dostałem smartfon w wersji z 12 GB RAM-u i 512 GB pamięci na dane. Ta ostatnia niestety jest w standardzie UFS 2.2, a więc typowym dla telefonów wyraźnie tańszych. To jedno pole, gdzie poczyniono oszczędności. Drugie dotyczy aparatu – tyle że w jego przypadku sprawa okazuje się nieco bardziej skomplikowana. Przede wszystkim bowiem chciałem go… pochwalić.
Jak noc i dzień
Jeśli chodzi o ogólną budowę, telefon pod względem możliwości foto nie wykracza poza standard typowy dla nawet tańszych modeli – dostajemy bowiem obiektywy główny oraz ultraszerokokątny. Ten pierwszy jest zaś… bardzo dobry. Zdjęcia wykonywane – z wykorzystaniem sensora 200 Mpix – w dzień nie pozostawiają pola do krytyki, a w nocy, szczególnie tej miejskiej, są trochę tylko słabsze. W ich przypadku spodziewajcie się spadku liczby detali w ciemniejszych obszarach fotografii i znacznie gorszych niż w pełnym świetle efektów cyfrowego przybliżenia. Ogółem – pozytywna niespodzianka! To sprzęt, który z powodzeniem sprawdzi się w uwiecznianiu chwil z naszego życia.










Drugą stroną medalu jest jednak słaby, typowy już dla telefonów za tysiaka obiektyw ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 Mpix. Traktujcie go jako uzupełnienie możliwości głównego „słoiczka” za dnia: ani tu nie ma bogactwa detali, ani – gdy światła mniej – cieszącej oko ostrości. Przydaje się w zasadzie tylko do „dużej” architektury. Opcji makra próżno zaś w sofcie telefonu szukać, nawiasem mówiąc.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują więc, że tu Redmi niby nie wyskakuje przed szereg swej półki cenowej, ale bardzo dobrze wywiązuje się z podstawowego zadania. I tym, myślę, zaskarbi sobie sympatię typowego użytkownika. Czy to wystarczy? Moim zdaniem tak, zwłaszcza że kolorystyka zdjęć tym razem nie odrzuca ani zimnem, ani „instagramowym”, przesadnym podbiciem.











System i… reklamy
Jeśli chodzi o system i obsługę, niespodzianek nam nie zafundowano – co ma swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych należy przede wszystkim fakt, że do telefonu przyzwyczajać się nie trzeba: nakładki HyperOS 2 z Androidem 15 da się używać „z marszu”. A skoro już przy wersjach softu jesteśmy – tak, na start dostajemy poprzednią edycję oprogramowania, co wygląda tak sobie. Producent jednak obiecuje do czterech dużych uaktualnień – spodziewać się więc można, że w końcu odpowiedni update się pojawi.
Po stronie minusów wynotuję sobie również niezmienną obecność reklam, które szczególnie dają się we znaki w preinstalowanych aplikacjach producenta (a tych ogółem jest całkiem sporo). Mnie zdarzało się na nie natknąć przede wszystkim po przypadkowym uruchomieniu danego programu – cóż, każdorazowo w takiej sytuacji trzeba swoje odczekać, by dopiero potem przełączyć się na coś innego. Typowy użytkownik, który nie korzysta z własnych zamienników softu – a właśnie do takiego producent kieruje ten telefon – będzie się z reklamami spotykać częściej.
Redmi Note 15 Pro+ 5G – czy warto kupić?
Ogółem jednak jest to przyzwoity sprzęt, który zadowalająco wypada w obszarach zaliczanych do tych najważniejszych, patrząc z perspektywy zwykłego użytkownika. To wymienione już pojemny akumulator, niezły czas działania z dala od gniazdka, bardzo dobrej jakości ekran i takaż jakość zdjęć głównego aparatu.

Cieszy również to, że projektantom udało się znacząco zredukować wrażenie obcowania z tanizną – a nie oszukujmy się, marka Redmi to właśnie zazwyczaj takie telefony „dla wszystkich”, co nie zawsze oznacza ekskluzywność. Tutaj oszczędności czuć naprawdę rzadko: telefon dobrze wygląda, sprawnie działa, a minusy? Te w gruncie rzeczy często są pomijalne i kryją się gdzieś pod spodem.
Trochę boli cena: chciałbym, żeby ta konstrukcja w wersji z pojemniejszą pulą RAM-u i przestrzeni na dane kosztowała jednak trochę mniej. To idealny smartfon – również ze względu na konfigurację aparatu – do zamknięcia w przedziale cenowym poniżej 2000 zł. Jeśli stanieje – bierzcie. Redmi Note 15 Pro+ 5G na pierwszy rzut oka jest nudnym telefonem, ale w codziennej praktyce mile zaskakuje. Ale czy kupić? Cóż, ja na waszym miejscu poczekałbym na recenzje nadchodzącego Realme 16 Pro+ 5G – szykuje się zacny pojedynek.
Cena: 2299 zł
Dostarczył: Huawei, mi.com
XIAOMI REDMI NOTE 15 PRO+ 5G – PARAMETRY
System: Android 15 + HyperOS 2 • Procesor: Qualcomm Snapdragon 7s Gen 4 • Grafika: Adreno 810 • Ekran: AMOLED, 6,83”, 2772 × 1280, do 3200 nitów, do 120 Hz • Pamięć: 12 GB RAM-u, 512 GB pamięci na dane • SIM: nanoSIM + nanoSIM lub eSIM, standby • Komunikacja: Wi-Fi 6e, Bluetooth 5.4, NFC, podczerwień; GPS, BDS, Galileo, QZSS, Glonass • Akumulator: 6500 mAh, ładowanie 100 W, ładowanie wsteczne 22,5 W • Aparat: główny – 1/1.4”, 200 Mpix, f/1.7, PDAF, OIS; szerokokątny – 1/4.0”, 8 Mpix, f/2.2; przedni – 1/4.0”, 32 Mpix, f/2.2 • Inne: IP68/69K, do 24 h zanurzenia na 2 m, odporność na upadki z 2,5 m, etui w zestawie • Wymiary: 163,3 × 78,3 × 8,2 mm • Waga: 207 g
OCENA: 8
Plusy:
- bardzo dobry główny aparat niezależnie od pory
- przyzwoita wydajność
- szybkie ładowanie i pojemny akumulator
- odporna na uszkodzenia i zalanie obudowa
- ogólna prezencja i wygoda na co dzień
Minusy:
- szybkość pamięci wewnętrznej typowa dla tańszych telefonów
- obiektyw ultraszerokokątny wyraźnie odstaje od głównego jakością zdjęć
- w wersji z większą pulą pamięci cena wykracza ponad przyzwoite 2000 zł
- reklamy w preinstalowanych apkach producenta
- na upartego: Android 15 na start
