Jest ślicznie, ale bez mocnej karty graficznej nie podchodź. Recenzja techniczna Anno 117: Pax Romana
Seria Anno zawsze była dość wymagająca, jeśli chodzi o zużycie procesora – szczególnie już, gdy na ekranie podziwialiśmy większe miasta. Dość powiedzieć, że w przypadku Anno 1800, użytkownicy RTX-ów 4090 i topowych układów AMD musieli na późniejszym etapie gry obniżać detale, by utrzymać wydajność na pułapie powyżej 60 kl/s. W nowej odsłonie – mam wrażenie – jest trochę lepiej: poczyniono kilka kroków w dobrą stronę, a silnik Snowdrop ładnie się skaluje, pozwalając na satysfakcjonującą zabawę zarówno na słabszych, jak i mocniejszych maszynach. Nie zmienia to jednak faktu, iż jeśli zależy wam na graniu z wykorzystaniem wysokiej częstotliwości odświeżania, to tutaj będzie to bardzo trudne zadanie. No, chyba że zejdziecie w dół z detalami. Dość mocno.

Można się poczuć jak w 117 roku
Anno 117: Pax Romana działa w oparciu o autorski silnik Ubisoftu – Snowdrop – i wydaje mi się, że był to dobry wybór. Gra potrafi prezentować się naprawdę zjawiskowo, szczególnie z włączonym ray tracingiem. Największą siłą nowego Anno są zaś drobne detale. Przybliżając sobie kamerę do naszego miasteczka, możemy zobaczyć jego życie w najdrobniejszych szczegółach. W pobliżu magazynów dostrzeżemy towary, które roznoszą dostawcy, u kafelkarza wielkie piece nieustannie buchają ogniem i dymem, a wieczorem w łaźni możemy przyjrzeć się mieszkańcom, którzy korzystają z relaksujących kąpieli w świetle pochodni i zachodzącego słońca.

Klimat, który udaje się wytworzyć Anno 117: Pax Romana, jest fantastyczny i duża w tym zasługa ray tracingu, bo oświetlenie prezentuje się tu genialnie – szczególnie podczas wieczorów i poranków. Znakomicie wyglądają cienie, ogień wesoło tańczy, rzucając realistyczny blask na okoliczne budynki, a powierzchnia wody ładnie się błyszczy. Bardzo podoba mi się też duża plastyczność wszelkich materiałów w grze – deski wyglądają jak prawdziwe, każdy obiekt ma odpowiednio dużo szczegółów i czuć, że są to nie płaskie tekstury, a elementy świata przedstawionego – naturalnie osadzone w obrazie i budujące nastrój.
Bez DLSS i mocnego procesora może być ciężko
Wszystkie te „wodotryski” graficzne okupione są jednak dość dużymi wymaganiami względem naszego sprzętu. Grę testowałem na mocnym komputerze wyposażonym w kartę graficzną Nvidia GeForce RTX 5070 Ti, procesor AMD Ryzen 7 9800 X3D oraz 32 GB pamięci RAM. Korzystając z najwyższych ustawień graficznych i rozdzielczości 3440 x 1440, nie mogłem liczyć na zadowalającą płynność bez paru „trików”.

Bardzo dobrą prognozą wydajności, na jaką możecie liczyć w trakcie rozgrywki, są wyniki, które otrzymujemy po uruchomieniu wbudowanego narzędzia „Test wydajności”. Przenosi nas on do dużego, rozbudowanego miasta i sprawdza bardzo wymagający scenariusz oraz podaje szczegółowe statystyki w ramach podsumowania. Dzięki temu widać, że ustawienia „Ultrawysokie” są zarezerwowane faktycznie dla najlepszego dostępnego sprzętu na rynku.
Według wbudowanego benchmarku mój komputer poradził sobie z nimi całkiem nieźle, bo z DLSS w trybie jakości osiągnął średnio 66 klatek na sekundę. Co jednak ważniejsze, wartość 1% low wskazująca, jak wyglądała wydajność przez „najgorsze” 1% czasu rozgrywki, wynosiła 51 fps i te spadki faktycznie było czuć. Z kolei po zejściu z ustawieniami do poziomu „Bardzo wysokich” sytuacja poprawiła się diametralnie: wspomniany parametr wynosił wówczas 73 fps, a średnia – aż 96,7 klatek na sekundę.

W prawdziwej rozgrywce wyglądało to nieco lepiej: na ustawieniach ultra przez większość czasu przekraczałem 60 fps-ów, a na bardzo wysokich było to już około 100 klatek na sekundę. Największe spadki powoduje rzecz jasna oddalanie kamery i oglądanie całego miasta. Żeby bawić się w stałych 60 klatkach na sekundę na najwyższych detalach, musiałem zatem włączyć DLSS w trybie zbalansowanym – zapewniało to dobry kompromis pomiędzy wydajnością a klarownością obrazu. Wspomniana technika Nvidii w modelu transformer naprawdę dobrze radzi sobie nawet w przypadku strategii, więc korzystając z rozdzielczości 3440 x 1440, śmiało możecie grać w ten sposób.
A czemu w testach miałem włączony DLSS w trybie jakości? Bo z wbudowanym TAA, nawet na poziomie natywnym, Anno 117: Pax Romana wyglądało bardzo nieostro i nieprzyjemnie patrzyło mi się na wszelkie krawędzie, które przy większym oddaleniu prezentowały się bardzo kiepsko. Technika Nvidii uruchomiona ze wspomnianymi ustawieniami rozwiązała ten problem i przy okazji zapewniła kilka fps-ów więcej. Nie polecam jednak grać w Anno 117: Pax Romana z DLAA (chyba że w 1080p), bo różnica wizualna jest niewielka, a stracicie na tym nawet 20-30% wydajności.

Oczywiście mój RTX 5070 Ti mógł rozwinąć skrzydła w pełni, bo sparowałem go z jednym z najmocniejszych (o ile nie najmocniejszym) procesorem konsumenckim na rynku. Ryzen 7 9800 X3D podczas testów błyszczał, sprawiając, że nawet w najbardziej rozbudowanych metropoliach ograniczającym czynnikiem była karta graficzna. Od razu was jednak uspokoję: choć Anno 117: Pax Romana lubi mocne CPU, to spokojnie pogracie też na słabszym sprzęcie. Według testów dostępnych w sieci, nawet chipy pokroju Core i5-12600K czy Ryzena 5 7600X powinny poradzić sobie dobrze na bardzo wysokich detalach.
Masz mało RAM i VRAM? Spokojnie, do Anno wystarczy
City buildery słyną z również z zapotrzebowania na pamięć RAM, a i VRAM ostatnio też chłoną dość ochoczo. Na szczęście w Anno 117: Pax Romana nie jest z tym źle. W trakcie trwania testu wydajności oraz już podczas rzeczywistej zabawy w moim miasteczku, gra nie zużywała więcej niż 7,5 GB VRAM. Oznacza to, że jeśli macie kartę graficzną z 8 GB na pokładzie, to raczej nie musicie się o nic martwić. W takiej sytuacji fps-y prędzej spadną od zbyt wysokich ustawień grafiki niż skończy się pula pamięci.

Z kolei w kwestii RAM-u jest jeszcze ciekawiej. W przypadku Anno 1800 wielu graczy uważało, że 32 GB to na późniejszych etapach zabawy pojemność niewystarczająca. Anno 117: Pax Romana jednak w moich testach ani razu nie przekroczyło granicy 16 gigabajtów. Zdaję sobie sprawę, że w jeszcze większych miastach zużycie może wzrosnąć, ale jeśli macie 32 GB, to raczej możecie spać spokojnie (szczególnie w obliczu coraz wyższych cen pamięci).
Jest nadzieja dla słabszych sprzętów, ale trzeba pamiętać o ograniczeniach
Anno 117: Pax Romana sprawdziłem też na przeciwległym biegunie sprzętowym, czyli na handheldzie ROG Xbox Ally X, który ma zintegrowaną kartę graficzną i mobilny procesor AMD Ryzen AI Z2 Extreme. Nie jest to może najniższa możliwa półka, ale jednak mówimy o urządzeniu przenośnym, dysponującym ograniczoną mocą.

Tutaj raczej nikogo chyba nie zdziwię, jeśli powiem, że w zasadzie jedynym sensownym sposobem na zabawę jest wybór detali niskich. W rozdzielczości 1080p z FSR w trybie jakości osiągnąłem w ten sposób średnio około 50 fps-ów – innymi słowy, jest płynnie. Z kolei przejście na ustawienia średnie spowodowało spadek do okolicy 30 klatek na sekundę. W takim przypadku zdecydowanie polecam raczej pierwszy ze wspomnianych schematów ustawień – gra nadal wygląda ładnie, a dodatkowa płynność się przyda.
Z optymalizacją Anno 117: Pax Romana nie jest źle
Po kilku dniach spędzonych z Anno 117: Pax Romana jestem całkiem zadowolony z tego, jak gra prezentuje się od strony technicznej. Optymalizacja stoi na niezłym poziomie, choć naprawdę trzeba tu mocnego sprzętu do zabawy na detalach ultra. Bardzo cieszy mnie za to fakt, że w trakcie testów nie napotkałem na żadne poważne bugi, które psułyby odbiór rozgrywki. Gra nie zawieszała się, nie miała problemów ze sterownikami, nie widziałem przycinek związanych z kompilacją shaderów ani innych poważniejszych błędów. Co prawda raz Anno 117: Pax Romana nie chciało mi się uruchomić, ale tutaj zawinił Ubisoft Connect – po restarcie launchera wszystko wróciło do normy.Na tle innych city builderów optymalizacja Anno 117: Pax Romana wypada więc w porządku. Jeśli Wasz sprzęt spełnia wymagania podane przez twórców, to powinniście bez większych problemów bawić się w budowanie rzymskich miast.
