5
25.04.2022, 07:57Lektura na 10 minut

Xiaomi 12 Pro – test. Za drogo i bez efektu „wow”

Od upadku Huawei na europejskim rynku smartfonów z zainteresowaniem śledzę poczynania Xiaomi, które próbuje zająć – obok Samsunga – miejsce topowego producenta sprzętu. Próbuje i próbuje...


Grzegorz „Krigor” Karaś

Nie zrozumcie mnie źle. Model 11 Ultra, choć przez wielu uznawany za potworka, swego czasu szalenie mi się podobał. Bardzo dobrze wyposażony, pasujący do mojej ciężkiej łapy i na tyle wydajny, że nawet w trybie oszczędzania energii niczym się nie krztusił. Do mainstreamu jako flagowiec z prawdziwego zdarzenia jednak się nie przebił – to zadanie miał wziąć na swoje barki Xiaomi 12 Pro. Tyle że znów wyszło trochę nieporadnie.


Zacznijmy od rzeczy przyjemnych...

Wydajnościowo to potęga. Nie mogło być inaczej, „pod maskę” trafił tu bowiem Snapdragon 8 Gen 1, następca królującego w poprzedniej generacji modelu 888. Jest więc trochę lepiej, tak pod kątem pojedynczego rdzenia, jak i w kwestii pracy wielowątkowej. Szkoda tylko, że... na co dzień tego nie czułem. Po prostu wszystko znów śmiga jak rakieta, urządzenie nigdy nie dostaje zadyszki, ba, można nawet – zupełnie jak w przypadku 11 Ultra – ściąć w opcjach wydajność celem oszczędzania energii. Kosztem tak pięknie wyglądających w benchmarkach wyników jest jednak to, że telefon grzeje się niemal na całej powierzchni. Szczególnie odczujemy to w prawym górnym rogu plecków, czyli w miejscu, którego na szczęście normalnie nie dotyka się podczas trzymania sprzętu. Procesor 8 Gen 1 najwyraźniej stanowi dla producentów sprzętu podobne wyzwanie jak przywołany wcześniej model 888. Widać to też w testach stabilności. 3DMark Wild Life Extreme Stress Test ocenił nową zabawkę Xiaomi na 50,2%. Cóż, pod jednostajnym, wysokim obciążeniem 12 Pro throttluje bardzo wyraźnie.

3DMark

• Wild Life: 9244

• Wild Life Extreme: 2532

• Sling Shot: maks. liczba pkt

• Sling Shot Extreme: maks. liczba pkt

Geekbench 5

• Wydajność pojedynczego rdzenia: 1230

• Wydajność wszystkich rdzeni: 3571

Także pozostałe elementy konfiguracji nie pozostawiają wątpliwości, że Xiaomi nie oszczędzało. Przede wszystkim: ekran. To LTPO AMOLED o przekątnej 6,73″, rozdzielczości 1440 × 3200 i zmiennym odświeżaniu do 120 Hz. Poza tym producent chwali się zarówno zgodnością ze standardami Dolby Vision i HDR10+, jak i jasnością szczytową 1500 nitów. Przekłada się to na praktykę, która brzmi: zero problemów, a obraz jak żyleta. Kolory robią wrażenie niezależnie od warunków zewnętrznych, dynamiczna zmiana odświeżania pracuje zaś bez zarzutu (tutaj jednak trzeba było poczekać na któryś z licznych update’ów oprogramowania, bo na początku dało się odczuć, że nie zawsze częstotliwość wyświetlacza potrafi nadążyć za użytkownikiem).

Xiaomi 12 Pro
Xiaomi 12 Pro

Pamięć? 12 GB RAM i 256 GB flasha to jest dokładnie to, czego oczekuję od telefonu z wyższej półki, choć oczywiście w podobnej cenie nie pogardziłbym już połóweczką terabajta. Tym bardziej że karty microSD nie dołożymy, mini-jacka zresztą też nie ma, co niestety stało się standardem w przypadku wielu droższych telefonów. Szkoda, ale najwyraźniej takie czasy. Flash za to cechuje się dużą szybkością.

AndroBench

• Sekwencyjny odczyt: 1889 MB/s

• Sekwencyjny zapis: 1473 MB/s

• Losowy odczyt 4K: 326 MB/s, 83 524 IOPS

•Losowy zapis 4K: 438 MB/s, 112 082 IOPS


...by przejść do tego, co uwiera

Równie żwawo wypada ładowanie – do dyspozycji dostajemy aż 120 W, a więc trwa ono niemal dwa razy krócej niż w przypadku poprzedniej generacji. Super? No pewnie, tylko że... tu już zaczynamy powoli bić się nie tyle o całe kwadranse na kablu, co o minuty. Ładowanie za pomocą 60 W cenię sobie za fakt, że energię w akumulatorze uzupełnię np. podczas porannej toalety czy przerwy na kawę. W przypadku Xiaomi 12 efekt jest dokładnie taki sam: w parę chwil naładujemy sprzęt tak, by wystarczyło na resztę dnia. Oczywiście to świetna sprawa, ale nie przykładałbym do tej zalety zbyt dużej wagi. Tym bardziej że ultraszybkie ładowanie... domyślnie jest w opcjach wyłączone. Dlaczego? Xiaomi raczy wiedzieć. Podobnie zresztą sytuacja wyglądała z natywną rozdzielczością QHD – standardowo aktywne było Full HD. Wszystko to prowadzi do trochę smutnego wrażenia, jakby producent ze wszystkich stron chciał chronić akumulator, najwyraźniej nie pokładając ufności w jego osiągach.

Po części się nie dziwię, bateria jest bowiem przeciętna, więc bardzo szybko zacząłem wydłużać jej żywot, przede wszystkim kosztem ścięcia wydajności do poziomu zrównoważonego. Pod tym względem Xiaomi 12 zachowuje się dokładnie tak samo jak model 11 Ultra – procesor to rakieta, dlatego też szybciej „zabija” komórkę. W praktyce trzeba się nastawić na to, że bez ładowarki obędziemy się przez dobę, ale jeśli dużo gramy, to jeszcze krócej.

Xiaomi 12 Pro
Xiaomi 12 Pro

Teraz dla odmiany ponarzekam na obudowę. Nie to, że mi się nie podoba, wręcz przeciwnie: telefon jest wyjątkowo estetyczny, wyspa aparatu wygląda gustownie, a przyciski rozłożono poprawnie. Efektu dopełniają ładnie zagięte krawędzie ekranu. W skrócie: bryła na piątkę. Co zatem jest nie tak? Ano fakt, że producent poskąpił wodoszczelności. Wedle pierwszych informacji sprzęt miał zupełną alergię na kontakt z cieczą, okazało się jednak, że w istocie telefon jakoś tam zabezpieczono – ale na tyle licho, że po prostu nie warto się chwalić. Xiaomi 12 jest odporny na delikatne zachlapania i kontakt z pyłem, co wyraża klasa IP53. Dobrze, że w ogóle, ale kiepsko, że tak słabo – szczególnie w telefonie za ponad pięć tysięcy złotych. Na dobre słowo zasługują za to głośniki stereo – te są bardzo przyzwoite.


Zdjęcia robią wrażenie

Na pewno mocnym punktem konfiguracji jest aparat. Dostajemy tu trzy moduły po 50 Mpix każdy. Podstawowy korzysta z matrycy Sony IMX707 1/1.28″ i szkieł f/1.9 z OIS. Ponadto mamy zarówno obiektyw szerokokątny f/2.2 z matrycą 1/2.76”, jak i moduł tele x2 ze szkłami f/1.9. Z przodu zaś znajdziemy matrycę 32 Mpix pod szkłami f/2.5. Na papierze wygląda to ładnie i – muszę przyznać – zdjęcia robi się równie piękne.

Jakość detali jest jak najbardziej w porządku.

Fotografie dzienne wykonywane głównym obiektywem są naturalne i kolorystycznie raczej neutralne – tutaj smarfon sprawuje się po prostu bez zarzutu. Szeroki kąt również oceniam dobrze, choć czasami da się odczuć pociągnięcie filtrem wyostrzania. Ponownie jednak: powodów do narzekań nie widzę. To samo zresztą można powiedzieć o module tele, który pracuje bardzo sprawnie, w czym zapewne sporą zasługę mają jasne szkła. Ogółem zdjęcia dzienne także na piątkę.

Kolorystyka fotografii na ogół jest dość neutralna, tutaj aparat podniósł nieco saturację.

Nie gorzej prezentuje się aparat z ujęciami nocnymi. Najsłabiej wypada szeroki kąt (jednakże to wciąż zadowalający poziom), pozostałe dwa spisują się zaś wyśmienicie. Widać, że Xiaomi mocno popracowało nad fotografią w gorszych warunkach oświetleniowych. Zresztą w szoku byłem, używając aparatu w niemal zupełnie ciemnym, oświetlonym jedynie ekranem laptopa pokoju. Zdjęcie wyszło dobrze, urządzenie zaś zbierało światło znacznie krócej niż Xiaomi 11 Ultra. Słowa uznania należą się również za wideo: to w 4K jest bardzo dobrej jakości, stabilizacja zadowala, a zapisane klipy – również te zarejestrowane w gorszych warunkach – cieszą oko. 8K z kolei należy traktować raczej jako ciekawostkę.

Xiaomi 12 Pro nadaje się również do fotografowania niewielkich obiektów. Także tutaj detale są w porządku, choć powtarzalność ujęć jest zdecydowanie gorsza.

Ogółem możliwości obiektywu Xiaomi 12 pozostawiają niezwykle pozytywne wrażenie. Niestety, boli to, czego zabrakło. Mianowicie przydałby się moduł tele nieco bardziej okazały niż wspomniane x2. Pomijając już nawet fakt, że konkurencja daje więcej, wygląda to trochę tak, jakby producent chciał oszczędzić – albo na kwocie zakupu, albo na grubości wyspy z aparatem, za co zresztą dostało się modelowi 11 Ultra. Tak czy inaczej w telefonie za ponad pięć tysięcy złotych wygląda to średnio.

5
zdjęć
Przednia kamera nie pozostawia pola do krytyki.

Przyjemnie, ale za drogo

Na koniec pochwalę jeszcze system operacyjny. To Android 12 pracujący z nakładką MIUI 13. Całość jeszcze dojrzewa, o czym świadczą częste aktualizacje po premierze, jednak nawet to, co mamy teraz, sprawia miłe wrażenie. System jest estetyczny, podatny na personalizację i wyposażony w nowinki związane z prywatnością wprowadzone w najnowszej wersji Androida. Jeśli jakiś program korzysta z kamery lub mikrofonu, to zostaniemy o tym powiadomieni wyraźnym oznaczeniem na pasku statusu. Drobnostka, ale miła – choć w ogólnym rozrachunku niewiele w odbiorze nowego urządzenia zmienia. Co zatem mam o Xiaomi 12 Pro napisać w podsumowaniu?


Producent przesadził z ceną, uzasadnienie tej kwoty w konfiguracji urządzenia trudno znaleźć.


Słowem kluczowym jest chyba „biedny”. Nie mówię jednak o telefonie, a o stanie portfela. Żeby sobie ot tak pozwolić na zakup Xiaomi 12 Pro, trzeba mieć na koncie pokaźną sumę. Problem polega jednak na tym, że koniec końców moim zdaniem dostajemy za mało, by uzasadnić tak wygórowaną cenę. Przy wszystkich zaletach aparatu moduł tele x2 jest po prostu nijaki. To nie coś, czym można się pochwalić i stwierdzić: „O, ale to ma możliwości!”. Szybkie ładowanie 120 W? Super, ale w praktycznym zastosowaniu 67 W niewiele się różni. W Xiaomi 12 Pro brakuje mi efektu „wow”, który sprawiłby, że poczułbym do tego sprzętu miłość przesłaniającą znikające z konta złotówki. Ani to nie jest technologicznie zjawiskowy Galaxy Fold, ani prestiżowy iPhone w najlepszym swym wydaniu, ani wyposażony w rewelacyjny rysik Ultra rodem z Samsunga. I prawdę powiedziawszy, wydając taką kasę, jaką życzy sobie Xiaomi za swój flagowiec, wolałbym dołożyć ją do wcześniej wymienionych telefonów. Przynajmniej wiedziałbym, za co płacę. W takiej sytuacji wypada chyba po prostu poczekać na model 12 Ultra – niechże mnie w końcu Xiaomi zaskoczy nadchodzącym i zapewne bezkompromisowym produktem, skoro tu nie wyszło. Sprawiedliwie jednak zaznaczę: czas spędzony z 12 Pro w kieszeni wspominać będę mile.

Xiaomi 12 Pro
Xiaomi 12 Pro

Cena: 5200 zł | Xiaomi

PARAMTERYSystem: Android 12 + MIUI 13 • Procesor: Qualcomm Snapdragon 8 Gen 1, osiem rdzeni, do 3 GHz • Grafika: Adreno 730 • Ekran: LTPO AMOLED, 6,73″, 1440 × 3200, do 120 Hz, Dolby Vision, HDR10+, 1500 nitów • Pamięć: do 12 GB RAM, do 256 GB flash • SIM: 2 × nano, standby • Komunikacja: Wi-Fi 6 lub 6E, Bluetooth 5.2 A2DP LE, NFC, Wi-Fi Direct, port podczerwieni • Akumulator: 4600 mAh, niewymienny • Aparaty: główny – 50 Mpix, f/1.9, 24 mm, 1/1.28”, Dual Pixel PDAF, OIS; tele – 50 Mpix, f/1.9, 48 mm, PDAF, zoom optyczny x2; szerokokątny – 50 Mpix, f/2.2, 115 stopni; przedni – 32 Mpix, f/2.5, 26 mm • Czujniki: czytnik linii papilarnych pod ekranem, akcelerometr, żyroskop, kompas, barometr, światła, natężenia dźwięku, kolorów, GPS, AGPS, GLONASS, Galileo, BDS, QZSS, NavIC • Inne: cztery głośniki, audio 24-bit/192 kHz Harman Kardon, szybkie ładowanie 120 W, ładowanie bezprzewodowe 50 W, ładowanie zwrotne 10 W • Wymiary: 163,6 × 74,6 × 8,2 mm • Waga: 204 g

Ocena

Xiaomi 12 Pro to interesujący smartfon z wieloma zaletami, jednak mocnym punktom konfiguracji towarzyszą trochę słabsze strony, które sprawiają, że w moim odczuciu wysoka cena tego urządzenia nie jest do końca uzasadniona. Z całą pewnością nie można też powiedzieć, że to telefon wywołujący zachwyt.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • ogólnie świetna jakość zdjęć
  • bardzo dobra jakość wideo
  • wyśmienicie radzi sobie z fotografią nocną
  • wysokiej klasy ekran
  • przyjemny dla oka wygląd
  • topowa wydajność
  • nowinki w systemie operacyjnym
  • jakość dźwięku
  • ładowanie 120 W i bezprzewodowe 50 W

Minusy

  • moduł tele tylko x2
  • brak IP68
  • przeciętna żywotność akumulatora
  • tradycyjnie: brak mini-jacka i microSD
  • moim zdaniem za drogi i pozbawiony efektu „wow”
  • sztuczne i standardowe ograniczenia sprzętu w oprogramowaniu

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów168

Obserwujących19

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane