8
13.04.2022, 15:23Lektura na 7 minut

Test The A500 Mini. Amiga znowu na biurkach

Powiadają, że Amiga wróciła, a przecież ona nigdy nie odeszła. Zawsze była w naszych sercach. Niemniej pojawienie się na sklepowych półkach miniaturowej wersji „pięćsetki”, czyli najpopularniejszego 16-bitowego komputera w historii, na pewno stanowi powód do świętowania.


Dawid „DaeL” Biel

Po sukcesie wcześniejszych miniaturek – szczególnie konsol Nintendo oraz komputera Commodore 64 – wszyscy spodziewaliśmy się, że przyjdzie pora również na Amigę. Przedsprzedaż wystartowała jeszcze w zeszłym roku, a chętnych były tysiące. Jako że w końcu udało mi się dorwać The A500 Mini (lub, jak chce producent, THEA500 Mini – oficjalny zapis wynika oczywiście z braku praw do nazwy „A500”) w swoje ręce, chciałbym podzielić się wrażeniami i obalić pewne nieprawdziwe stwierdzenia, które można gdzieniegdzie na temat tego komputera wyczytać.


Postawmy sprawę jasno

Po pierwsze – The A500 Mini to nie Amiga, czym raczej nie daje nadziei na wskrzeszenie tej popularnej niegdyś marki. Warto podkreślić ów fakt, bo twórcom sprzętu udało się zdobyć prawa do oryginalnego programu rozruchowego Amigi oraz części wzorów przemysłowych, ale już nie do nazwy czy logo legendarnego komputera.

Po drugie – to, co dostajemy do ręki, nie jest zminiaturyzowaną wersją oryginalnego sprzętu ani jednostką FPGA, ale minikomputerem (o parametrach zbliżonych do Raspberry Pi), na którym uruchomiony został emulujący Amigę system Amibian wraz z efektownym launcherem gier. Tak, to klasyczna emulacja software’owa, tyle że naprawdę dopracowana.

The A500 Mini
The A500 Mini

Po trzecie – ten niewielkich rozmiarów sprzęcik emuluje nie tylko popularną „pięćsetkę”, ale również modele 600 i 1200. Innymi słowy, odpalają się na nim gry działające na wszystkich trzech chipsetach graficznych Amigi: OCS, ECS i AGA. Co więcej, The A500 Mini w niektórych przypadkach pozwala grom korzystać z procesora nieco szybszego niż stockowe Motorole 68000 i 68020 niegdyś napędzające wspomniane już edycje urządzenia. Nie osiągniemy może efektów takich jak na akcelerowanych Amigach, aczkolwiek bardzo wymagająca (swego czasu) gra Alien Breed 3D chodzi na starej-nowej konsoli całkiem płynnie.


Pad do Amigi i inne potworności

Liczy się jednak nie tylko wnętrze. W zestawie z The A500 Mini otrzymamy bowiem myszkę oraz kontroler. Ta pierwsza nawiązuje do klasycznego, paskudnie kanciastego i niewygodnego urządzenia, które dołączano do oryginalnej Amigi 500 (sam, będąc kiedyś posiadaczem „sześćsetki” i bardziej ergonomicznego gryzonia, nie rozumiem miłości akurat do tego modelu). Na szczęście w nowej odsłonie mysz jest o wiele mniejsza i lżejsza, więc nie daje się szczególnie we znaki. No i nie ma już kulki, dlatego nie trzeba co tydzień czyścić jej bebechów. Z kolei kontroler to niestety nie dżojstik (cóż zrobić, kijki radości odeszły do lamusa), ale nieco podrasowana wersja gamepada od CD32 (czyli „skonsolizowanej” Amigi 1200 z napędem CD-ROM). Używa się go całkiem wygodnie, ma funkcjonalny d-pad i aż sześć przycisków, do których zbindować można klawisze klawiatury (wykorzystywanej w grach do obejścia ograniczenia w postaci dżojstików, które wprawdzie miały wiele guzików, ale działających jak jeden fire).

Wyposażenie, które dostajemy razem ze sprzętem, wyraźnie nawiązuje do protoplasty.
Wyposażenie, które dostajemy razem ze sprzętem, wyraźnie nawiązuje do protoplasty.

Skoro o klawiaturze mowa, to warto wspomnieć o rzeczy oczywistej – ta na obudowie The A500 Mini to atrapa. Szkoda, choć trudno się dziwić. Zamysłem było odwzorowanie „pięćsetki” (a nie pozbawionego klawiatury numerycznej modelu 600) i utrzymanie niewielkich rozmiarów urządzenia, dlatego nawet gdyby klawiatura działała, okazałaby się po prostu zbyt mała, by dało się z niej korzystać.

Nie jest to wszakże jakiś straszliwy problem. The A500 Mini ma bowiem z tyłu – poza gniazdem do zasilania oraz wejściem na kabel HDMI – trzy złącza USB. Każdy chętny może więc oprócz pada i myszki podłączyć do urządzenia także zewnętrzną klawiaturę. Sprawdzałem, działa. Zresztą gniazdo USB pozwala też dorzucić inne gry, bo w oficjalnym zestawie dostaniemy ich tylko 25.


Gierkowanie

No właśnie, a czym uraczy nas efektowny launcher The A500 Mini? Otóż znajdziemy w nim następujące produkcje: Alien Breed: Special Edition ’92, Alien Breed 3D, Another World, Arcade Pool, ATR: All Terrain Racing, Battle Chess, Cadaver, California Games, The Chaos Engine (edycja na kości AGA – warto o tym powiedzieć, gdyż to bodaj jedyny przypadek, gdy wersja bardziej kolorowa okazała się słabszą, bo mniej klimatyczną), Dragon’s Breath, F-16 Combat Pilot, Kick Off 2, The Lost Patrol, Paradroid 90, Pinball Dreams, Project-X: Special Edition 93, Qwak, The Sentinel, Simon the Sorcerer, Speedball 2, Stunt Car Racer, Super Cars II, Titus the Fox, Worms: The Director’s Cut oraz Zool.

Worms: The Director's Cut to jedna z najciekawszych pozycji, które dostajemy razem z konsolką.
Worms: The Director's Cut to jedna z najciekawszych pozycji, które dostajemy razem z konsolką.

Zapaleni miłośnicy Amigi pewnie natychmiast wychwycili, że sporo tu gier dwóch legendarnych producentów: Team17 i The Bitmap Brothers. Gdybym sam miał przygotować listę moich ulubionych amigowych tytułów, to na pewno trafiłyby na nią i Another World, i The Chaos Engine, i Speedball 2, i Pinball Dreams, a przede wszystkim Worms: The Director’s Cut (do dziś uważam, że ta poprawiona wersja pierwszej gry o robalach to najlepsza część serii). Ale czy tu wyliczanka by się skończyła? Skądże. Można byłoby wymienić jeszcze co najmniej 50 absolutnie kultowych produkcji developerów takich jak Sensible Software, MicroProse, Psygnosis, Bullfrog, Delphine Software, DMA Design, Westwood Studios, Gremlin Graphics czy Blue Byte. Ba, można by nawet wskazać całe gatunki (strategie, erpegi...), których zabrakło na The A500 Mini.


Przyjaciółka nie dla każdego?

Jak już wspomniałem, braki te da się uzupełnić samemu, zwłaszcza że The A500 Mini korzysta z WHDLoad, czyli oprogramowania „przymuszającego” amigowe gry do instalowania się na dysku twardym, nawet jeśli takiej opcji nie przewidzieli ich twórcy. Musimy tylko zgrać na pendrive obraz dyskietki (w formacie .adf) i ściągnąć odpowiedni wrapper ze strony WHDLoad. Z tak przygotowanymi plikami nasza konsola poradzi sobie bez najmniejszego problemu.


Nostalgiczna podróż dla tych, którzy pamiętają pierwowzór.


Pozostaje jeszcze zagadnienie, do kogo skierowana jest The A500 Mini. W końcu urządzenie to ma poważną konkurencję – chociażby w postaci wspomnianego wcześniej minikomputera Raspberry Pi, który za nieco mniejsze pieniądze oferuje większe możliwości (emulowanie akcelerowanych Amig, uruchamianie Workbencha itd.). Tyle tylko, że w przypadku „malinki” będziemy musieli samodzielnie kupić oprogramowanie (gry, Kickstart) i poświęcić jeden lub dwa wieczory na skonfigurowanie całego sprzętu. No i Raspberry Pi nie dostarczy nam tej dzikiej rozkoszy, jaką oferuje pierwsze wyjęcie maleńkiej repliki Amigi z pudełka.

Dlatego, choć The A500 Mini nie jest produktem idealnym, mogę polecić ją każdemu, kto nie ma ochoty walczyć z innymi metodami emulacji ani przeznaczyć fortuny na kolekcję komputerów retro. Jasne, istnieją sposoby, by te same pieniądze wydać rozsądniej, ale przecież nostalgia już z definicji nie idzie w parze z racjonalnością.

The A500 Mini
The A500 Mini

Cena: 599 zł | Koch

PARAMETRY Procesor: czterordzeniowy ARM Cortex A-53 • GPU: MALI-T720 • Złącza: 1 x HDMI, 3 x USB 3.0, 1 x USB-C (zasilanie) • Pamięć: 256 MB flash (na OS i dane) • Peryferia: mysz i gamepad • Inne: kabel zasilający USB-C • Wymiary: 250 x 78 x 177 mm • Waga: 0,6 kg

Ocena

The A500 Mini to sprzęt bajecznie łatwy w obsłudze i odurzający każdego byłego posiadacza Amigi tysiącami wspomnień. Jego największym problemem jest fakt, że istnieją alternatywne, tańsze sposoby emulowania tego kultowego komputera.

8
Ocena końcowa

Plusy

  • prostota obsługi
  • śliczny launcher
  • niezły gamepad
  • obsługa WHDLoad i możliwość uruchamiania własnych gier z pendrive’a

Minusy

  • cena wyższa niż w przypadku Raspberry Pi 4 i 400
  • brak wielu kultowych gier

Redaktor
Dawid „DaeL” Biel

Wiceprezes Stowarzyszenia Solipsystów Polskich. Zrzęda i maruda. Fan Formuły 1, wielkich strategii Paradoksu i klasycznych FPS-ów. Komputerowiec. Uważa, że postęp technologiczny mógł spokojnie zatrzymać się po stworzeniu Amigi 1200 i nikomu by się z tego powodu krzywda nie stała. Zna łacinę, ale jej nie używa, bo zawsze kończy się to przypadkowym przyzwaniem demonów. Dużo czyta, ale zazwyczaj podczas czytania odpływa w sen na jawie i gubi wątek książki. Uwielbia Kubricka, Lyncha, Lovecrafta, Houellebecqa i Junji Ito. Przeciwnik istnienia deadline'ów na nadsyłanie tekstów. Na stałe w CD-Action od 2018 roku. Kiedyś tę notkę rozszerzy, na razie pisze pod presją Barnaby.

Profil
Wpisów33

Obserwujących13

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane