19.06.2024, 13:15Lektura na 9 minut

Poco F6 Pro – test. Wydajność flagowca w cenie średniaka

Już od paru lat telefony marki Poco cieszą się renomą urządzeń opłacalnych, jeśli chodzi o granie. Nie inaczej jest w tym przypadku.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Jak nietrudno się domyślić, przy cenie wynoszącej ok. 3000 zł Poco F6 Pro jest modelem, który w dość naturalny sposób rzuca wyzwanie flagowcom. No, przynajmniej jeśli chodzi o znaczną część tego, co ma do zaoferowania – czasem bowiem producent musiał spojrzeć na bilans kosztów.


Poco F6 Pro – topowa wydajność

Bez wątpienia nie oszczędzał jednak na procesorze. Mamy zatem mocny CPU, często zapewniający wydajność wyrastającą ponad poziom konkurencji w podobnej cenie. W przypadku Poco F6 Pro „pod maską” znajdziemy Snapdragona 8 Gen 2, a więc zaprezentowany w zeszłym roku układ, który jednak wciąż można zaliczyć do topowych: w różnej maści rankingach uwzględniających telefony Apple’a bez problemu utrzymuje się w pierwszej dziesiątce. To korzystający z procesu N4 TSMC 4 nm chip z układem graficznym Adreno 740 i ośmioma rdzeniami w konfiguracji 1 + 4 + 3. Innymi słowy, otrzymujemy bardzo wydajny rdzeń Kryo Prime 3,2 GHz, cztery wydajne Kryo Performance 2 GHz oraz trzy energooszczędne Kryo Efficiency 2 GHz.

Poco F6 Pro
Poco F6 Pro

W praktyce smartfon wypada wyśmienicie. GeekBench 6 zwrócił 1427 pkt dla pojedynczego rdzenia i 5227 pkt dla całości, z kolei 3DMark Wild Life Extreme pokazał 3437 pkt. Telefon też nieźle radzi sobie z throttlingiem – 3DMark Wild Life Extreme Stress Test ocenił stabilność na poziomie 72%, co pokazuje, że spadek wydajności pod obciążeniem ma oczywiście miejsce, jednakże na tle wielu innych konstrukcji Poco F6 Pro tak czy inaczej sprawuje się zaskakująco dobrze, jeśli chodzi o odprowadzanie ciepła z układu. Najbardziej nagrzewa się obszar na prawo od aparatów (patrząc od strony plecków), a także nieco poniżej wyspy. Przy zwyczajnym chwycie prawą ręką ciepło oczywiście jest również odczuwalne na reszcie obudowy, nie powoduje jednak dyskomfortu.


Multimedialna bestia

Jeśli chodzi o pamięć, urządzenie na polski rynek trafiło w dwóch wariantach. Testowany przez nas został wyposażony w aż 16 GB RAM-u LPDDR5X i 1 TB pamięci UFS 4.0 – co tu dużo mówić, to topka, która zadowoli każdego gracza. Druga edycja jest skromniejsza, ale wciąż mocna, bo znajdziemy tam 12 GB pamięci operacyjnej i 512 GB przestrzeni na dane.

Cieszy również wysokiej jakości ekran. To duży AMOLED o przekątnej 6,67, rozdzielczości WQHD+ 1440 × 3200 i z odświeżaniem do 120 Hz oraz jasnością szczytową do 4000 nitów. Jeśli jednak chcecie wycisnąć z urządzenia najwięcej, polecam zanurkować w opcje – o ile odświeżanie standardowo jest domyślne i dynamiczne, o tyle wyższą rozdzielczość trzeba sobie ustawić ręcznie. Powód? Cóż, wydajność akumulatora: producent, nie pierwszy raz zresztą, stawia na niższe opcje celem oszczędności w zużyciu energii na co dzień. Łatwo jednak da się to zmienić i aktywować też przy okazji 120 Hz „na sztywno”, jeśli ktoś ma taką fantazję. Ogółem o wyświetlaczu złego słowa nie mogę powiedzieć.

Poco F6 Pro
Poco F6 Pro

Fajnie wypadają też głośniki stereo. Oczywiście brakuje tu basu, co zaskoczeniem nie jest, zważywszy na wielkość obudowy, jednak filmy można oglądać z przyjemnością, a i okazjonalnie da się posłuchać muzyki bez zgrzytania zębami. Dla porządku warto dodać, że producent chwali się zgodnością z Dolby Atmos oraz certyfikatami Hi-Res Audio i Hi-Res Audio Wireless. Mini-jacka niestety brak.


Obudowa i akumulator

Telefon świetnie leży w dłoni, zasilanie i przyciski głośności znajdują się pod kciukiem, nie trzeba się gimnastykować z ich obsługą. Minusem jest na pewno brak wodoszczelności – producent nie chwali się żadną klasą odporności urządzenia na kontakt z cieczą, warto więc o tym pamiętać, zwłaszcza latem. Przyczepić można się też do obudowy z tworzywa – ale to bardziej dla zasady i w kontekście ceny oscylującej wokół trzech tysięcy. O ile w przypadku ramki mamy do czynienia z metalem, o tyle plecki to już właśnie tworzywo – na szczęście pokryte atrakcyjnym wizualnie wzorem i odporne na palcowanie. Brudzić się za to będzie na pewno szklana wyspa aparatów, nad której podniesioną płaszczyznę wyraźnie wystają cztery obiektywy ze złotym obramówkami. Fajnie to wygląda, aczkolwiek po zakupie nie wahałbym się ani chwili, by na telefon założyć jakąś lepszą osłonę.

Poco F6 Pro
Poco F6 Pro

Pod pokrywą plecków znajdziemy oczywiście akumulator – i tu nie mogę się raczej do niczego przyczepić. Przede wszystkim mamy ładowanie 120 W (z ładowarką w zestawie), co w praktyce i przy pojemności 5000 mAh oznacza ok. 20 minut „na kablu” do pełna. Rewelacyjna rzecz, bez której trudno mi sobie wyobrazić korzystanie ze smartfona – sprzęt można „zatankować” w przerwie na kawę lub bezpośrednio przed wyjściem z domu.

Wydajność akumulatora zależy oczywiście od intensywności użytkowania i ustawień. Na standardowych telefon spokojnie wytrzyma półtora dnia całkiem częstego sięgania po urządzenie, co jest dobrym wynikiem, zważywszy na klasę procesora. Gorzej, jak włączymy na sztywno 120 Hz i wyższą rozdzielczość – tutaj zostanie nam raczej jeden dzień z pewnym zapasem. Tak czy inaczej, da się odczuć postęp tak względem poprzednich flagowców, jak i gamingowych modeli tej samej marki, z Poco F4 GT na czele.


Możliwości foto

Cóż, tutaj chyba najbardziej widać oszczędności. Na tylny aparat składają się trzy obiektywy, z których tak naprawdę tylko główny jest godny uwagi. To jasny f/1.6 z sensorem 50 Mpix i optyczną stabilizacją obrazu. Nie dziwi fakt, że radzi sobie zarówno w dzień, jak i w nocy, i to także w sytuacjach, gdy światła brakuje. Ogółem nawet – mówiąc oczywiście w pewnym uproszczeniu – potrafi wyłapać w ciemności więcej, niż widzi ludzkie oko. Tyle że docenicie to jedynie w scenach statycznych, bo dynamiczne wypadają już zauważalnie gorzej i nie pomagają tu choćby próby zachowania bezruchu przez fotografowaną osobę – ostrość przepada bardzo szybko i Poco F6 Pro musi w tym miejscu uznać wyższość prawdziwych flagowców. Do zdjęć nocnej scenerii miejskiej telefon wystarcza jednak ze sporym zapasem – na co dzień może wam co najwyżej brakować modułu tele.

6
zdjęć

Gorzej radzi sobie reszta – pozostałe obiektywy na tle głównego wypadają zauważalnie słabiej pod względem szczegółowości zdjęć, pomiędzy szerokim kątem a zwykłym widać też niewielką różnicę w odcieniach kolorów (choć nie jest to tak drastyczne zjawisko jak w typowych średniakach za mniej niż dwa tysiące złotych). Ubytek detali, ziarno i problemy z ostrością da się odczuć również przy fotografii obiektów z bardzo bliska – tutaj dodatkowo zaobserwujemy niekiedy tendencję do przepalania wyrazistych, intensywnych kolorów, np. różu czy fioletu, gdy uwieczniamy na zdjęciu źródło światła.

3
zdjęć

Ogółem jednak aparat należy docenić – to, co dostajemy, spokojnie wystarczy w większości typowych scenariuszy. Czy to fotki rodzinne, czy ujęcia pejzaży na wycieczkach, również te nocne – Poco F6 Pro radzi sobie po prostu dobrze. Zdjęcia selfie może nie wypadają jakoś rewelacyjnie, wciąż jednak trzymają przyzwoity poziom. Wniosek nasuwa się zatem sam: nie wymagajcie zbyt wiele od pobocznych szkiełek, a będziecie zadowoleni.

Fotografia wykonana w naprawdę kiepskich warunkach oświetleniowych, na zdjęciu widać znacznie więcej niż gołym okiem.
Fotografia wykonana w naprawdę kiepskich warunkach oświetleniowych, na zdjęciu widać znacznie więcej niż gołym okiem.
5
zdjęć

Dla kogo?

Dla graczy – to oczywiste. Mocny procesor i bardzo dobry ekran w naturalny sposób sprawiają, że smartfon nadaje się do elektronicznej rozrywki. Zwłaszcza że można przywrócić go do życia bardzo szybko za sprawą ładowarki 120 W – nie będzie wam więc szkoda „marnować prądu” na jakieś pierdółki. Z Poco F6 Pro ucieszą się również ci, którzy nie lubią zaprzątać sobie głowy miejscem na dane – 1 TB w testowanym wariancie wystarczy na długo.

Mimo wszystko bardziej opłacalny wydaje się obecnie model z 512 GB pamięci i 12 GB RAM-u. Ten bowiem zdążył trochę od premiery stanieć i kupicie go za 2600 zł. Za te pieniądze – dobry deal. A co do lepiej wyposażonej edycji: to telefon, który można sobie sprawić i nie przejmować się już w zasadzie niczym. Jeśli jednak 3200 zł to za dużo, poczekajcie, aż cena spadnie poniżej trzech tysięcy – wówczas Poco F6 Pro będzie w swej kategorii bezkonkurencyjny.

Cena: 3200 zł

Dostarczył: Poco

POCO F6 PRO – PARAMETRY

System: Android 14 + HyperOS • Procesor: Snapdragon 8 Gen 2 • Grafika: Adreno 740 • Ekran: AMOLED, 6,67, 1440 × 3200, 120 Hz, do 4000 nitów • Pamięć: 16 GB RAM-u, 1 TB GB flasha USF 4.0 • SIM: 2 × nanoSIM • Komunikacja: 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.3, NFC, USB-C • Akumulator: 5000 mAh, niewymienny • Aparat: tylny 50 Mpix, f/1.6, OIS + szerokokątny 8 Mpix, f/2.2 + makro 2 Mpix, f/2.4; przedni 16 Mpix • Czujniki: akcelerometr, zbliżeniowy, światła, żyroskop, magnetometr, grawitacyjny, czytnik linii papilarnych pod ekranem, GPS, emiter podczerwieni • Inne: ładowarka 120 W w zestawie, głośniki stereo • Wymiary: 160,8 × 75 × 8,2 mm • Waga: 209 g

Ocena

To typowe „dziecko” marki Poco, dostajemy zatem telefon o wydajności flagowca w cenie zauważalnie niższej – odbywa się to jednak przede wszystkim kosztem dodatkowych obiektywów, reprezentujących raczej poziom średniej półki. Urządzenie nie jest wodoodporne, mimo ograniczeń pozostawia jednak wrażenie sprzętu wyższej klasy, choćby za sprawą bardzo szybkiego ładowania 120 W czy świetnego ekranu QHD.

8+
Ocena końcowa

Plusy

  • świetna wydajność
  • wyśmienity ekran QHD
  • ładowanie 120 W
  • wygląd
  • jakość dźwięku
  • przyzwoity akumulator
  • główny aparat
  • 16 GB RAM-u i 1 TB pamięci

Minusy

  • brak wodoszczelności
  • dodatkowe obiektywy to typowe średniaki
  • na tle flagowców: brak modułu tele
  • obudowa z tworzywa
  • brak mini-jacka, obsługi kart microSD i eSIM-a


Czytaj dalej

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów605

Obserwujących23

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze