30.05.2022, 13:43Lektura na 9 minut

Asus Vivobook Pro 14X OLED – test laptopa z ekranem OLED 90 Hz

Linia modelowa Vivobook nie wpisuje się w żadną z dwóch najpopularniejszych kategorii, czyli nie obejmuje ani typowych notebooków do grania, ani ultrabooków. Ma za to klasyczne konstrukcje, ale odpowiednio wzbogacone a to osobną kartą graficzną, a to ekranem OLED, co powinno zaspokajać apetyt ambitniejszych twórców amatorów.


Marcin „Tokamakk” Kwiecień

W pewnym sensie omawiany laptop Asusa stoi okrakiem nad tymi najczęściej kupowanymi komputerami przenośnymi. Nie ma w nim bowiem niskonapięciowego procesora, tylko taki z dopiskiem H w oznaczeniu (w testowanym egzemplarzu znajdował się czterodzeniowy Intel Core i7, ale można też wybrać konfigurację z ośmiordzeniowym AMD Ryzenem). W tym też przypadku moc graficzna nie pochodzi jedynie ze zintegrowanej karty Iris Xe, ale jest wzmocniona najsłabszą odmianą GeForce’a RTX Laptop GPU – czyli taką z oznaczeniem 3050.

Asus Vivobook Pro 14X OLED
Asus Vivobook Pro 14X OLED

Kolejna cecha została zaakcentowana w nazwie: Asus Vivobook Pro 14X OLED ma ekran samoemisyjny, a nie klasyczny LCD, i to w proporcjach 16:10. W dodatku to wyświetlacz o rzadko spotykanej rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli, co przy 14-calowej matrycy daje dużą gęstość pikseli i niezwykle ostry obraz. Technologia OLED dokłada do tego również bardzo dobrą jasność (szczytowo 600 nitów, więc w pracy na dworze nie przeszkadza nawet błyszcząca powłoka), świetne odwzorowanie kolorów (100% zgodności z DCI-P3), odświeżanie 90 Hz i certyfikat HDR 600 – brakuje tu jedynie warstwy dotykowej.


Klawiatura inaczej

Nieco inne wrażenie wywołują wspomniane bazowe komponenty – procesor to dokładniej Core i7-11370H – bo stanowią przeciętną konfigurację. Ani nie będzie przesadnie wolno, ani też nie da się śrubować jakichkolwiek osiągów. Całość konstrukcji zamknięto w aluminiowej obudowie (do wyboru wersje srebrna i szara), która wedle słów producenta odwołuje się do stylistyki industrialnej. Mnie osobiście nieco przeszkadza wystający element na klapie, ale to tylko detal, o którym zapominamy po wygodnym – dzięki podcięciu przed touchpadem – otwarciu pokrywy.

Asus Vivobook Pro 14X OLED
Asus Vivobook Pro 14X OLED

Tu czeka na użytkownika małe zaskoczenie, bo po pierwsze klawiatura jest w dwóch mocno różniących się od siebie odcieniach szarości, a po drugie klawisz Escape dodatkowo wyróżniono, nadając mu intensywny pomarańczowy kolor. Przyznaję, że przez dwa dni irytował mnie ten akcent, ale bardziej denerwujące okazały się odbicia światła z obwódki włącznika, który pełni jednocześnie funkcję czytnika linii papilarnych. Do tego pewnie też bym się z czasem przyzwyczaił, ale w sztucznym świetle podczas testów cały czas szukałem pozycji, w jakiej wspomniane refleksy byłyby minimalne.


Touchpad też po nowemu

Na klawiaturze pracuje się wygodnie – pomijając standardowo już zmniejszone do połowy klawisze kursorów – i jestem przekonany, że nikt nie będzie narzekał. Chyba że na podświetlenie, bo jasna barwa przycisków powoduje, iż świecące na biało diody nie spełniają należycie swojej funkcji – tu przydałby się jakiś konkretny kolor. Touchpad natomiast zasługuje wyłącznie na pochwały. Jest bardzo duży, niezwykle przyjemny w dotyku, idealnie śliski i do tego obsługuje funkcję DialPad.

Po przeciągnięciu od prawego górnego rogu można uruchomić oprogramowanie, które wyświetli dodatkowe opcje wybierane poprzez obracanie palcem w podświetlonym obszarze touchpada. Standardowo to zmiana głośności i jasności, inne rzeczy będą natomiast dostępne w połączeniu z pakietem Adobe. Do gestów wykonywanych paroma palcami się przyzwyczailiśmy i w DialPadzie widzę podobny potencjał. Jasne, do tego też trzeba przywyknąć, ale dodanie touchpadowi nowych funkcji bardzo mi się podoba.


Niedopowiedzenie na pięć milimetrów

Ekran bez wysiłku da się otworzyć jedną dłonią i można go odchylić do ok. 150 stopni. Zawias zamontowano na prawie całej szerokości laptopa, ale nie jest on elementem, który powoduje unoszenie się komputera w roboczym położeniu wyświetlacza. Asus użył tu gumowych nóżek i nie ma w tym nic złego poza faktem, że podając w specyfikacji technicznej wymiary sprzętu, pominął te dodatkowe kilka milimetrów. Więc nie, ten model nie jest niższy niż 20 mm, bo liczy sobie ok. 22,5 mm. Bardzo dobrze za to prezentuje się waga urządzenia, bo to tylko 1,45 kg – wiele wyraźnie chudszych ultrabooków notuje wynik w granicach 1,35 kg, więc trzeba to docenić.

Asus Vivobook Pro 14X OLED
Asus Vivobook Pro 14X OLED

Mieszane uczucia budzi wyposażenie laptopa w złącza. Z jednej strony trzy porty USB typu A wyglądają dobrze, ale dlaczego aż dwa z nich są w standardzie 2.0? Dostajemy pełne HDMI 1.4 – dlaczego w tak starej wersji, która nie pozwoli na osiągnięcie odświeżania 60 Hz przy wyższych rozdzielczościach? Mamy też Thunderbolta 4 w postaci gniazda USB typu C z obsługą DisplayPortu czy ładowania – ale to już dla odmiany jak najbardziej pozytyw. Otrzymujemy czytnik kart, lecz – przypominam, że to ma być narzędzie dla osób fotografujących i filmujących – tylko microSD, podczas gdy standardem (poza smartfonami oczywiście) pozostaje pełny wariant SD. Notebook ma osobne gniazdo zasilania, co jest dobrym pomysłem, bo przez USB-C laptop możemy naładować, ale nie musimy. Na koniec: rozłożenie tych wszystkich elementów. Po lewej stronie urządzenia znajdują się tylko dwa gniazda USB 2.0, cała reszta ze złączem combo słuchawki/mikrofon znajduje się natomiast na prawym boku. Pytanie, dlaczego nie jest odwrotnie, pozostaje otwarte.


Audio i wideo – tak

Doceniam obecność mechanicznej zasłonki na obiektywie kamery. Jakość generowanego obrazu jest w porządku, bo nawet w sztucznym świetle nie ma jakiegoś ziarna czy rozmyć. Trzeba jednak pamiętać, że to wyłącznie rozdzielczość HD. Nie udało mi się natomiast sprawdzić mikrofonów, bo najwyższy poziom nagrania wynosił tylko 3% z maksimum. Żadna zmiana ustawień nie pomogła, więc podejrzewam, że w tym miejscu testowanemu laptopowi przytrafiła się usterka. Ostatnia część multimediów to głośniki. Urządzenie ma ich dwa, na spodzie – co prawda sygnowane marką Harman/Kardon, ale z nurtu mainstreamowego, więc za wiele nie można od nich oczekiwać. Nie poddają się nawet przy maksymalnej głośności – fakt, niezbyt imponującej – generują jednak dźwięk o metaliczno-syczącym charakterze, co słychać tym lepiej, im bardziej w prawo jest przesunięty suwak głośności. Niskich tonów nie stwierdzono, co przy braku subwoofera wydaje się zupełnie normalne.

Asus Vivobook Pro 14X OLED
Asus Vivobook Pro 14X OLED

Skoro o dźwiękach mowa, to zajmijmy się wentylatorami. Pracują one cały czas, co prawda przy niskim lub zerowym obciążeniu bardzo cicho, ale jednak się obracają. Próba przełączenia w oprogramowaniu do zarządzania MyAsus na tzw. tryb szeptu spowodowała jedynie wzrost szumu, więc coś tu jest nie tak. Jeśli obciążymy tylko procesor, to obroty wentylatorów wzrosną na tyle, że będzie dość głośno. Dopiero jednak jednoczesne mocniejsze wykorzystanie i CPU, i GPU spowoduje, że chłodzenie osiągnie maksymalną wydajność, która jest okupiona już dość znacznym hałasem. Na szczęście nie ma w nim żadnych drażniących tonów, jest po prostu głośniej.


Czy pan zamawiał grzejnik?

Osiągi zarówno w aplikacjach, jak i w grach są ograniczone z jednej strony samymi możliwościami procesora i karty graficznej, a z drugiej tym, jak szybko owe elementy (a właściwie CPU) osiągną jakiś limit termiczny. To świetnie można zauważyć w testach aplikacyjnych: do pewnego momentu wszystko działa pełną parą, a potem następuje spowolnienie. I trzeba się pogodzić z tym, że praktycznie zawsze pojawia się throttling, bo procesor bez problemu przekracza temperaturę 90°C. Jak wspomniałem na początku, w sumie daje to przeciętne osiągi w aplikacjach i grach.

Próba grania w rozdzielczości natywnej to oczywiście szaleństwo, więc testy zrobiłem, redukując ją o połowę do 1440 x 900 pikseli (co oznacza 75% mniej treści do wyrenderowania). Wyniki dla maksymalnych ustawień są takie sobie, to znaczy że nie tylko 60 fps-ów znajduje się często poza zasięgiem, ale także 30 może się okazać nieosiągalne. Rada jak zawsze ta sama: trzeba obniżyć detale (ale szanuję to, że na tym laptopie da się pograć, i to nie w HD).


OLED kusi, ale...

To nie miała być bardzo wydajna maszyna. Uważam, że spełnia swoją funkcję, choć wyniki pracy bez zasilania sieciowego rozczarowują. Niespełna pięć godzin to nic, więc myślałem, że coś się stało z akumulatorem. Monitorowanie pracy baterii przyniosło jednak wniosek, że po prostu tak to wygląda. Przy wyświetlaniu filmu w Full HD obciążenie procesora było na poziomie 2-3%, a zintegrowanego GPU dochodziło do 4% i w sumie laptop pobierał średnio 11-13 W. Nijak więc z pojemności 63 Wh nie wyciśniemy w tych warunkach choćby ośmiu godzin. Szkoda. Może lekarstwem okazałby się undervolting?

Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno ocenić, czy cena sięgająca 5600 złotych jest atrakcyjna. Za nieco większe kwoty można kupić gamingowe laptopy z przyzwoitym ekranem, wyraźnie wydajniejsze, ale przy tym cięższe. Mnie osobiście bardzo przekonuje Asusowy ekran, który niewątpliwie jest tutaj gwiazdą wieczoru. Gdybym szukał następcy swojego kilkuletniego ultrabooka (z bardzo dobrym ekranem, ale z procesorem niskonapięciowym), to poważnie zastanawiałbym się nad kupnem, bo wszystkie wymienione wady OLED-owy wyświetlacz naprawdę spycha w cień.

Asus Vivobook Pro 14X OLED
Asus Vivobook Pro 14X OLED

Cena: ok. 5550-5600 zł | Asus

PARAMETRYProcesor: Intel Core i7-11370H, 4 rdzenie, 8 wątków, 3,3-4,8 GHz, cache L3 12 MB, TDP 35 W • Grafika: Nvidia GeForce RTX 3050 Max-Q (4 GB GDDR6, 35 W Total Graphics Power, 40 W Max GPU Power), Intel Iris Xe • Ekran: OLED, 14 cali, 2880 x 1800, 242 ppi, 90 Hz, błyszczący, pokrycie barw 100% DCI-P3, VESA Display HDR True Black 600, walidacja PANTONE • Pamięć: 16 GB RAM DDR4 3200 MHz, SSD SK Hynix BC711 HFM001TD3JX013N 1 ТB (M.2 PCIe 3.0 x4 NVMe) • Łączność: USB 3.2 Gen 1 typu A, 2 x USB 2.0 typu A, Thunderbolt 4 (USB 3.2 typu C, Power Delivery, DisplayPort Alt Mode), HDMI 1.4, Wi-Fi 6 (802.11a/​b/​g/​n/​ac/​ax) 2 x 2, Bluetooth 5.1, gniazdo 3,5 mm słuchawki/mikrofon • Napęd optyczny / czytnik kart: brak/microSD • Akumulator: Li-Poly, niewymienny, trzykomorowy, 63 Wh, zasilacz 120 W • Inne: kamera 0,9 Mpix (1280 x 720) z mechaniczną zasłonką, głośniki stereo, mikrofon, podświetlana klawiatura (membranowa, wyspowa), touchpad z funkcją DialPad, czytnik linii papilarnych zintegrowany z klawiszem włącznika, Windows 10 Pro • Wymiary: 317,4 x 228,5 x 22,5 mm • Waga: 1,45 kg, zasilacz 0,33 kg

Ocena

Bardzo dobrze wykonany laptop, który dzięki świetnemu ekranowi nadaje się do edytowania zdjęć i wideo oraz tworzenia grafiki. Gracze nie mają tu czego szukać, ale najniższy model mobilnego RTX-a umożliwia zabawę w rozdzielczości 1440 x 900 (przy założeniu, że nie wymagamy 60 fps-ów). Czterordzeniowy procesor nie jest demonem wydajności, za to skutecznie się rozgrzewa, co z miejsca powoduje obniżenie taktowania. Dużym rozczarowaniem okazuje się też czas pracy po odłączeniu zasilania sieciowego, bo najlepszy wynik to poniżej pięciu godzin.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • bardzo dobra jakość wykonania
  • aluminiowa obudowa, na której nie widać odcisków palców
  • ekran OLED 90 Hz ze świetnym odwzorowaniem kolorów i obsługą HDR
  • szybki dysk SSD NVMe
  • podświetlana, wygodna klawiatura
  • duży i precyzyjny touchpad z funkcją DialPadport Thunderbolt 4, przez który można ładować laptopa
  • obsługa Wi-Fi 6E i Bluetootha 5.1
  • klawiatura i obszar pod nadgarstkami nie nagrzewają się
  • kamera internetowa ma mechaniczną zasłonę
  • głośniki nie poddają się nawet przy maksymalnej głośności, choć oprócz oczywistego braku basów wykazują się lekko metaliczno-syczącym charakterem
  • stosunkowo niska waga

Minusy

  • przy mocniejszym naciśnięciu środek klawiatury trochę się ugina
  • w grach czy aplikacjach procesor osiąga limity termiczne i ogranicza taktowanie (w tych pierwszych jednak mniej)
  • rozczarowująco krótki czas pracy na akumulatorze
  • przy jasnym kolorze klawiszy ich podświetlenie niespecjalnie spełnia swoją funkcję
  • aż dwa porty USB 2.0
  • czytnik kart jest, ale tylko do microSD
  • HDMI wyłącznie w wersji 1.4
  • rozmieszczenie gniazd
  • wentylatory – bardzo cicho, ale jednak – pracują zawsze
  • oszukańcza informacja w specyfikacji – podano wysokość laptopa bez gumowych nóżek

Redaktor
Marcin „Tokamakk” Kwiecień
Wpisów10

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane