Resident Evil Requiem – w co zagrać przed najnowszą częścią serii?
Jak już wspominałem w recenzji, Resident Evil Requiem to produkcja wyjątkowa dla fanów serii – spinająca trzy dekady fabularnych zawiłości i przez to pełna odniesień do poprzednich odsłon, a także mrugnięć okiem do osób znających uniwersum. Oczywiście w Requiem można z powodzeniem zagrać bez uprzedniej znajomości historii rozpoczętej w 1996 roku. Postanowiłem jednak uporządkować najważniejsze kwestie zarówno dla tych, którzy jeszcze przed wejściem w buty Grace Ashcroft oraz Leona S. Kennedy’ego chcą poznać lore Resident Evil, jak i osób mających już RE9 za sobą.
Wiedza, w co warto zagrać, a co lepiej pominąć, jest o tyle istotna, że na przestrzeni trzech dekad, kilkudziesięciu gier, paru remake’ów i wielu spin-offów, fabuła serii napęczniała na tyle, że czasem nawet fanom trudno się w tym połapać. Co więcej, starsze odsłony nie przeszły najlepiej próby czasu, a nie każda doczekała się remake’u.Najprościej byłoby zachęcić do poznania uniwersum zgodnie z chronologią wydarzeń – od RE0, przez remaki pierwszych trzech odsłon, aż po Code: Veronica czy multiplayerowego Outbreaka i tak dalej. Problem w tym, że dla zrozumienia historii opowiedzianej w Requiem oznaczałoby to sporo nadmiarowego materiału, często już przestarzałego lub niekoniecznie udanego pod względem rozgrywki.
Dlatego jako weteran serii, mający za sobą Resident Evil 9, postanowiłem przedstawić subiektywne minimum, które będzie dobrym punktem wejścia w uniwersum – nie tylko fabularnie, ale również gameplayowo.

Resident Evil 1 (2002) – opcjonalnie
Zaczynamy kontrowersyjnie – wszak nie wypada sugerować opcjonalności części, od której wszystko się zaczęło. Fabularnie wnosi ona sporo do lore, ale wiele z tych informacji poznajemy również w kolejnych odsłonach, a nawet wymieniony przeze mnie remake z 2002 roku może dla wielu współczesnych graczy okazać się zbyt archaiczny pod względem rozgrywki. To (chronologicznie pod względem daty wydania) ostatnia główna odsłona z ustalonymi z góry, statycznymi ujęciami kamery (fixed camera perspective), więc jeśli ktoś nie miał wcześniej do czynienia z taką perspektywą przedstawiania wydarzeń, istnieje prawdopodobieństwo, że okaże się to nie do przeskoczenia.
Tym, którzy czują się jednak na siłach, polecam rozpocząć przygodę właśnie od remake’u „jedynki”, do dziś uznawanego za jedną z najlepszych odsłon serii. Wielu fanów wciąż wspomina go jako odświeżenie idealne – zachowujące wszystko, co najlepsze w oryginale, i rozszerzające go o istotne elementy (historia Lisy Trevor czy dodanie crimson headów).
Resident Evil 2 Remake (2019) – koniecznie
W tym wypadku nie ma wątpliwości, że zagrać po prostu trzeba. W końcu RE2 przedstawia początek drogi Leona S. Kennedy’ego – wówczas nieopierzonego funkcjonariusza, dla którego wybuch epidemii zbiegł się z pierwszym dniem pracy na posterunku policji w Raccoon City. Część niezbędna, by docenić drugą połowę Requiem i powrót do zniszczonego miasta po blisko 30 latach.
Dlaczego remake, a nie oryginał z 1999 roku? Bo jeśli ktoś nie grał w pierwowzór lata temu, to dzisiaj zwyczajnie się od niego odbije. Do odważnych jednak świat należy – w klasyczną „dwójkę” można dzisiaj zagrać choćby za pośrednictwem GOG-a. Kilka miesięcy temu trafiła również na PS Store’a.
Resident Evil 3 Remake (2020) – opcjonalnie
Kolejna numerowana część serii nie skupia się na postaci Leona, ale pojawiającej się już w RE1 Jill Valentine. Ze względu jednak na fakt, iż trzecia odsłona rozgrywa się w Raccoon City, warto sprawdzić ją choćby po to, by pobyć w trawionym przez epidemię zombie mieście jeszcze przez chwilę, nim wrócimy do niego w ramach Requiem.
W tym wypadku wybór remake’u też wydaje się oczywisty, jednak należy mieć w pamięci, że został on znacznie okrojony względem pierwowzoru – brakuje m.in. kilku ważnych lokacji (choćby wieży zegarowej). Pierwowzór, analogicznie do RE2, pozostaje w zasięgu śmiałków, jeśli jednak ktoś zdecyduje się na remake, to według mnie warto również obejrzeć walkthrough klasycznej „trójki” na YouTube.
Resident Evil: Outbreak i Resident Evil: Outbreak – File 2 (2003–2004) – opcjonalnie
Spin-offy ważne dla fabuły Requiem, jednak zważywszy na archaiczną rozgrywkę oraz jej online’owy charakter, ogranie Outbreaków w 2026 roku wymaga naprawdę ogromu wysiłku. Dlatego też w celu poznania historii matki Grace – Alyssy Ashcroft, która jest jedną z grywalnych postaci najnowszej części serii Resident Evil – polecam youtube’owy seans.
Resident Evil 4 (2005) lub remake (2023) – koniecznie
Kolejna odsłona, której nie sposób pominąć, a przy okazji jedna z najważniejszych gier w historii marki. „Czwórka” uratowała bowiem zjadającą własny ogon serię, a jednocześnie zredefiniowała przyszłość nie tylko Residenta czy survival horroru, ale także gier akcji jako takich.
Co za tym idzie, to pierwsza pozycja na liście, jaką jestem w stanie z czystym sumieniem polecić w oryginale. Niemniej remake również jest produkcją doskonałą, która spełni to samo zadanie, co wydany w 2005 roku pierwowzór – umożliwi poznanie dalszych losów Leona S. Kennedy’ego.
Resident Evil 6 (2012) – opcjonalnie
Okryta złą sławą odsłona, którą niekoniecznie warto ogrywać dla samej warstwy gameplayowej. Faktem jednak pozostaje, że Leon to jeden z jej głównych bohaterów, w dodatku mówimy o jego finałowym momencie w serii przed powrotem w ramach Resident Evil Requiem. Choćby z tego względu można rozważyć sprawdzenie nastawionego na akcję RE6.
Resident Evil: Revelations 2 (2015) – opcjonalnie
Drugi spin-off na naszej liście pojawia się tutaj nieprzypadkowo, gdyż rozgrywające się w jego ramach wydarzenia pobrzmiewają w mniejszym lub większym stopniu w Requiem. Jednocześnie nie trzeba się martwić, że brak znajomości wydarzeń opowiedzianych w Revelations 2 sprawi, że jakikolwiek wątek w najnowszej odsłonie okaże się niezrozumiały. Historia tej części może jednak rzucić szersze światło na fabułę RE9.
Resident Evil 7: Biohazard (2017) – koniecznie
Nowe otwarcie dla serii pomoże wczuć się w atmosferę survival horroru, czekającą w Requiem na gracza podczas kampanii Grace Ashcroft. Ponadto umożliwi zrozumienie genezy niektórych wydarzeń, których uczestnikami będziemy w wydanej ostatnio części serii.
To także preludium dla kolejnego na liście Village. Jego połączenia z „dziewiątką” są równie mocne – a skoro w obu odsłonach głównym bohaterem jest Ethan Winters, to jego wątek należy poznać od początku. Szczególnie że pierwsze godziny RE7 w domu Bakerów są jednymi z najstraszniejszych przeżyć w residentowej historii. W wypadku tej części warto skierować swoją uwagę również na jedno z DLC – Not a Hero.
Resident Evil Village (2021) – koniecznie
Druga część nowej trylogii przenosi gracza do tajemniczej wioski na południu Europy i rozwija opowieść znaną z Biohazard. Choć historia „ósemki” nie jest bezpośrednio kontynuowana w RE9, to właśnie w Village pojawiają się wątki istotne dla całego uniwersum oraz pomagające zrozumieć wiele kwestii backgroundowych Requiem. Znajomość wydarzeń oraz zapisków, które znaleźć można w trakcie rozgrywki, daje bowiem szerszy kontekst temu, co dzieje się w najnowszym rozdziale Resident Evil.
Zawsze za mało
Jeśli ktoś chciałby drogę w kierunku gry w Requiem przebyć w linii prostej, bez nadmiarowego meandrowania, to powyższą listę dałoby się na dobrą sprawę skrócić do drugiego i czwartego Residenta. To one są bowiem kluczowe dla rozwoju Leona S. Kennedy’ego – w RE6 czuć, że to już ugruntowana charakterologicznie postać, więc pominięcie tej odsłony nie byłoby wielką zbrodnią.
Na upartego można również uznać, że nieznajomość Biohazard oraz Village nie przeszkodzi w zrozumieniu kwestii fabularnych przedstawianych w RE9. Odrze jednak doświadczenie z wielu niuansów i smaczków, których będzie nam brakować również w przypadku odpuszczenia jakiejkolwiek z wyżej wymienionych gier.
Z kolei jeśli ktoś ma Requiem już za sobą i chciałby poznać uniwersum w całości, to warto wrócić do korzeni, gdyż każda odsłona Resident Evil to produkcja warta poznania. Nie tylko ze względu na rozszerzanie lore uniwersum, ale również jako wgląd w rozwój tej popularnej serii, która od trzech dekad stale odnajduje na siebie nowe pomysły.

Przydatne szalenie, także ukłony ślę niespieszne ☺️
czemu ani slowa o remaku 1 w zamian polecanie oryginalu, ktory dzisiaj nie jest juz strawny, ani slowa o 0 czy codeveronica. I skoro piszecie o 3 to zamiast ta podrobke gry remake polecajcie oryginal 3, ani slowa o bardzo dobrych revelations. Dla kogo jest to zestawienie?