Pecety biją konsole tam, gdzie nikt się nie spodziewał. Nowy raport zmienia obraz rynku
Według najnowszych danych analityków z firmy Newzoo, opublikowanych w raporcie PC & Console Gaming Report 2026, rynek gier na PC przechodzi strukturalną zmianę. Po raz pierwszy w historii ponad połowa przychodów pochodzi z gier spoza ścisłej czołówki 20 najpopularniejszych tytułów. W 2025 tzw. „długi ogon” odpowiadał za 56% całkowitych przychodów na rynkach zachodnich. Dla porównania: w 2022 było to 48%. To wyraźny trend. I dobry.
Zresztą pieniądze to nie wszystko. Czas spędzany przez graczy na tytułach spoza Top 20 wzrósł w tym samym okresie z 33% do 45%. Gracze PC nie tylko chętniej płacą za mniej popularne gry, oni po prostu w nie grają i wygląda na to, że coraz więcej. Symulatory, rogueliki, produkcje indie… to wszystko jest woda na młyn tej małej potęgi.
Na konsolach sytuacja wygląda zgoła inaczej. Na PlayStation i Xboksie nadal koło 2/3 przychodów trafia do gier z Top 20. Rządzą tam niepodzielnie wielkie marki, coroczne odsłony wielkich hitów i premiery AAA.
Przyczyn jest kilka i to stanowi trochę zespół naczyń połączonych. Steam dominuje całą cyfrową dystrybucję na PC z udziałem około 74% rynku i co roku przyjmuje tysiące nowych gier. Jasne, może wiele z nich do czołówki nie trafi, ale buduje lojalną, chociaż mniejszą społeczność. A społeczność, jak już wiemy, jest właśnie mocną stroną Steama. Dzięki algorytmom rekomendacyjnym, wyprzedażom i różnym paczkom mniejsze gry docierają do graczy długo po premierze, a jest jeszcze kultura modów i, co wydaje mi się najważniejsze, niski próg wejścia dla developerów – na PC po prostu łatwiej zaistnieć niż w zamkniętych ekosystemach konsolowych.

Przyszłość rysuje się optymistycznie: globalny rynek, zarówno na PC, jak i konsolach, wzrósł o około 7% rok do roku, a prognozy mówią, że do 2028 roku łączne przychody z obu platform przekroczą 103 miliardy dolarów. Co ciekawe, pecety mają rosnąć szybciej niż konsole i mają je wreszcie wyprzedzić.
Dla developerów indie i średnich studiów to jeszcze lepsza wiadomość: komputery to platforma, na której zrównoważony sukces poza ścisłą elitą jest nie tylko możliwy, ale coraz bardziej powszechny – i porażka boli mniej niż wielkiego wydawcę AAA.