1
1.07.2022, 09:53Lektura na 7 minut

Razer Kishi V2 – test rewelacyjnego pada do smartfona

Kontrolery do urządzeń mobilnych to temat dość trudny przede wszystkim ze względu na opóźnienia, ale i na fakt, że telefonów mamy mnóstwo, przez co pojawiają się niekiedy kłopoty z kompatybilnością. Razer jednak znowu próbuje – a Kishi V2 jest dowodem na to, że większość problemów można przezwyciężyć.


Grzegorz „Krigor” Karaś

To druga już edycja Kishi będącego nie tyle samodzielnym padem, co raczej kontrolerem-futerałem, do którego wsuwamy telefon. Taka budowa ma oczywiste zalety: dzięki niej smartfon zamienia się w handhelda, a my możemy wygodnie grać np. w komunikacji miejskiej. Na tym jednak mocne strony Kishi V2 się nie kończą.


Obudowa dla telefonu

Na pierwszy rzut oka Kishi V2 wygląda jak para Joy-Conów z przyczepioną do nich listwą. Gdy bierzemy urządzenie do rąk, okazuje się, że listwa ta rozsuwa się, a my możemy wewnątrz – pomiędzy połówkami kontrolera – umieścić telefon. W porównaniu do poprzedniej edycji producent nieco zmodyfikował wygląd sprzętu. Tym razem brak tu zaokrąglonych krawędzi na brzegach wnęki na smartfona – szansa, że zmieścimy model o nietypowych rozmiarach, jest więc znacznie większa.

Poza tym poprawiono przyciski, umieszczając je nie na membranie, a na mikroprzełącznikach. Podobnie sprawa wygląda z krzyżakiem – producent również i w tym wypadku chwali się mechanicznym klikiem. Wśród zmian warto też odnotować pojawienie się nowych guzików: tuż obok bumperów i spustów wylądowały dwa multifunkcyjne, z przodu zaś znajdziemy przycisk odpowiedzialny za nagrywanie oraz drugi, którym wywołamy oprogramowanie Razer Nexus. Całość rozłożono intuicyjnie, wzorem pada z Xboksa analogi rozmieszczone zostały w sposób niesymetryczny, bumpery i spusty z kolei – choć siłą rzeczy mniejsze – nie sprawiają problemów w obsłudze. Materiał? Tu obyło się bez ekstrawagancji: to tworzywo, tyle że dobrej jakości, a u dołu, w miejscu, gdzie chwytamy, odpowiednio pokryte wzorem, który sprawia, że sprzęt dobrze leży w łapach.

Razer Kishi V2
Razer Kishi V2

Kishi V2 na co dzień

Pozytywnie zaskakuje aspekt praktyczny. Wyciągasz Kishi V2 z opakowania, rozsuwasz urządzenie, wkładasz telefon i... tyle. Od razu przechodzimy do grania – nie trzeba instalować żadnego dodatkowego softu, aczkolwiek możemy to zrobić, o czym za chwilę. Sprzętu nie wyposażono w Bluetootha ani wewnętrzną baterię – jest zasilany z telefonu przez gniazdo USB-C, my zaś w razie potrzeby skorzystamy z zewnętrznego portu, który pozwoli podładować akumulator smartfona podczas grania. Lagów nie ma, a pad jest obsługiwany przez gry w zależności od tego, w jaki sposób ich twórcy zaimplementowali obsługę kontrolera. W przypadku choćby Diablo Immortal czy Asphalta 8 sprzęt śmiga bez zarzutu, ale w grze Blizzarda np. mapę obsługuje się wygodniej dotykiem. Call of Duty Mobile za to wymaga pada Bluetooth – Kishi V2 nie udało mi się zmusić do działania.

Wspomniana wcześniej aplikacja – Razer Nexus – nie jest zbyt rozbudowana. Przede wszystkim pozwala przypisać dodatkowym przyciskom, obok bumperów i triggerów, określoną funkcję. Cudów jednak nie ma się co spodziewać: do wyboru jest zdublowanie analogów, przycisków ABXY, krzyżaka lub bumperów. Niestety nie zmienimy obłożenia reszty przycisków, zabrakło również możliwości tworzenia np. własnych makr. W aplikacji aktywujemy za to przycisk nagrywania ekranu, co u wielu osób może budzić uzasadnione obawy, gdyż w ten sposób przyznajemy Nexusowi dostęp do odczytywania zawartości ekranu i wyrażamy zgodę na działania programu jako nakładki nad innymi aplikacjami. Cóż, albo prywatność, albo rejestrowanie zabawy – wybór należy do was. Samo nagrywanie zaś działa... dziwnie. Nie otrzymujemy powiadomienia, kiedy obraz jest przechwytywany, a ze dwa razy zdarzyło mi się, że przycisk odmówił posłuszeństwa. W tym obszarze bez wątpienia producent ma co poprawiać.

Razer Kishi V2
Razer Kishi V2

Oprogramowanie, przy całej swej prostocie, pełni jednak inną ważną funkcję: jest źródłem podpowiedzi, w co właściwie możemy pograć. Z poziomu Nexusa zainstalujemy ok. 200 podzielonych na różne kategorie gier – po kliknięciu program przekierowuje nas do odpowiedniego miejsca w sklepie Google Play. Łatwe to, wygodne, a i pozwala odkryć sporo nieznanych wcześniej tytułów. Super, że komuś się chciało – nawet pomimo tego, że w przypadku niektórych gier obsługa pada jest bardzo uproszczona (Angry Birds GO) lub kontroler wręcz przeszkadza w zabawie (Battle Copters). Spora część produkcji jednak przyniesie wam tak czy inaczej mnóstwo radochy. A jeśli to za mało, kontroler będzie również działać z usługami streamingowymi z GeForce NOW na czele i tym samym pozwoli wygodnie zagrać w „duże” tytuły.


Detale, które mogą popsuć zabawę

Przed zakupem trzeba jednak wziąć poprawkę na wymagania sprzętowe. Po pierwsze musimy używać Androida w wersji co najmniej 9.0. Po drugie telefon ma być wyposażony w gniazdo USB-C z obsługą OTG, choć to nie powinno dziś stanowić problemu. W dodatku najlepiej, żeby znajdowało się ono na środku dolnej krawędzi smartfona. Jeśli wejście jest przesunięte chociażby tak, jak w urządzeniach z serii Asus ROG Phone, taki telefon też uda się zainstalować – trzeba jednak liczyć się z tym, że smartfon będzie wystawał poza dolną lub górną linię pada, co poza dziwnym wyglądem w najgorszym wypadku okaże się po prostu niewygodne. Listę oficjalnie wspieranych modeli możecie zobaczyć na stronie producenta, a gdyby danego telefonu w spisie nie uwzględniono, poszukajcie informacji w sieci lub kupcie Kishi V2 przez internet, by w razie kłopotów po prostu móc zwrócić sprzęt w ciągu 14 dni. Większość współczesnych urządzeń powinna jednak dogadać się ze sprzętem Razera bez problemu.


Pad, który zmieni telefon w handhelda.


Jeśli chodzi o parametry fizyczne, to do Kishi V2 zmieści się smartfon o maksymalnej długości 170 mm i grubości 11,5 mm, licząc z wyspą aparatów. Warto przy tym pamiętać, że obok kontrolera w opakowaniu znajdziemy cieńsze, wymienne „skrzydełka” mocujące, które pozwolą upchnąć w Razerze grubsze konstrukcje, a w niektórych przypadkach nawet telefon z futerałem. U mnie taka podmiana sprawiła, że w Kishi V2 zmieścił się Xiaomi 11 Ultra – a przecież to spory telefon, który ma do tego gigantyczny aparat.

Wadą z kolei na pewno jest to, że producent nie przewidział obsługi przewodowych słuchawek. Ani nie ma w sprzęcie gniazda mini-jack, ani też nie zadziałają przejściówki na USB-C. Zewnętrzne wejście umieszczone w prawym uchwycie Kishi V2 służy wyłącznie do ładowania telefonu.


Razer Kishi V2 – czy warto?

Pad na oficjalnej stronie producenta kosztuje 120 euro, co w przeliczeniu daje jakieś 560 złotych. Drogo, ale jest to rewelacyjny sprzęt. Jeśli ktoś dużo gra na telefonie w tytuły, które robią dobry użytek z pada, a do tego korzysta np. z GeForce NOW, to będzie bardzo zadowolony. To bez wątpienia lepsza konstrukcja niż pierwszy Kishi, a przecież i tamten sprawdzał się świetnie.

Razer Kishi V2
Razer Kishi V2

Cena: 120 euro | www.razer.com

PARAMETRY Podłączenie: USB-C (telefon), USB-C (ładowanie) • Wymagania: Android co najmniej 9.0; port USB-C, najlepiej ulokowany na środku dolnej krawędzi telefonu; telefon o długości do 170 mm i grubości do 11,5 mm z uwzględnieniem wyspy aparatów • Przyciski: 2 × wciskane analogi; krzyżak; przyciski ABXY; para triggerów; para bumperów; para przycisków multifunkcyjnych; przyciski Share, Options, Nexus i Menu • Inne: aplikacja Razer Nexus; port przelotka do ładowania telefonu; wymienne nakładki mocujące (w zestawie dwa komplety) • Wymiary: 92,2 × 180,7 × 33,9 mm • Waga: 123 g

Ocena

Pad, który sprawi, że telefon zamieni się w handhelda. Wygodny, uniwersalny, z dodatkowymi przyciskami (ale dość skromnymi możliwościami ich konfiguracji) – urządzenie sprawdza się bardzo dobrze. Razer Kishi V2 ucieszy nie tylko mobilnych graczy, ale też tych korzystających z usług streamingowych.

8+
Ocena końcowa

Plusy

  • zamienia telefon w handhelda
  • zestaw konsolowych przycisków, tym razem na mikroprzełącznikach
  • wygodna i łatwa obsługa
  • gniazdo do ładowania telefonu
  • szeroka kompatybilność
  • brak lagów
  • sprawdzi się również m.in. z GeForce NOW

Minusy

  • brak możliwości podłączenia słuchawek przewodowych
  • apka jest dość skromna
  • nagrywanie niby możliwe, ale potraktowane po macoszemu i wymagające daleko idących uprawnień
  • cena

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów219

Obserwujących20

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane