Były reżyser serii Assassin’s Creed krytycznie patrzy na rozdmuchane zespoły tworzące gry. „Przyszłość leży w małych studiach”

Były reżyser serii Assassin’s Creed krytycznie patrzy na rozdmuchane zespoły tworzące gry. „Przyszłość leży w małych studiach”
Avatar photo
Michał "thegoose" Gąsior
Reżyser m.in. Assassin's Creed: Unity widzi sporo problemów w zarządzaniu gigantycznymi zespołami, postulując tworzenie gier w mniejszych ekipach.

Już od wielu lat standardem przy produkcji wysokobudżetowych gier są kilkusetosobowe zespoły, a niekiedy wręcz kilkutysięczne – CD Projekt Red zatrudnia teraz prawie 450 twórców wyłącznie do produkcji Wiedźmina 4, a ponad 9 tysięcy osób w ten czy inny sposób było związanych z powstaniem Diablo 4. Wbrew ogólnym trendom poszczególne studia nie chcą się jednak rozrastać, jak choćby te kierowane przez Hideo Kojimę. Z jego podejściem zgodziłby się też były reżyser Assassin’s Creed: Unity i Revelations, widząc przyszłość branży gier w mniejszych ekipach.

CD-Action 1/26


Alexandre Amancio w wywiadzie dla GamesIndustry.biz odniósł się do kwestii poruszonych przez niego w trakcie zeszłorocznej branżowej konferencji DevGAMM w Lizbonie, gdzie udzielił wykładu pod tytułem „From AAA to Ashes: Why the Future Belongs to the Bold”. Mówił wtedy choćby o ogromnych rzeszach twórców dłubiących przy pojedynczych grach i wielu problemach, które biorą się z dużej skali produkcji. Były reżyser gier z serii Assassin’s Creed uważa, że niektóre studia błędnie chciały uporać się z różnymi kłopotami poprzez zwiększanie liczby pracowników.

Coś, co wiele studiów AAA robi źle, lub robiło w przeszłości, to zakładanie, że można rozwiązywać problemy, zalewając je ludźmi. Jednak przypisywanie im kolejnych pracowników powoduje stagnację tych, którzy już sobie z nimi radzili, a także tworzy szum informacyjny.

Samą produkcję gier zaś porównał do pociągu – lokomotywą jest rdzeń studia, a wagonami są poszczególne jego oddziały. W opinii Amancio problem leży w tym, że wagony chcą poruszać się z określoną prędkością, a lokomotywa – ciągnąc je za sobą – wymusza na nich albo przyspieszenie, albo zaciągnięcie hamulca. Dlatego twórca widzi przyszłość w mniejszych studiach, a więc i szczuplejszych pociągach, gdzie poszczególne sekcje są odpinane lub dopinane w trakcie postojów. W tej kwestii uważa zresztą, że branża gier mogłaby się wiele nauczyć od filmowej.

Sądzę, że możemy dowiedzieć się wiele, czerpiąc z innych branż. Filmowa na przykład wyewoluowała w kierunku połączonych ze sobą głównych zespołów, w których każda osoba jest odpowiedzialna za stworzenie własnych ekip, by pomogły im efektywnie pracować. Te ekipy są zwykle składane pod konkretny projekt, a więc funkcjonują przez określony czas. Choć rzecz jasna zwykle poszczególne osoby są dobierane tak, by pracować z nimi długoterminowo, przy innych przedsięwzięciach.

Prezentowany przez Amancio pogląd łączy się też z innym, od czasu do czasu wyrażanym przez poszczególne osoby z branży – studia powinny inwestować w mniejsze, ale liczniejsze projekty. Takie zdanie wyrażał choćby były szef PlayStation, przywołując wówczas argument o braku sposobów na przewidzenie sukcesu gry.

Jedna odpowiedź do “Były reżyser serii Assassin’s Creed krytycznie patrzy na rozdmuchane zespoły tworzące gry. „Przyszłość leży w małych studiach””

  1. Żeby mogli to w ogóle by wszystkich pozwalniali i zlecili produkcję AI. To nie chodzi o filozofię ale o chciwość wydawców.

Skomentuj